13/02/2026
Dziś zaczynam bardzo wcześnie bo miałem kurs z pasażerem o który poprosił mnie przyjaciel. Właśnie go zakończyłem i czekam na postoju bo już nie opłaca mi się wracać do domu. Będę po prostu miał dobre miejsce w kolejce, zawsze to dobra okoliczność.
Zadziwiła mnie pewna rzecz. Przeglądając listę planowanych przylotów do Wrocławia w aplikacji Flightradar24 zauważyć można które samoloty znajdują się już na mapie (a ściślej mówiąc ich lokalizacja), a które są tylko zaplanowane. W chwili kiedy to piszę, do Wrocławia leci samolot z Kolonii oraz Seulu. Ciekawostka polega na tym, że lot z Kolonii to raczej krótki dystans - jego przylot oczekiwany jest o 5:54. To pierwszy samolot który wyląduje nad ranem. Samolot z Seulu jednak też jest już w powietrzu, ale we Wrocławiu pojawi się około godziny 14:50, choć to zawsze zależy od warunków atmosferycznych i zapewne wielu innych czynników. Kiedy przeglądałem mapę, zobaczyłem, że samolot PLL LOT z Seulu znajdował się nad Mongolią. Rzecz to dla mnie bardzo fascynująca. Nie jestem obieżyświatem, nigdy nie podróżowałem dalej niż po Europie, a kraje takie jak Mongolia to dla mnie pełna egzotyka. A jednak kiedy pomyślę sobie o tym, że teraz ktoś w tym samolocie sobie myśli, że za kilka godzin spotka się ze znajomymi, rodziną, ale wróci z wyjazdu biznesowego, żeby odpocząć w domu to zadziwia mnie, jak bardzo ten nasz wielki świat zmalał dzięki środkom podróży takim jak np. samoloty. A przecież odległości jakie jesteśmy w stanie pokonywać są niesłychane. To oczywiście bardzo trywialne co piszę i nie ma w tym nic odkrywczego, a jednak to moje odczucie jest tak silne, że chcę się z Wami nim podzielić. Więc się dziele. :)
Dobrego dnia!