16/02/2026
Nie mogę się zdecydować, co kocham bardziej.
Sesje, przy których sama od rana montuję tła, pompuję balony, wiążę kokardy i przesuwam światło o milimetry…
czy te, gdzie wchodzę na gotową scenografię i mogę w 100% skupić się tylko na emocjach przed obiektywem.
Pierwsze 5 kadrów przygotowałam od A do Z sama - taśma, szpilki, poprawki, poprawki do poprawek i ta satysfakcja, kiedy wszystko zaczyna wyglądać dokładnie tak, jak miałam to w głowie.
Z drugiej strony – uwielbiam też moment, gdy przestrzeń już czeka. Gotowa. Dopieszczona. Luksusowa. Tak jak to było na ostatnich 4 zdjęciach
A ja mogę całkowicie zanurzyć się w Waszej energii, w ruchu sukni, w spojrzeniach i skupić na tym jak chce o Was opowiedzieć na moich zdjęciach
Jedno daje mi dumę twórcy.
Drugie – czystą, fotograficzną magię.
I serio… nie wiem, co bardziej kręci mnie jako artystkę.
Wolisz oglądać efekty totalnego DIY z duszą czy dopracowany glamour na gotowej scenie? ❤️