20/12/2020
Co się stanie, gdy zostawisz dziecko samo w domu na święta?
Poznajcie historię powstawania największego świątecznego przeboju w historii kina: „Kevin sam w domu”.
Wszystko zaczęło się na przełomie 88/89 roku. Wtedy to John Hughes, scenarzysta i producent, poznał małego Macaulaya Culkin’a na planie swojej produkcji: „Wujaszek Buck”. Hughes był absolutną maszyną do robienia komedii. Scenariusze pisał w tydzień. A same pomysł powstały przez przypadek. Tak było w przypadku „Kevina”, gdy lecący wraz z rodziną Hughes zastanawiał się dla zabicia czasu, co by było, gdyby jedno z dzieci zostało samo w domu” … Dwa tygodnie później scenariusz był już gotowy.
Pokazała go młodemu reżyserowi, 32-letniemu, Chrisowi Columbusowi. Po drobnych poprawkach Hughes przedstawił go wytwórni Warner Bros.
Podczas rozmowy z decydentami przekonywał, że film kosztować będzie zaledwie 10 MLN USD – budżet, w porównaniu z produkcjami z tamtego okresu, mizerny („Kto wyrobił królika Rogera” – 70 MLN, „Indiana Jones 3” – 48 MLN, „Powrót do przyszłości 2” – 40 MLN). I tak ruszyła produkcja.
Scenariusz od początku pisany pod Culkin’a zamykał kwestię obsady głównej roli, a młody aktor zainkasował 100 tys. USD. Sprawą kluczową stały się poszukiwania odtwórców włamywaczy i tego, jaki mieli mieć charakter: powinni być śmieszni czy raczej straszni? Do ról rozpatrywani byli Robert DeNiro i Joe Pesci. Ten drugi zdecydowanie bardziej pasował aparycją do filmu dla dzieci. Jako partnera dobrano mu Daniela Sterna.
John Hughes zdecydował produkować film z dala od Hollywood – w Chicago. Powodem tej decyzji była przede wszystkie ogromna niechęć do ludzi z Wytwórni, których szczerze nienawidził. Biuro produkcji zorganizowano w opuszczonej szkole The Trier TownShip skąd rozpoczęto poszukiwania lokacji. Okolice szkoły były pełne wielkich typowo amerykańskich posiadłości. Sam brief był dość prosty: dom miał być ciepły i przyjemny. Dom, który miliony widzów zobaczyły w filmie (671 Lincoln Avenue, Winnetka, IIIinois) był idealny, ale… ekipa nie mogła kręcić w środku. Dom okazał się… za mały ;),
Konieczna była budowa dekoracji w studio, którego w Chicago nie było. Ostatecznie zbudowano ją w sali gimnastycznej w szkoły i tak sfilmowano wszystkie sceny wewnątrz domu.
W miarę rozwoju produkcji rozwijał się też budżet i już po budowie dekoracji został przekroczony o prawie 5 MLN, wynosząc 15 MLN. Kiedy Hughes przedstawił finalny kosztorys Warner Bros. Wytwórnia postawiła warunek: 13,7 MLN to absolutne maksimum. A że ciąć nie było jak – Warner Bros. postanowiło zamknąć produkcję.
W czasie, kiedy trwała walka na linii Warner Bros – John Hughes ten spotkał się przypadkowo z producentem z 20th Century Fox, Tomem Jacobsonem oraz prezesem Foxa. Gdy poznali problemy z kosztami, a także krótki opis historii – niespodziewanie postanowili sfinansować realizację filmu.
I tak w końcu zdjęcia do „Kevin sam w domu” rozpoczęły się 14 lutego 1990 roku. Pierwszą scenę kręcono w sklepie, gdzie Kevin kupuje szczoteczkę do zębów, z którą wybiega nie płacąc na widok tajemniczego sąsiada. Warto dodać, że lutym w Chicago o śnieg raczej trudno, więc jego rolę odegrała sztuczna piana, a rolę zamarzniętego lodowiska – zamarznięty glikol.
Podczas kręcenia scen z włamywaczami okazało się, że Joe Pesci, który grał głównie w gangsterskim kinie, ma kłopotliwą manierę dodawania do swoich dialogów… przekleństw. Był to duży problem, bo film miał być głównie dla dzieci. Wtedy Pesci wpadł na genialny pomysł, że ewentualne przekleństwa zastąpi totalnie nowym słownictwem i dziwnymi, niezrozumiałymi słowami.
Wszelkie upadki które widzicie w filmie oczywiście były wykonywane przez kaskaderów, którzy musieli je wykonać bez specjalnego zabezpieczenia; w tym: upadek z oblodzonych schodów, przejechanie się na resorakach, spadająca żelazko czy uderzenie łopatą do śniegu. Do tej pory w Hollywood na ewolucję, kiedy kaskader spada z wysoka i upada na plecy, mówi się „Home Alone”. Słynna scena, w której Kevin kładzie na twarzy Daniela Sterna tarantulę, była kręcona już bez kaskaderów., a tarantula była prawdziwa. Co ciekawe, przeraźliwy krzyk Marviego został podłożony w studio, aby… nie wystraszyć pająka na planie. ;)
Ostatnia kręcona na planie scena to sekwencja ujęć z zalanym domem, zbudowanym w szkolnym basenie.
Postprodukcja filmu trwała około 10 miesięcy. Podczas tego proces Chris Columbus zażartował, że fajnie byłoby zatrudnić Johna Williamsa jako kompozytora. Wszyscy odebrali to jako dobry żart, bo już wtedy Williams był uznawany za najwybitniejszego kompozytora muzyki filmowej. Niemniej, spróbowano i wysłano do niego pierwszą składankę montażową. Johnowi najwidoczniej spodobał się film, bo propozycję przyjął i skomponował wybitną muzykę, dzięki której film nabrał niebywałej magii.
Premiera Kevina w Stanach odbyła się przed tuż przed świętem Dziękczynienia. Konkurencja była wagi ciężkiej: „Kevin” w box office walczył m.in. z „Rocky V”. Według założeń Wytwórni film miał zarobić w weekend otwarcia 8 MLN. Zarobił 17 i przez długie miesiąca był na pierwszym miejscu amerykańskiego box office. W sumie produkcja „Kevina” zarobiła ponad 280 MLN w Stanach i prawie 190 MLN w innych krajach, co łącznie daje 470 MLN USD. Do 2018 roku był najbardziej kasowym filmem bożonarodzeniowym (wyprzedził go „Grinch”).
„Kevin sam w domu” okazał się największym sukcesem Johna Hughsa, który po tej produkcji nakręcił jeszcze kilka rodzinnych filmów, jednak żaden nie dorównał temu sukcesowi.
W 2009 roku producent zmarł w wieku zaledwie 59 lat. Niemniej, jego marzenie spełniło się: „Kevin” stał się filmem ponadczasowym.
Choć w tym roku mija 30 lat od premiery, film wciąż cieszy się ogromną popularnością. Tylko w Polsce w czasie świąt ogląda go średnio około 4 MLN widzów.
Dwa lata po premierze John Hughes postanowił wyprodukować drugą część przygód Kevina, która zarobiła troszkę mniej 360 MLN USD. Za to Macaulay Culkin zainkasował już nie 100 tys., a 4,5 MLN USD, potwierdzając swój status gwiazdy.
Wesołych Świąt! I nie przegapcie „Kevina” 📺
*na zdjęciu reżyser Chris Columbus i Macaulay Culkin
** korzystałem: Mojo Box Office, en.wikipedia.org, netflix.com, filmweb.pl,