22/08/2026
Martyna i Marcel zabrali mnie daleko od Wrocławia, za miasto, za asfalt, za pośpiech...
I to był bardzo dobry pomysł.
Konie, dużo słońca i zieleni. Zamiast miejskiego pleneru było bieganie po trawie, przytulanie się, śmiech i momenty, w których właściwie nie trzeba było nic mówić.
No i oczywiście nie mogło zabraknąć Wanilii - ich pieska - która uznała, że sesja bez jej udziału się nie odbędzie ;)
Lubię takie miejsca. Lubię, kiedy para pokazuje mi swój kawałek świata.
Dzięki, że mnie tam wywieźliście. Było naprawdę dobrze ❤️
Przed Wami Martyna i Marcel. Ich miejsce. Ich konie. Ich pies. Ich historia.