09/04/2026
PIERWSZA PODRÓŻ SAMOLOTEM Z DWULETNIM DZIECKIEM NA MALTĘ
| ceny | pogoda | moje spostrzeżenia
Już od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie podróż samolotem z naszą córką. Do tej pory jeździliśmy po Polsce - głównie w góry i w okolice Mazur. Na zaplanowanie podróży za granicę brakowało czasu (bo ciągle było dużo zleceń, pracy i terminy nas goniły) i sił (bo sen nocny naszej M. dawał nam w kość).
Ale tym razem się zawzięłam, bo stwierdziłam że jak nie polecimy teraz po sezonie, kiedy przez miesiąc jest mniej pracy, to tym bardziej nie uda się tego ogarnąć i potem.
Wybór padł na Maltę.
Czemu? Sama do końca nie wiem - po prostu kilka osób, które znam, były tam ostatnio dlatego zainteresowałam się tym malutkim krajem.
Do tego zachęciły mnie niskie ceny lotów i noclegów oraz fakt, że po wyspie można poruszać się autobusami i że generalnie jest to bardzo bezpieczne miejsce.
Czy mi się podobało?
Jasne że tak :D Po każdym wyjeździe wracam ze świeżą głową. Zupełnie inaczej mi się pracuje i funkcjonuje. Lubię zmienić miejsce, zobaczyć zupełnie inne widoki niż mam na co dzień :)
Czy odpoczęłam?
Psychicznie jak najbardziej.
Fizycznie zdecydowanie nie XD
Ale to wynikło z trzech rzeczy:
posiadania dwuletniej dziewczynki (której bunt przybiera aktualnie na sile :D)
Z naszego trybu podróżowania (raczej lubimy trochę pozwiedzać niż być tylko w jednym miejscu)
Decyzji że będziemy poruszać się autobusami
Generalnie rzeczywiście na wyspie we większość miejsc da się dojechać autobusem - jednakże uważam, że jest to rozwiązanie dla osób podróżujących bez dziecka albo z większymi dziećmi.
W naszym przypadku musieliśmy się nachodzić z wózkiem na przystanki w górę, w dół, w górę, w dół, w górę, w dół... Po chodnikach które są wąskie i z wysokimi krawężnikami. Dopasowując swój plan do autobusów (w mniej popularnych miejscach pojawiają się co godzinę i często niepunktualne), nie raz stojąc w zapchanym po brzegi autobusie (w sezonie może być tak że w ogóle często do autobusu z wózkiem nie da się wejść, bo nie ma miejsca i trzeba czekać na kolejny)
Do tego sama podróż trwa około 2x lub 3x dłużej niż samochodem.
Gdybyśmy zdecydowali się na wynajem samochodu to zobaczylibyśmy ze 4 x więcej miejsc i nie stracili czasu na chodzenie na przystanki i na czekanie na nich.
No ale to przy kolejnym planowaniu podróży za granicę będziemy sprawdzać dokładniej za wczasu
(Chociaż na grupach na FB większość osób zachwalała podróżowanie po Malcie autobusem)
POGODA NA MALCIE W MARCU
jeszcze jest naprawdę zmienna, jednego dnia chodzi się w koszulce na krótki rękaw, kolejnego w czapce zimowej, kurtce i bezrękawniku - wszystko zależy od zachmurzenia i od wiatru. I trzeba mieć to na uwadze, że w Polsce może być wtedy wcale nie zimniej.
Co mnie pozytywnie zaskoczyło?
Zdecydowanie to, że Maltańczycy są bardzo pozytywnie nastawieni do dzieci.
Uśmiechają się, machają... pomagają wejść z wózkiem do autobusu albo do sklepu (gdzie jest strome podejście).
Czułam się tu bezpiecznie nawet nocą.
CENY NA MALCIE
Ceny w sklepach były dość przystępne: podstawowe produkty takie jak jajka, chleb, mleko, warzywa i owoce są podobne cenowo jak w Polsce. Droższe na pewno jest mięso. Podobnie i w restauracjach/barach - ceny dań takich jak pizza, burgery, makarony jest analogiczna jak w Polsce, natomiast dania mięsne są droższe.
Ile nas KOSZTOWAŁ wyjazd na Maltę:
Bilety: 1200 zł w obie strony za 3 osoby z bagażem podręcznym (linia Wizzair), wózek można nadać bezpłatnie. Dziecko siedzi bezpłatnie obok rodzica (bez dopłaty za konkretne miejsca).
Przejazdy autobusem: karta Tallinja na 7 dni na nielimitowane przejazdy: 27 euro x2 (dwuletnie dziecko bezpłatnie)
Nocleg: 1700 zł (7 dób, mieszkanie: 2 sypialnie, salon z kuchnią, łazienka, taras i balkon w miejscowości Gżira)
Ubezpieczenie dla 3 osób: 180 zł
Prom z Valetty na Gozo (7 euro za osobę dorosłą w jedną stronę, dwuletnie dziecko bezpłatnie).
+ Jedzenie - ale tego nie liczę, bo w Polsce przez tyle dni wydalibyśmy praktycznie tyle samo
Co najbardziej mi się podobało na Malcie?
klimatyczne uliczki z kolorowymi drzwiami i balkonami (nasyciłam swój wzrok tym cudownym doborem kolorów. Wszystkie inne, a tak bardzo pasujące do siebie)
dobra kawka pita na ławeczce przy promenadzie
kolor wody w morzu :D
Valetta (poza tymi głównymi ulicami, gdzie jest ogrooom ludzi)
duża ilość kotów chodzących po parkach (i budki dla nich)
deptaki i place zabaw z widokiem na morze
Wyspa Manoela
Fasola szparagowa z warzywniaka :D- jakoś zupełnie inaczej smakowała niż ta w Polsce
wyspa Gozo - zachwyciła mnie jej dzikość i sielskość. Jeśli miałabym jeszcze wrócić na Maltę, to nocowałabym tam i wynajęłabym samochód i przejechała tą wysepkę wzdłuż i wszerz :D
Jak nasza dwulatka zniosła lot?
Bezproblemowo. Nie płakała. Przy starcie i lądowaniu trzymała mnie za rękę, jadła chrupki i miała w uszach zatyczki, które podobno mają zmniejszać ciśnienie w uszach (sanohra fly). A tak to bawiła się jak gdyby nigdy nic bawiła się figurkami Lego duplo, rozmawiała, naklejka naklejki, patrzyła przez okno, śpiewała piosenki Kundel bury, Czarne Jagódki, Zuzia lalka nie duża... (Niestety Pani siedząca przed nami chyba nie była zachwycona tym repertuarem :D).