16/08/2026
Dzień dobry,
Dziś kawa smakuje wyśmienicie, zwłaszcza gdy człowiek uświadomi sobie, że żyje w najwspanialszym teatrze absurdu w tej części galaktyki.
Wczoraj naród wpadł w masową, patriotyczną ekstazę. Święto Wojska Polskiego w pełnej krasie! Defilada z pompą – taka skromna, dwumiastowa imprezka, która kosztowała pewnie, nas wszystkich około 11 milionów złotych (w tym warszawska Wisłostrada to wydatek rzędu 6–10 milionów, a morska parada w Gdyni kolejne 1–1,5 miliona złotych wyciągnięte bezpośrednio z kieszeni podatników na te jednodniowe igrzyska).
Do tego lśniący sprzęt sprowadzony z Korei Południowej, a politycy pękali z dumy tak mocno, że aż strach było stać w pobliżu.
Hipokryzja w stylu „Top Gun” i mityczne „SAFE”
Największą i najsmutniejszą ironią w tym wszystkim jest sam szyld tego festiwalu próżności – „Polska SAFE”. Jeszcze do niedawna, gdy ten sprzęt z Korei kupował poprzedni rząd, dla dzisiejszych miłościwie nam panujących był on absolutnym złem, skandalem i marnowaniem pieniędzy („be!”). Dziś? Dziś ministrerki i ministrowie kręcą na jego tle topowe, hollywoodzkie filmiki w stylu Top Gun, prężąc muskuły na TikToka.
Władysław Kosiniak-Kamysz z powagą godną męczennika tłumaczy tę nazwę jako szczyt strategicznej wizji, bezpieczeństwa i międzynarodowego prestiżu – ale spójrzmy prawdzie w oczy i przetłumaczmy ten skrót tak, jak wygląda rzeczywistość:
• S – Spieprzymy wszystko, co polskie!
• A – Afera za aferą, goniona aferą.
• F – Frajer (czyli obywatel płaczący nad rachunkiem).
• E – Ewakuacja – uciekniemy szybciej, niż Chuck Norris ziewał!
Obłuda tego rządu dosłownie przeraża. No powiedzcie sami – czy w trakcie tych wielkich narodowych igrzysk kupiliście swoim pociechom zabawkowy czołg z napisem made in China, dumną flagę Polski, a może od razu flagę Unii Europejskiej, żeby od małego uczyć dzieci, kto tu faktycznie pociąga za sznurki? Patrzycie na tę reprezentacyjną szopkę z dumą, łykając narrację, że oto nagle staliśmy się oazą bezpieczeństwa?
Bo wiecie, jak wygląda to mityczne „bezpieczeństwo” w praktyce. W tym kraju żyją żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej, których aktualni politycy i salonowi celebryci traktują jak zużyty papier toaletowy. Można ich bezkarnie wyzywać, szkalować, oczerniać i pluć im w twarz, a włos komuś z głowy nie spadnie.
A Straż Graniczna i Policja? Ach, ci okrutni dręczyciele! Przecież z pomocą „wrażliwych” aktywistów można było bez problemu wytoczyć im procesy i wywalczyć odszkodowania dla „biednych, bezbronnych, nielegalnych imigrantów”. No bo wiadomo – to szczyt humanitaryzmu, gdy ktoś „pokojowo” rzuca w naszych obrońców betonowymi płytami, kamieniami i forsownymi skokami napiera na zapory. Efekt? Nasi obrońcy musieli za to płacić z własnej kieszeni. Czyste arcydzieło sprawiedliwości! A jeśli już jakiemuś żołnierzowi cudem uda się wywalczyć uniewinnienie przed sądem, to i tak nie może zmrużyć oka w nocy. Bo prokuratura oczywiście natychmiast zaskarża werdykt. Dla nich on nadal jest winny – najcięższej zbrodni, jaką można popełnić w tym kraju: odważenia się na obronę polskiej granicy.
Skoro jesteśmy przy finansowej elegancji – nasz krajowy dług publiczny wynosi obecnie już ponad 2,5 biliona złotych. Ale kto by się przejmował takimi drobiazgami.
Tymczasem nad naszymi głowami trwa pokaz najwyższej dyplomacji obronnej: zagubione drony i rakiety regularnie wpadają z wizytą na polską ziemię, żeby sprawdzić, czy grzecznie śpimy. I słusznie – to przecież nasza wina, bo za mało klaskaliśmy i za skromnie wspieraliśmy sąsiadów. Gdybyśmy dali jeszcze więcej, może drony lądowałyby chociaż z bukietem kwiatów i przeprosinami.
A po co psuć sobie humory takimi błahostkami, skoro trwały jednodniowe igrzyska? Tłumy zachwycone, politycy uśmiechnięci od ucha do ucha, chleb i igrzyska w pełnym rozkwicie. A z tyłu głowy? Ach, takie tam nudne bzdury:
• Afera Szpitala Południowego – ciii, najważniejsze, że sprzęt na defiladzie ładnie wyglądał w telewizji za miliony.
• KPO – które miało popłynąć szeroką rzeką do szpitali, popłynęło razem z jachtami i klubami
• Afera w Kłodzku, zbrodnia jest, kara adekwatna do kompetencji rządu
• Tragedia powodzian i zapaść hospicjów – przecież nie można psuć nastroju przyziemnymi problemami umierających ludzi czy zniszczonych do cna domostw i kradzieży pieniędzy przez członków KO.
• Recykling Widmo
• Ceny paliw – trzymane na artystycznie wysokim poziomie, mimo że ropa na świecie tanieje. Ale bez obaw! Zawsze można usłyszeć z uśmiechem klasyczne: „No przecież u Niemców jest drożej!”.
Ale za P*S było gorzej!
• Wykradzione dane 19 milionów Polaków, nie ma powodu do paniki
Najsmutniejsza w tym wszystkim jest jednak giętkość kręgosłupów moralnych tego narodu. Kiedyś, za czasów P*S-u, za identyczne (albo
i mniejsze) numery ludzie wychodzili na ulice
z "widłami i pianą na ustach" Dziś? Dziś ten sam obywatel patrzy na to samo złodziejstwo
i nieudolność, uśmiecha się słodko i mówi z rozczuleniem: „No dobrze, drogo, drożej, afery
i długi, ale pamiętasz, co wyprawiał P*S? Skoro oni mogli kraść i rządzić jak chcieli, to KO też może,
a może nawet bardziej, bo im się należy za trud demokracji!”.
Jesteśmy podręcznikowym, wręcz światowym eksponatem w eksperymencie z gotującą się żabą. Woda bulgocze już od dawna, wrzątek parzy w oczy, ale żaba zamiast wyskoczyć, wygodnie rozsiada się w garnku, macha chorągiewką z napisem „SAFE” i czeka, aż kucharz doprawi ją pieprzem. Żyć, nie umierać!
Czar6wnica