16/06/2026
Na co dzień rządzę światłem w przestrzeni studia, ale tym razem uciekliśmy w sudecki plener.
Przyznam Wam, że do końca nie było wiadomo, czy zaraz nie lunie i czy słońce w ogóle zaszczyci nas swoją obecnością. Zaryzykowaliśmy i... opłaciło się.
Wyszło pięknie.
Zero stresu, zwykły spacer po łące, wiatr we włosach i to miękkie słońce, które ostatecznie się przebiło. Żadnego sztywnego pozowania, po prostu łapałam to, jak spędzali ten czas.
A Wy co wolicie? Pewniaka w studiu, gdzie pogoda nas nie obchodzi, czy jednak taki plenerowy spontan? Dajcie znać w komentarzach!
P.S. Jeśli macie ochotę na podobny spacer z aparatem, na najbliższe tygodnie zostało mi jeszcze kilka wolnych popołudniówek. Piszcie, póki jest tak zielono. 🌿