Just Wedding Stories

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Just Wedding Stories Fotografia ślubna i rodzinna

Z Mariką i Maćkiem spotkałam się pierwszy raz chyba w lipcu, na ich sesji narzeczeńskiej. To była ich pierwsza taka sesj...
21/09/2026

Z Mariką i Maćkiem spotkałam się pierwszy raz chyba w lipcu, na ich sesji narzeczeńskiej. To była ich pierwsza taka sesja, więc po wszystkim Marika napisała mi, że nie do końca wiedzieli jeszcze, jak się przed aparatem odnaleźć i nie wszystkie zdjęcia były tym, czego się spodziewali. I wiecie co? To jest totalnie okej.

Sesja narzeczeńska wcale nie musi być od razu idealna. I właśnie w tym tkwi jej największy sens.

To taki mały sprawdzian przed ślubem. Możecie zobaczyć, jak czujecie się przed aparatem, co podoba Wam się na zdjęciach, jakie gesty są „Wasze”, a jakie pozy zupełnie nie. Ja z kolei mogę Was lepiej poznać i zobaczyć, jak najłatwiej wydobyć z Was naturalność.

U Mariki i Maćka ta sesja naprawdę zrobiła robotę. Po niej już wiedzieliśmy, czego chcą, a czego zdecydowanie nie chcą. Dzięki temu w dniu ślubu nie musieliśmy zastanawiać się, jak pozować ani robić kolejnych „ładnych” ujęć na siłę. Było dużo więcej luzu, spontanicznych emocji i zwykłego bycia razem.

Najbardziej uświadomiłam to sobie chyba właśnie wtedy, kiedy zobaczyłam ich w dniu ślubu. Na sesji pamiętam ich trochę ostrożnych i dopiero oswajających się z aparatem. A później, już wśród swoich ludzi, byli zupełnie inni. Swobodni, roześmiani, blisko siebie.

Dlatego nie traktuję sesji narzeczeńskiej jako kolejnej rzeczy do odhaczenia przed ślubem. To po prostu okazja, żebyśmy wszyscy trochę lepiej się poznali i żebyście sami przekonali się, czego właściwie chcecie od swoich zdjęć. 🤎

Mam słabość do wesel, które trochę wymykają się spod kontroli.Kaja i Kuba zaczęli od deszczu podczas ceremonii, ale pote...
10/09/2026

Mam słabość do wesel, które trochę wymykają się spod kontroli.

Kaja i Kuba zaczęli od deszczu podczas ceremonii, ale potem już poszło.

Ogród, tańce, bieganie po trawie, sukienka w trawie, dzieciaki robiące swoje, dużo śmiechu i moja ulubiona beztroska 🥹

Wieczorem wszyscy wylądowali na zewnętrznym parkiecie w Górka Events i dokładnie za takie momenty kocham to miejsce. Tańce pod gołym niebem, ciepłe wieczorne światło, ludzie porozrzucani po całym ogrodzie i zero poczucia, że trzeba siedzieć grzecznie przy swoim stole.

Mówiłam już, że Górka More Than Events | wesela integracje przyjęcia ma cudowny ogród jak u babci?

I gdzieś pomiędzy tym wszystkim były jeszcze bardzo ładne zdjęcia Kai i Kuby, kilka całkiem romantycznych momentów i cała masa tych małych rzeczy, które wydarzyły się zupełnie przy okazji.

Lubię takie dni. Bez spiny. Trochę mokre, trochę rozczochrane, mocno słoneczne i zdecydowanie za szybko mijające.

Dzięki Kochani za ten piękny dzień! Miło się patrzyło na to jak otaczaliście się samymi Waszymi ludźmi, było widać, że każdy był tam totalnie dla Was 🥹💕

Dajcie żyć!
24/08/2026

Dajcie żyć!

Nie wiem, czy można mieć więcej szczęścia w jednym dniu, niż mieć obok siebie dokładnie tych ludzi, których najbardziej ...
20/08/2026

Nie wiem, czy można mieć więcej szczęścia w jednym dniu, niż mieć obok siebie dokładnie tych ludzi, których najbardziej chce się wtedy mieć.

Michalina i Kacper przez cały dzień byli po prostu szczęśliwi. Bez nerwów, bez wielkiego przejmowania się tym, czy wszystko idzie dokładnie według planu. Było dużo śmiechu, łzy szczęścia, łzy wzruszenia, milion przytuleń i takie poczucie, że oni naprawdę dobrze się bawią na swoim własnym ślubie.

A potem pierwszy taniec na boso, na trawie. Bez parkietu, bez wielkiej oprawy, za to z tymi, którzy chwilę później po prostu do nich dołączyli. I nagle nie było już pierwszego tańca Pary Młodej, tylko tańczący razem ludzie, śmiech i totalna beztroska.

Uwielbiam, kiedy bliscy tak mocno są obecni w dniu ślubu. Nie tylko siedzą przy stole i patrzą, ale naprawdę przeżywają wszystko razem z Parą Młodą. Śmieją się, wzruszają, przytulają, tańczą, czasem nawet trochę za bardzo się wczuają 😂

U Michaliny i Kacpra było tego mnóstwo. Byli otoczeni ludźmi, którzy ewidentnie są ich ludźmi, i było to widać właściwie na każdym kroku.

Najbardziej zapamiętam z tego ślubu właśnie tę beztroskę. To, jak dużo było w nim radości, luzu i zwyczajnego bycia razem. I jak bardzo ta energia udzielała się wszystkim dookoła. ❤️

Zdjęcia ze ślubu trochę zmieniają się razem z nami.Kiedy dostajecie galerię, naturalnie najpierw patrzycie na siebie, su...
17/08/2026

Zdjęcia ze ślubu trochę zmieniają się razem z nami.
Kiedy dostajecie galerię, naturalnie najpierw patrzycie na siebie, suknię, garnitur, kwiaty, dekoracje, salę, wszystkie te rzeczy, które jeszcze chwilę wcześniej były dla Was bardzo ważne i które pewnie oglądaliście z każdej możliwej strony.

Mija rok, dwa, pięć lat i coraz częściej zatrzymujecie się na zdjęciach ludzi, którzy byli wtedy obok. Na uśmiechu babci, spojrzeniu mamy, siostrze poprawiającej Wam ubranie, przyjaciołach, z którymi wtedy spędzaliście każdą wolną chwilę.

No i właśnie te zdjęcia z biegiem lat zaczynają znaczyć najwięcej. Bo wiecie, suknia zostaje w szafie albo trafia do kogoś innego, kwiaty dawno zwiędną, a dekoracje pewnie po kilku latach pamiętacie już tylko ze zdjęć. Za to ludzie się zmieniają, życie się zmienia, czasem ktoś wyjeżdża, pojawiają się dzieci, przyjaźnie wyglądają trochę inaczej, a niektórych osób może po prostu zabraknąć.

Wtedy jedno zwykłe i niepozorne zdjęcie z wesela potrafi nagle zrobić się naprawdę ważne.

Lubię o tym myśleć, kiedy fotografuję. Bo może dzisiaj najbardziej będziecie zachwyceni zdjęciami z Waszej sesji, a za kilkanaście lat najdłużej zatrzymacie się przy tym, na którym babcia płacze przy stole ze wzruszenia.

właśnie dlatego tak bardzo zależy mi, żeby w reportażu było miejsce nie tylko dla Was, ale też dla tych wszystkich ludzi, którzy tego dnia byli dla Was ważni, bo nigdy nie wiemy, które zdjęcie za kilka lat będzie miało dla nas największą wartość.

Mam naprawdę dużo szczęścia do ludzi, których spotykam dzięki tej pracy.Nie chodzi nawet o same zdjęcia. Chodzi o to, że...
10/08/2026

Mam naprawdę dużo szczęścia do ludzi, których spotykam dzięki tej pracy.

Nie chodzi nawet o same zdjęcia. Chodzi o to, że spotykamy się często pierwszy raz, a Wy po kilku wiadomościach, rozmowie czy spotkaniu decydujecie się wpuścić mnie w jeden z najbardziej osobistych dni swojego życia. Mam być obok, kiedy jesteście zestresowani, wzruszeni, spoceni, czasem totalnie nieogarnięci, kiedy śmiejecie się tak, że nie da się zrobić „ładnego” zdjęcia i kiedy na chwilę zapominacie, że w ogóle jestem z aparatem.

Najbardziej doceniam właśnie ten moment, kiedy przestajecie się zastanawiać, czy dobrze wychodzicie na zdjęciach, a zaczynacie po prostu być ze sobą. Wtedy mogę zobaczyć Was takimi, jakimi jesteście naprawdę, bez całej tej otoczki i myślenia o tym, czy wszystko wygląda tak, jak powinno.

Bo im mniej myślicie o tym, że ktoś Was fotografuje, tym więcej mogę naprawdę zobaczyć. Nie tylko Was jako parę, ale też to, jak zachowujecie się przy swoich ludziach, kto pierwszy wyciąga rękę, kto zawsze stoi obok, kto rozśmiesza Was w najgorszym momencie.

Dlatego jestem ogromnie wdzięczna za pary, które pozwalają mi być blisko, ale jednocześnie nie próbują robić ze swojego ślubu sesji zdjęciowej. Za te, które mówią „rób po swojemu” i potem po prostu wracają do przeżywania swojego dnia.

To naprawdę dużo znaczy.

Po tych wszystkich latach fotografowania doceniam właśnie to, że ciągle wpuszczacie mnie do swoich historii. Każda jest trochę inna, a ja za każdym razem wychodzę z niej z poczuciem, że znowu miałam cholernie fajną robotę. ❤️

Jakiś czas temu myślałam jaka chwila podczas wesela jest moją ulubioną i dotarło do mnie, że jest to moment, kiedy para ...
02/08/2026

Jakiś czas temu myślałam jaka chwila podczas wesela jest moją ulubioną i dotarło do mnie, że jest to moment, kiedy para przestaje mnie zauważać. Wiecie, nie chodzi o to, że nagle staję się niewidzialna. Po prostu w pewnym momencie przestają myśleć o zdjęciach.

Na początku jest zupełnie normalnie. Każdy trochę zerka na aparat, poprawia włosy, zastanawia się, czy dobrze stoi. To chyba naturalne. A później dzieje się coś, co uwielbiam obserwować.

Moment, którego nie ma w harmonogramie i nigdy nie wiem, kiedy dokładnie nadejdzie. Nagle para zaczyna być bardziej zajęta sobą niż tym, że ktoś robi zdjęcia.

Rozmawiają, śmieją się, łapią się za ręce zupełnie odruchowo. Zapominają, że suknia kosztowała fortunę, że garnitur trzeba będzie oddać do pralni i że za chwilę ktoś znowu zawoła ich do kolejnego zdjęcia.

To są prawie zawsze moje ulubione kadry. Bo po prostu są prawdziwe.

Lubię myśleć, że kiedy za kilkanaście lat otworzycie swoją galerię, nie będziecie zastanawiać się, gdzie patrzyliście w obiektyw. Za to będziecie pamiętać, co wtedy do siebie powiedzieliście, albo z czego tak bardzo się śmialiście.

A jeśli moje zdjęcia pomogą Wam wrócić do tej jednej chwili, to mam poczucie, że zrobiłam dokładnie to, co chciałam. 🥹

Często stresujecie się tym, że nie będzie zachodu słońca i ja totalnie to rozumiem. Sama przed każdą sesją zerkam na pro...
14/07/2026

Często stresujecie się tym, że nie będzie zachodu słońca i ja totalnie to rozumiem. Sama przed każdą sesją zerkam na prognozę i po cichu liczę na złotą godzinę, ale przez te wszystkie lata fotografowania nauczyłam się jednego - brak zachodu słońca naprawdę nie oznacza gorszych zdjęć.

Marika i Maciej mieli sesję w najgorętszy dzień tego lata. Było chyba 38°C, a zamiast złotego nieba dostaliśmy przepięnkne blue hour. Miękkie, lekko fioletowe światło, które moim zdaniem zdecydowanie za rzadko dostaje uwagę, na jaką zasługuje. 🫐🍇
I ta sesja jest najlepszym dowodem na to, że nie warto kończyć sesji w chwili, kiedy słońce znika za horyzontem. Rownie piękne światło pojawia się właśnie kilka minut później.

A patrząc na te zdjęcia ani przez chwilę nie pomyślałam "Szkoda, że nie było zachodu."
Pomyślałam tylko: "Kurczę, ale to będą super fotki." 💜


Patrząc na te zdjęcia, najbardziej wybrzmiewają dla mnie trzy rzeczy: emocje, ludzie i lekkość.Mam taką cechę, że bardzo...
12/07/2026

Patrząc na te zdjęcia, najbardziej wybrzmiewają dla mnie trzy rzeczy: emocje, ludzie i lekkość.

Mam taką cechę, że bardzo przeżywam cudze emocje. Dlatego jeszcze przez kilka dni po ślubie wracam myślami do tego, co wydarzyło się między zdjęciami. Do śmiechu podczas przysięgi, spojrzeń pełnych wzruszenia czy tych krótkich momentów, kiedy para na chwilę zapomina, że wokół są dziesiątki ludzi.

Ten dzień zapamiętam też z jeszcze jednego powodu. To był chyba najgorętszy dzień tego lata. Powietrze praktycznie stało w miejscu, a mimo to nikt nie zwalniał. Był śmiech, były łzy, był zachód słońca i parkiet, który nie odpuszczał do samego końca.

Nie wiem, czy to dobra cecha fotografa, ale chyba nigdy nie nauczyłam się podchodzić do ślubów zadaniowo. I chyba już się nie nauczę.

To zabawne, bo to nie są moje wspomnienia.
A jednak na chwilę stają się też trochę moje. 🤍

Z Sonią zgubiłyśmy się tego dnia chyba z dziesięć razy. Ale trudno było się nie zgubić, bo Zamek w Rydzynie jest ogromny...
17/06/2026

Z Sonią zgubiłyśmy się tego dnia chyba z dziesięć razy. Ale trudno było się nie zgubić, bo Zamek w Rydzynie jest ogromny, majestatyczny i piękny. Przypomina, ile historii wydarzyło się tu na długo przed nami i jak niewielką, ale ważną częścią tej historii jesteśmy Joanna&Alex przez jeden dzień.

Nic nie szło według prognoz. Słońce, chmury, deszcz, słońce, ulewa, znów słońce. I tak właściwie przez cały dzień. Do samego końca wszyscy trzymaliśmy kciuki za ceremonię w plenerze. I udało się! 🥹

Joanna i Alex powiedzieli sobie „yes” na zamkowym dziedzińcu, wśród swoich bliskich. Były wzruszone spojrzenia, drżące dłonie, mnóstwo uśmiechów i piękny moment, kiedy ich ręce zostały symbolicznie związane.

Deszcz zaczął padać dokładnie wtedy, gdy ceremonia dobiegła końca. Dosłownie w momencie, gdy odwrócili się do swoich gości i unieśli ręce w górę, świętując swoje małżeństwo. 🫠

Wiecie, są takie pary, przy których człowiek co chwilę łapie się na myśli: „ale z nich słodziaki”.😍 Romantyczni, czuli bez udawania. Tak bardzo obecni dla siebie 🫶

Joanno, Alexie, dziękuję Wam za zaufanie i za możliwość obserwowania, jak dwoje ludzi wychowanych tysiące kilometrów od siebie znajduje wspólny dom. 🤍🩷

Joanna&Alex, thank you for your trust and for letting me witness two people, raised thousands of miles apart, finding a place to call home together. 🤍🩷


Adres

Wiry
62-051

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 18:30
Wtorek 09:00 - 18:30
Środa 09:00 - 18:30
Czwartek 09:00 - 18:30
Piątek 09:00 - 18:30
Sobota 09:00 - 13:00

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Just Wedding Stories opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Just Wedding Stories:

Skróty

Udostępnij

Kategoria