23/06/2025
DZIEŃ OJCA
Mój pierwszy Dzień Ojca bez Taty. Czy to dobry powód, by powrócić do Czułego Oka po długiej przerwie? Może? Sprawdzam. Dziś mało brakowało, a zostawiłabym fotografię i arteterapię. Serio. Trochę na złość Tacie, w poszukiwaniu poczucia bezpieczeństwa chciałam się totalnie przebranżowić, oddać siebie czemuś, co mnie nie ciągnęło. Może trochę ciekawiło. Okazało się jednak, że nie mogę. Dopadła mnie bezsenność i smutek. Jednak potrzebuję czuć sens i móc się utożsamić z miejscem, w którym pracuję. Uczę się równowagi. Doświadczenia graniczne zbliżają do tego, co ważne.
Tato powtarzał, żebym nie rezygnowała z marzeń. Kupował mi instrumenty do arteterapii i uczył się doceniać moją fotografię. Zdecydowanie wolał zdjęcia przyrodnicze. Największą wartością dla niego było to, że ludzie na moich portretach da się rozpoznać na żywo. „Oni są tacy jak na fotografiach” powiedział na moim wernisażu, gdzie w tłumie odnajdywał portretowane kobiety. Taki komplement o autentyczności.
Po śmierci Taty nie udało mi się szybko wrócić do pracy. Moja rzeczywistość się zmieniła. Nie ma powrotu do dawnej siebie. Uczciwość nakazała mi się wycofać. Brakowało mi uważności na innych. Byłam wyczerpana. Na szczęście, mogłam pozwolić sobie na regeneracją, ułożyć ze stratami, przeżywać żałobę i robić porządki. Nie uciekać od bólu. Zaakceptować, że to wymaga czasu. Z braku nie da się dawać, a w fotografii i arteterapii potrzebna jest energia, by móc towarzyszyć, a czasem czarować kadry, być dla Was.
Zatem zaczęłam specjalizować się w subtelnych powrotach. Odpowiadać na Wasze zapytania 😉 i fotografować. Co z arteterapią? Odradza się we mnie. Ku mojemu zaskoczeniu najbardziej w pisaniu, nadawaniu znaczeń fotografiom, które porządkuję, a przez chwilę również w teatrze. Poszukiwanie siebie w nowych okolicznościach.
Za co chciałabym dziś podziękować Tacie? Za miłość! Za czas na zbudowanie prawdziwej więzi, za zaskoczenie, że mogliśmy ze sobą rozmawiać, widzieć siebie, za rewolucję, której dokonał po śmierci Mamy i pokazał, a może nawet udowodnił, że da się wyjść z trudnych sytuacji, za odwagę podzielenia się swoją historią, by świat zostawić nieco lepszym. Dumna jestem, że razem podjęliśmy się tematu odczarowania hospicjum i opowiedzieliśmy o dobrym życiu u kresu.
Cóż, wygląda na to, że jeszcze nie napisałam ostatniego słowa, choć czy ktoś tu jeszcze zajrzy?