05/31/2026
Kilka dni temu pan Wiesław zostawił pod moim zdjęciem z żabką komentarz, który dał mi sporo do myślenia.
Napisał tak:
„Powiem nieco krytycznie. Większość z nas fotografujących na codzienne robi to w… Polsce. Chwalenie się zdjęciami robionymi w Kostaryce, Meksyku, czy Japonii jest fajne, ale nie każdego na takie wyprawy stać. A pokazywanie głównie takich fot fajne już nie jest.”
I wiecie co?
Chciałabym Was o coś zapytać, bo naprawdę jestem ciekawa Waszej opinii.
Czy Wy też tak to odbieracie?
Czy kiedy pokazuję zdjęcia z Kostaryki, Alaski, Florydy czy innych miejsc, to macie poczucie, że jest to „chwalenie się”?
Czy raczej traktujecie to jako inspirację, możliwość zobaczenia kawałka świata, poznania ciekawych gatunków, innego światła, innych kolorów i innych warunków fotograficznych?
Pytam całkiem serio.
Bo ja nigdy nie pokazuję takich zdjęć po to, żeby komuś powiedzieć: „zobacz, gdzie byłam”.
Pokazuję je dlatego, że fotografia jest dla mnie sposobem patrzenia na świat.
I ten świat może być bardzo blisko.
Może być w Polsce.
W parku.
W lesie.
Na łące.
W ogrodzie.
Nad stawem.
Na zwykłym spacerze. 🌿📸
Ale może być też daleko.
W Kostaryce.
Na Alasce.
W Meksyku.
W Japonii.
W miejscu, do którego może nie każdy pojedzie, ale każdy może coś z takiego zdjęcia wynieść.
Bo w fotografii nie chodzi tylko o lokalizację.
Chodzi o światło.
O kolor.
O moment.
O tło.
O kompozycję.
O cierpliwość.
O decyzję, co pokazać, a czego nie pokazać.
I tego można się uczyć zarówno ze zdjęcia zrobionego pod domem, jak i ze zdjęcia zrobionego na drugim końcu świata.
Ja sama bardzo lubię oglądać fotografie z miejsc, do których pewnie nigdy nie pojadę. One mnie nie dołują. One mnie inspirują i dają nowe pomysły.
Czasem widzę w nich pomysł na światło.
Czasem sposób kadrowania.
Czasem kolor.
Czasem prostotę.
Czasem odwagę, żeby podejść do tematu inaczej.
I potem mogę ten pomysł wykorzystać u siebie — nawet fotografując zupełnie zwykłe miejsce.
Dlatego jestem bardzo ciekawa, jak Wy to widzicie.
Czy zdjęcia z moich podróży, wypraw i warsztatów fotograficznych bardziej Was inspirują, czy zniechęcają?
Czy chcecie, żebym dalej pokazywała tu kadry z różnych miejsc na świecie — ale zawsze z fotograficznym kontekstem, wskazówką, ciekawostką albo inspiracją?
Czy wolicie więcej zdjęć z miejsc bardziej codziennych, bliskich i dostępnych dla każdego?
Napiszcie szczerze w komentarzu. ❤️
Nie pytam po to, żeby kogokolwiek atakować.
Pytam, bo to miejsce tworzę dla ludzi, którzy kochają fotografię.
A ja wierzę, że fotografia może nas uczyć patrzeć piękniej — niezależnie od tego, czy stoimy w polskim lesie, czy w kostarykańskiej dżungli. 🌍📸