01/10/2025
Taniec połamaniec
Trach, buch, trzask –
tańczę w blasku gwiazd,
czekając na słońca wrzask.
Z godziny na godzinę
coraz mniej sił,
coraz mniej ciała,
a coraz więcej płynu,
coraz więcej o sobie
w swojej chorobie.
Ciągle tańczę, choć minął wrzask,
tańczę wciąż,
nie zważając na dźwięk,
nie zważając na nas –
odkrywam swój nowy takt.
Nagle:
Trach, buch, trzask –
kostka poszła w mak,
połamaną nogę mam.
Za dużo tańca przez lata,
za dużo tańca –
i w bólu skaczę na drugiej nodze,
by znów dogonić rytm świata.
Lewa noga w rytm skacze,
aż na kolejny wrzask
kolano zrobiło: trzzzz,
potem – trach!
i druga noga w mak.
Upadłem na parkiet,
nie patrząc na ból.
Pomimo niedogodności –
latam już na rękach,
bo taneczny stan trwa.
Kilka chwil –
i połamane ręce mam.
To właśnie taniec połamaniec:
pomimo strat tańczysz ty,
tańczę ja.
I chociaż kończyn powoli brak,
będę tańczyć,
póki serce nie zrobi –
TRACH.