27/08/2026
Jestem fotografem. Żyję ze zdjęć. Znam wartość swojej pracy i wiem, czym są prawa autorskie.
I właśnie dlatego chcę powiedzieć coś, co być może nie wszystkim fotografom się spodoba.
Prawo autorskie jest ważne. Autor zdjęcia ma prawo decydować, gdzie i w jaki sposób jego fotografia jest wykorzystywana. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
Ale poza prawem jest jeszcze człowiek, kontekst, intencja i zwykła przyzwoitość.
Od siedmiu lat wykonuję charytatywnie zdjęcia do kalendarzy wspierających Fundacja dla Szczeniąt Judyta. Fotografuję zarówno szczeniaki, jak i osobno psy niepełnosprawne. Nie biorę za te sesje ani złotówki.
Nie dlatego, że moja praca nie ma wartości.
Wręcz przeciwnie.
Robię to świadomie, ponieważ wiem, że dobre zdjęcie może pomóc zwierzęciu znaleźć dom, zachęcić kogoś do wsparcia, zwiększyć zasięg zbiórki albo sprawić, że więcej osób zobaczy tych, którzy potrzebują pomocy.
Tak – fundacje potrzebują zasięgów.
I bardzo dobrze.
Bo dla fundacji większy zasięg może oznaczać więcej pieniędzy na leczenie, rehabilitację, karmę, opiekę i kolejne uratowane życie.
Dlatego kiedy widzę obecną dyskusję dotyczącą wykorzystania fotografii przez organizacje pomagające zwierzętom, mam bardzo mieszane uczucia.
Czy należy szanować prawa autora? Oczywiście.
Ale czy każda sytuacja musi kończyć się żądaniem pieniędzy?
Moim zdaniem – nie.
Można napisać. Można poprosić o podpisanie autora. Można poprosić o usunięcie zdjęcia. Można wyjaśnić zasady. Można też czasami powiedzieć: „tym razem zostawmy to, bo cel był dobry”.
Prawo daje nam możliwość dochodzenia swoich praw.
Nie zmusza nas jednak do rezygnowania z empatii.
I chyba właśnie to jest dla mnie najważniejsze w całej tej historii.
Prawo prawem. Przyzwoitość przyzwoitością.