26/04/2026
Mariusz Pilis: Musimy stać dokładnie tam, gdzie dziennikarz stać powinien, czyli w miejscu, z którego widać najwięcej.
Redaktor Mariusz Pilis - Laureat II Nagrody Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za publikacje w obronie prawdy i sprawiedliwości, w szczególności za film dokumentalny „21.37” i za film dokumentalny „Polska. Pełzający zamach stanu?” w rozmowie z Łukaszem Brodzikiem podkreślił, że dziennikarze nie powinni kalkulować, tylko robić swoje. Dodał również - podsumowując pracę nad filmem o Janie Pawle II, że pamięć o świętym papieżu jest wciąż żywa, nawet dwie dekady po jego śmierci:
"Brakuje nam z pewnością świętego Jana Pawła II. Stąd też i potrzeba zrobienia filmu pt. "21:37" w 20. rocznicę śmierci papieża Polaka.
To jest tak, że wielu rzeczy się wstydzimy, wielu rzeczy nie okazujemy, nie pokazujemy. Na co dzień mam wrażenie, że to wspomnienie Jana Pawła II – i to mogę powiedzieć po realizacji tego filmu – ono gdzieś jest w bardzo wielu z nas, nawet jeżeli się nie ujawnia, nawet jeżeli się o tym publicznie nie rozmawia. Myślę, że każdy w sobie trzyma cząstkę zarówno pamięci po Janie Pawle II, jak i tego, co działo się z nim wtedy, kiedy Jan Paweł II odchodził.
I przyszła taka potrzeba, żeby zbudować tę treść, odgrzać te wspomnienia, posłuchać zwykłych ludzi i spróbować zbudować taką atmosferę, w której wszyscy mamy nadzieję, że to, co nam zostawił, to, co nam przykazał, będzie w jakiś sposób ciągle obecne w nas.
[...]
Natomiast jeśli chodzi o film „Polska. Pełzający zamach stanu?” generalnie mam takie poczucie, że jako dziennikarz, jako twórca zabrałem głos w bardzo ważnej dla Polski współczesnej sprawie. Ta sprawa zaistniała jako próba zamachu stanu. Zaistniała listem, informacją, którą przekazał prezes Trybunału Konstytucyjnego do prokuratora generalnego. I tak się zaczęła sprawa badania dokumentów, czy aby na pewno jeszcze w Polsce mamy do czynienia z ustrojem naprawdę demokratycznym, czy już z zamachem na instytucje publiczne.
Niestety to jest film smutny, bo to jest film, z którego wynika, że w bardzo wielu obszarach myśmy te wolności opisane w konstytucji, te wolności opisane w zwyczajach – myśmy je po prostu utracili. Na dzisiaj możemy powiedzieć, że w bardzo wielu miejscach państwo polskie jest zdewastowane. O tym jest ten film. Ten film jest dokładnie o całym tym procesie, który doprowadził prezesa Trybunału Konstytucyjnego do sformułowania tego zarzutu i przesłania go do prokuratury.
Jeśli chodzi o bycie dziennikarzem w obecnym czasie, to myślę, że nie ma się co zastanawiać nad kalkulowaniem. Generalnie trzeba robić swoje. Trzeba stać dokładnie tam, gdzie dziennikarz stać powinien, czyli w miejscu, z którego widać najwięcej i z którego może dokładnie opowiedzieć historię, wydarzenie czy to, z czym ma do czynienia, najbardziej pełnie i możliwie.
Generalnie to jest nasza rola. Nie kalkulujmy, nie szukajmy. Starajmy się robić swoje. My tutaj w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich mamy tych doświadczeń aż zadość. Za to ludzie są ścigani. My monitorujemy te sprawy. Mówię o dziennikarzach, więc wiemy jak jest trudno.
Natomiast tak czy inaczej myślę, że to, co dzieje się w tej chwili na linii władza – świat dziennikarski, nie powinno nas zatrzymywać w takiej codziennej, normalnej, rzetelnej pracy, ponieważ po to jesteśmy. Jesteśmy medium, jesteśmy pomiędzy władzą a społeczeństwem. Jesteśmy po to, żeby te informacje nosić – nawet te, które mogą się władzy nie podobać. Dzięki temu jesteśmy wszyscy zdrowsi."
#21.37