23/06/2026
💬 „Przychodzi obca osoba i wiadomo, zachowujemy się nienaturalnie. Jest spięcie. Jak się w to tło wtapiać?”.
To pytanie usłyszałam w programie od prowadzącego. Jest całkowicie naturalne. Każdy z nas czuje opór przed obcym człowiekiem, który nagle wchodzi do naszej najintymniejszej strefy – do domu – i wyciąga czarną soczewkę aparatu.
Moja metoda nie polega na technice. Polega na kontakcie Ja-Ty.
☕ Zanim w ogóle dotknę aparatu, spotykam się z rodziną online lub na żywo. Ta rozmowa trwa od dwudziestu minut do godziny. Zadaję pytania. Dużo pytań. Interesuje mnie ich świat.
🧸 Pytam o imiona pluszaków, o ich poranne rytuały. Chcę, żeby poczuli się ważni i zauważeni. Jeszcze przed sesją.
✨ Kiedy już pukam do drzwi, nie jestem „panią fotograf”. Jestem Zuzą. Albo ciocią – tak mówią do mnie dzieci.
🤎 Bawię się z nimi. Piję kawę z rodzicami. Aparat pojawia się naturalnie, jako świadek, a nie intruz.
Marta podsumowała to w studiu jednym zdaniem:
💬 „Zuzia dołączyła do nas jak sąsiadka, chwytając najfajniejsze momenty”.
Trzeba stać się częścią tła. Słuchać. Poczekać, aż opadnie pierwsze napięcie i pojawi się prawda.
Prowadzący w telewizji przyznali, że te zdjęcia ich wzruszają, mimo że w ogóle nie znają Marty i jej rodziny.
Why?
Bo prawda jest uniwersalna. Prawda zawsze porusza.
🤍 Z całą rozmową z Pytania na śniadanie o kulisach mojej pracy możesz zapoznać się klikając w link w moim bio.
Zostań tu ze mną na dłużej, jeśli chcesz uczyć się patrzeć na swoją codzienność bez oceniania.
macierzyństwo autentyczność gestalt psychoterapiagestalt fototerapia fotografiakobiet bliskość rodzina emocje historierodzinne prawda zatrzymaćchwile fotografka warszawa zujach sesjarodzinnaunposed sesjarodzinnawarszawa