25/03/2018
Kochani moi wszyscy.
Z wiosną postanowiłem uporządkować moje „portfolio”. Ponieważ dostawałem wiele sygnałów, mówiących że Le Coeur Furieux, przez swoją obcobrzmiącą i niemożliwą do zapamiętania (o wypowiedzeniu nie wspominając) nazwę, przysparzał problemów i prędzej kojarzył się z hodowlą bojowych kogutów (le kur furie…) niż z fotografią ślubną… postanowiłem przerzucić wszystko co związane z fotografią komercyjną na nowy profil o jakże łatwej do zapamiętania nazwie: man of the woods: https://www.facebook.com/Manofthewoodsphoto/
Dlaczego taka nazwa? Bo ja w dużej mierze z lasu jestem. Właściwie prawie zostałem leśnikiem, ale to zupełnie inna historia.
W każdym razie, man of the woods będzie miejscem, gdzie będę publikował wyniki sesji zdjęciowych moich ukochanych, umiłowanych par ślubnych i narzeczeńskich i takich z długim starzem też.
Le kur, natomiast, zostanie zagospodarowany jako miejsce, gdzie znajdziecie trochę mojego świata składającego się z przemyśleń, inspiracji, podróżniczych tipów i ogólnego lajfstajlowego spamu, którego beze mnie jest i tak dużo, ale pomyślałem - a co tam, jak okraszę to landshafcikami, wyznawcy znajdą się sami ;-)
No dobra, zatem z tego miejsca wszystkich proszę o zalajkowanie i obserwowanie Man of the woods, aby na bieżąco być z miłością i pomóc w jej starcie. Jeśli zostaniecie również na le kurze, będzie mi bardzo milo i postaram się nie przynudzać tak znowu bardzo.
Aha…, zdjęcie to ja na Islandii. Islandia to wyspa, na której byli Majdany, Majdanowie i którzy chyba nie załapali jak piękne jest to miejsce. Gdybym ja miał możliwość chodzenia po lodowcu, posikałbym się z radości. Ale nie o tym chciałem, chociaż może następnym razem…