10/10/2024
ZDJĘCIA Z NARODZIN NASTKI w toruńskim szpitalu 🏥
Chcesz obejrzeć zdjęcia z narodzin dziecka i poczuć niesamowite emocje – Zapraszam na filmik – najlepiej z dźwiękiem 🎶🎵
Masz chwile na przeczytanie więcej o narodzinach pełnych niesamowitej mocy – polecam opis.
Aleksandra Schalau i Mateusz 'Tweester' Schalau zadzwonili do mnie około godziny 15.10 że chyba coś zaczyna się dziać bo Ola ma regularne skurcze, a że ja mam do nich kawałek drogi to dali znać z wyprzedzeniem.
Spakowana już byłam więc szybko znalazłam się w aucie i jechałam do nich, licząc bardzo że zdążę dojechać na czas. Wjeżdżając do miasta upewniłam się czy są jeszcze w domu czy może już w szpitalu, ale usłyszałam spokojny głos, że czekają na mnie w mieszkaniu. Gdy weszłam do nich odetchnęłam z ulgą. W małym przytulnym mieszkaniu w centrum Torunia, Ola uśmiechnięta kręciła się po pokojach. Zaproponowali mi wspólna kawę i ciacho a Mateusz ze stoickim spokojem w dzbanuszku spieniał mleko do kawy. Pomyślałam sobie „ufff zdążyłam i mamy jeszcze sporo czasu”.😇
Na spokojnie przez kolejną godzinę rozmawialiśmy sobie o tym jak bardzo się cieszymy, że już jesteśmy razem, że początek porodu nie zaskoczył nas w jakiś trudnych okolicznościach i że nasz plan aby uwiecznić narodziny Nastki na zdjęciach ma ogromne szanse aby się udać.
Ola miała regularne skurcze, dzielnie oznaczała je w aplikacji, Mateusz masował jej kark, schładzał kostkami lodu, pytał co potrzeba. W tle w telewizji judocy walczyli o medali podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu, psina pilnowała swojej pani i już od dwóch dni zaczęła się dziwnie zachowywać jakby coś czuła… my jeszcze żartowaliśmy a co jeśli się urodzi chłopiec a nie dziewczynka i inne zabawne dyskusje prowadziliśmy… Ola najlepiej czuła się na piłce, choć wspierała się również na rurce od pole dance którą ma w salonie (bo Ola to Poledancerka!)💪💪
Było nawet wesoło, ale z każdym kwadransem jednak robiło się trudniej… momentami Olka już nie mogła oznaczać skurczy w aplikacji więc robił to jej mąż, żarty i śmiechy się skończyły, nasza rodząca wyraźnie przycichła i widać było, że weszła w kolejną fazę porodu 🚀🚀🚀
Aplikacji zaczęła sugerować, że pora jechać do szpitala ale Ola czuła że jeszcze chce być w domu a Mateusz ją w tym dzielnie wspierał. Ja czułam, że już chętnie pojechałabym z nimi do szpitala, no ale to w ogóle nie było istotne bo nie o mnie jest ta historia.
Skurcze nabierały na sile, były coraz częstsze i przyszedł moment, że już nie było sensu dłużej czekać.
Ostatnie wytyczne Oli dla Mateusza co ma w torbie, gdzie co jest schowane, co ma wyjąc przy przyjęciu, urocze rady żony dla męża w co ma się ubrać i ruszamy do szpitala… Jeszcze w ostatniej chwili Olka chwyciła jakieś ciasteczka i owoc, co mnie niesamowicie rozczuliło i wyszliśmy…
Przed blokiem bawiły się sąsiadki z dziećmi, z entuzjazmem powitały Olę, życząc powodzenia gdy usłyszały że „to już”. Wzruszyło nas to wszystkich… ją popędziłam do auta bo miałam ich zawieźć, Ola z Mateuszem jeszcze 2 razy po drodze zatrzymali się bo skurcze już nie pozwalały iść…
Do szpitala mieliśmy 5 minut drogi, dojechaliśmy chyba szybciej, pod same drzwi położniczej izby przyjęć bo akurat w toruńskim Wojewódzki Szpital Zespolony im. L. Rydygiera w Toruniu jest przygotowane miejsce typu KISS+RIDE co nie ukrywam jest dużym ułatwieniem i myślę, że niejedna jadąca do porodu para z ulgą z tego miejsca korzysta.
Przed wejściem trochę udzieliły się nam emocje, i mi i Oli, przytulamy się, łzy nam napływają do oczu…chyba dlatego że wiemy że to już, że zaraz będziemy wszyscy witać Nastkę na świecie i wszyscy chcemy żeby to było piękne powitanie na które długo czekaliśmy ❤️❤️❤️
Na sali porodowej wszystko dzieje się szybko, każdy ma swoje zadanie, w pełnym skupieniu każdy robi co do niego należy. Personel medyczny w pełnej gotowości czeka na Olę i Nastkę, wspierają ją, pomagają, słuchają Oli potrzeb. Nie ma już czasu na bujanie na piłce, prysznic czy masaże.
Ja z aparatem staram się uwieczniać jak najwięcej wyjątkowych momentów, pokazać te wszystkie prawdziwe emocje, które są w 100% szczere bo nie da się ich grać ani powtórzyć i dlatego ta fotografia porodowa jest tak niepowtarzalna. Staram się też nie przeszkadzać Zespołowi Szpitala bo to Oni mają poważniejsze i trudniejsze zadanie ode mnie.
Ola jest bardzo świadoma tego jak chce urodzić, zależy jej na pozycjach wertykalnych, na dotykaniu ręką główki córeczki gdy zacznie się pojawiać, nie chce żadnych znieczuleń i wszystkie się dzieje tak jak ona sobie wymarzyła. Najpierw Ola przechodzi skurcze na stojąco, opierając się o łóżko, a potem położna proponuje materacyk i pozycję łokciowo-kolankową, co okazuje się wygodne dla rodzącej i w takiej pozycji przychodzi na świat Anastazja 🩷🩷🩷
Jest godzina 19.57. Słychać głośny płacz maleństwa, zachwyt rodziców, wielką radości i ulgę no i ogrom wdzięczności.
Te EMOCJE które były na Sali narodzin ciężko opowiedzieć i opisać w poście. Te EMOCJE czasem się zapomina bo hormony robią swoje i z porodu pamięta się czasem tylko jakieś ułamki zdarzeń… Te EMOCJE starałam się uwiecznić na moich fotografiach 📷📷📷
Zapraszam Was do obejrzenia zdjęć, na których starałam się pokazać to niesamowite powitanie Anastazji na świecie.
Dziękuję Wszystkim Osobom dzięki którym mogłam tam być a w szczególności Wspaniałym Rodzicom którzy pozwolili mi na obecność z nimi w tym wyjątkowym dniu i toruńskiemu Szpitalowi za otwartość i zgodę na moją obecność 😍
Zdjęcia Kasia Marcinkowska Fotografia