12/08/2026
Widziałaś? Widziałeś?
Zaćmienie słońca. Moment, kiedy księżyc zaćmiewa blask słońca. Zasłania je. Ale nie mówimy na to zasłonięcie. Zasłonienie. Tylko zaćmienie. Jakie to polskie słowo jest piękne. Tak samo jak blask. Księżyc. Słoneczko.
Można było je oglądać na wiele sposobów.
Polecanych lub nie.
Z tych polecanych to okulary spawalnicze lub specjalne płytki.
Nam się udało nawet przez teleskop!
Z tych niepolecanych, ale sentymentalno - kreatywnych to zdjęcie rtg rąk czyjejś babci. To może trochę tak, jakby babcia też widziała to wyjątkowe zjawisko ;)
Widzieliśmy też przez przyciemniane szyby busa (nieco brudne, więc dodatkowo był też walor artystyczny).
Do tego drzewo rzucało cień słońca na ścianę, więc można było zobaczyć setki małych słońc w kształcie księżyca (czyli tak naprawdę w kształcie zaćmionego słońca, któremu kształt księżyca rogalika tak się spodobał, że postanowiło na moment też się zmienić w rogalik).
Ktoś zrobił małe dziurki w kartce i obserwował na ścianie.
Ktoś skupiał światło lornetką.
Ktoś oglądał przez trzy pary okularów przeciwsłonecznych.
Kiedy ludzie patrzyli na słońce,
ja patrzyłam na ludzi :)
Jak na fotografa przystało ;) nawet nie silę się na piękne zdjęcia zaćmienia, bo wiem, że są od tego specjaliści :)
Dziękuję Astrohunters ! Moje dzieci już zadeklarowały, że za rok też chcą do Was! Wiecie, ta nasza Siechnicka łuna… ;)
Na koniec oglądaliśmy deszcz perseidów. Zwykle robiłam to sama albo w skromnym (ilościowo, ale nigdy jakościowo) towarzystwie. Na przykład 10 lat temu oglądałam na podjeździe u przyjaciółki. Wyszedł jej tato i powiedział, że kobieta w ciąży na podjeździe leżeć nie może ;) a w tym roku leżałam na łące z tym człowiekiem, który 10 lat temu nic jeszcze nie widział, ale już czuł i uczestniczył.
Ten czas… minął w mgnieniu oka.
Tak szybko jak spadająca gwiazda…