30/06/2026
Kiedy ostatni raz przestałaś ufać temu, co sama widzisz?
To pytanie przyszło do mnie kilka dni temu i zatrzymało mnie na dłużej, niż chciałabym przyznać. Tym bardziej, że od ponad dwudziestu lat fotografia jest moim sposobem patrzenia na świat, a od wielu lat towarzyszę kobietom w odkrywaniu ich własnego piękna i ich własnego spojrzenia.
Przez ostatnie trzy miesiące prawie nie było mnie tutaj. Przeprowadzka wypełniła każdy dzień po brzegi.
Wieczorami obiecywałam sobie, że następnego dnia znajdę chwilę na fotografię. Następnego dnia znowu okazywało się, że ważniejsze jest skręcenie półki, telefon do urzędu albo odnalezienie czajnika ukrytego w jednym z 48 kartonów.
Dopiero po kilku tygodniach zrozumiałam, że nie tęsknię za aparatem.
Tęsknię za tym szczególnym rodzajem uważności, który fotografia od zawsze we mnie budziła.
A fotografia nigdzie się nie wybierała. Czekała cierpliwie. To ja przez jakiś czas nie potrafiłam znaleźć dla niej miejsca pomiędzy kartonami, decyzjami i zwykłym zmęczeniem.
Kiedy wreszcie znowu zwolniłam, odkryłam coś jeszcze.
Świat ani przez chwilę nie przestał mnie zachwycać.
Nadal zatrzymywałam wzrok na świetle wpadającym do pokoju, na cieniach tańczących po ścianie, na drobiazgach, obok których większość ludzi przechodzi obojętnie. Zabrakło mi jedynie zaufania, że właśnie takie chwile są warte zatrzymania.
A przecież fotografia zaczyna się znacznie wcześniej niż w chwili naciśnięcia migawki.
Zaczyna się wtedy, kiedy ufamy własnemu spojrzeniu.
Jeżeli zechcesz zostać tutaj na dłużej, chciałabym, żeby moje zdjęcia nie zatrzymywały Cię na twarzach innych kobiet.
Chciałabym, żeby za każdym razem prowadziły Cię z powrotem do Twojej własnej…
Portret. Uważność. Fotografia kobiet.