16/08/2026
9 sierpnia 1864 roku w Kamionku pod Warszawą urodził się jeden z najważniejszych architektów odzyskania przez Polskę niepodległości. Roman Dmowski dokonał tego poprzez skuteczną dyplomację na zachodzie Europy podczas pierwszej wojny światowej, budowę struktur politycznych obozu narodowego oraz przekonanie aliantów do poparcia sprawy polskiej. Blisko współpracował z pianistą i mężem stanu Ignacym Janem Paderewskim, co ułatwiło kontakt z prezydentem USA Woodrowem Wilsonem. Doprowadził do tego, że odbudowa niepodległej Polski znalazła się w oficjalnych celach pokojowych państw Ententy. Promował koncepcję realpolitik, czyli opierania działań na trzeźwej kalkulacji sił międzynarodowych, skutecznej dyplomacji, a nie na zrywach zbrojnych bez szans na powodzenie.
❤
Fotografia archiwalna
Koloryzacja i retusz: Byla Sobie Fotka
Roman Dmowski oficjalnie reprezentował Polskę jako jeden z dwóch pełnomocnych delegatów, obok Ignacego Jana Paderewskiego (z którym przez wiele lat blisko współpracował), na paryskiej konferencji pokojowej w 1919 roku w Wersalu. Wniósł ogromny wkład w ukształtowanie zachodnich granic odrodzonego państwa, wygłaszając m.in. kluczowe, pięciogodzinne przemówienie przed Radą Dziesięciu i składając podpis pod traktatem wersalskim.
29 stycznia 1919 roku wygłosił bez notatek, płynnie w językach francuskim i angielskim, monumentalne exposé przed alianckimi przywódcami, w którym szczegółowo uzasadnił prawo Polski do niepodległości i określonych terytoriów. Przekonał mocarstwa do przyłączenia do Polski Wielkopolski oraz Pomorza Gdańskiego, co dało młodemu państwu dostęp do morza. Przedstawił Polskę jako kluczowy, demokratyczny filar stabilności i „tamę” przeciwko niemieckiemu imperializmowi oraz napierającemu bolszewizmowi. W 1918 roku na odrodzeniu Polski najbardziej zależało Francji, w mniejszym stopniu Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii. Francja chciała osłabić Niemcy i zyskać sojusznika na wschodzie. USA dążyły do samostanowienia narodów, a Wielka Brytania pragnęła równowagi sił w Europie. Dmowski przeniósł działalność na Zachód (Londyn, Paryż) i przekonał tamtejsze rządy, że niepodległa Polska leży w ich strategicznym interesie. Co więcej, Roman Dmowski i kierowany przez niego Komitet Narodowy Polski doprowadzili do utworzenia Armii Polskiej we Francji (Błękitnej Armii) na mocy dekretu z 4 czerwca 1917 roku. Gen. Józef Haller objął jej naczelne dowództwo jesienią 1918 roku, stając się wojskowym wykonawcą politycznej koncepcji Dmowskiego budowania siły Polski przy boku aliantów zachodnich. Armia Hallera posiadała nowoczesny sprzęt, w tym czołgi i samoloty, niespotykany w innych polskich oddziałach. Po powrocie do kraju w 1919 roku stała się filarem w walce o granice odradzającej się Polski. W tym kontekście trudno przecenić znaczenie tej formacji dla budowania niepodległego państwa polskiego.
Na poziomie wewnętrznym Roman Dmowski dążył do budowy państwa jednolitego narodowo, w którym mniejszości – w tym żydowska – miałyby ograniczony wpływ na gospodarkę i życie publiczne. Uważał, że Żydzi dominują w handlu. Twierdził, że brak silnego polskiego mieszczaństwa zagraża Polakom. Powszechnie błędnie powielanym mitem jest, że to Roman Dmowski w 1912 roku wezwał do bojkotu żydowskich sklepów pod hasłem „Swój do swego po swoje”. Slogan ten w rzeczywistości narodził się spontanicznie na początku XX wieku w zaborze pruskim (w Wielkopolsce i na Pomorzu). Była to reakcja Polaków na agresywną politykę germanizacyjną władz niemieckich, które finansowo wspierały tamtejszych niemieckich przedsiębiorców i rzemieślników. Hasło to stanowiło formę obrony. Wzywało Polaków do solidarności ekonomicznej – kupowania towarów i korzystania z usług wyłącznie u polskich właścicieli, by kapitał pozostawał w polskich rękach. Co prawda Roman Dmowski nie stworzył tego hasła, ale jako lider Narodowej Demokracji (endecji) dostrzegł w nim ogromny potencjał polityczny. W 1912 roku Dmowski ogłosił bojkot ekonomiczny ludności żydowskiej w Królestwie Polskim (jako odwet za poparcie przez Żydów lewicowego kandydata w wyborach do rosyjskiej Dumy). Co więcej, obwiniał mniejszość żydowską o udział w zbrodniach bolszewickich. Pisał, że: „w rewolucji rosyjskiej nie byli ofiarami, ale robili raczej kariery”, „wystarczyło być Żydem, ażeby zostać komisarzem bolszewickim”, „najkonserwatywniejsi Żydzi z entuzjazmem witali zwycięstwa bolszewickie”. Nie był jednak ekstremistą. Jak twierdzi prof. Krzysztof Kawalec, twórca jego obszernej biografii, Dmowski uważał, że młodzi, ekstremistyczni działacze – twórcy późniejszego ONR – stanowią w dużej mierze "ciało obce". Co więcej, w jego hierachii narodów Żydzi plasowali się wysoko. Przyznawał im wiele walorów, które chętnie widziałby u Polaków: systematyczność, pracowitość, z uznaniem wypowiadał się o żydowskiej rodzinie – jako o komórce, która jest o wiele bardziej zwarta, niż rodziny chrześcijańskie.
Przez „Polaków” Dmowski rozumiał przedstawicieli narodu polskiego we wszystkich trzech zaborach (wszechpolskość) i wszystkich warstw społecznych (wszechstanowość). Co godne podkrerślenia, nie wykluczał jednak z tego grona zasymilowanych przedstawicieli mniejszości narodowych. Warto w tym miejscu dodać, że w czasach Dmowskiego bywało tak, że Polacy rozproszeni w trzech różnych zaborach równie mocno lub nawet bardziej czuli się Niemcami (zabór pruski) czy Rosjanami (zabór rosyjski) niż Polakami.
Uważał Niemców jako główne zagrożenie dla Polski. Przyznawał, że nazistowski reżim pod rządami A. Hitlera wzmocnił państwo niemieckie, a zatem wzmocnił też zagrożenie dla Rzeczpospolitej. Godne podkreślenia, jak utrzymuje prof. Krzystzof Kawalec: "przy wszystkich tych głupotach, które pojawiały się w narodowej publicystyce lat 30., nigdy nie widziano możliwości sojuszu z niemiecką III Rzeszą, państwem, które miało programowo wpisany rasowy antysemityzm i posunęło się w końcu do eksterminacji ludności żydowskiej."
Co interesujące, według proroczej opinii Romana Dmowskiego „za lat kilkadziesiąt Chiny będą największą potęgą gospodarczą świata”....
Wiele cytatów z jego szerokej twórczości brzmi dziś wyjątkowo aktualnie, jak choćby ten:
"Żyjemy w dobie bankructwa wielu podstaw, na których opierało się życie świata naszej cywilizacji w ostatnim okresie dziejów. W krajach przodujących cywilizacyjnie dotychczasowe podstawy walą się szybko, a niewiele widać twórczości w kierunku budowania nowych. Raczej widzi się upór w kierunku ratowania tego, czego się uratować nie da. Takie momenty w dziejach cywilizowanej ludzkości bywały już nieraz. Znamionowały je zawsze pewne rysy wspólne, bez względu na warunki czasu i miejsca: upadek wiary, silnej wiary w cokolwiek; upadek myśli – zanik twórczości; upadek smaku – górowanie brzydoty nad pięknem; rozkład dyscypliny moralnej i upadek obyczajów; wreszcie, rozpowszechnienie się rozmaitych zabobonów, zastępujących wierzenia religijne. Wszystkie te rysy występują w bardzo uwypuklony sposób w dzisiejszym życiu naszej cywilizacji."
Roman Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 roku w Drozdowie koło Łomży. W jego pogrzebie, który odbył się 7 stycznia 1939 roku w Warszawie, wzięło udział – według różnych szacunków – od 100 tysięcy (dane nieprzychylnych władz sanacyjnych) do nawet 200–250 tysięcy osób (szacunki organizatorów).