09/05/2026
Nie było mnie tu dłuższą chwilę bo zgubiłem się we włoskich uliczkach…oj „dolce vita” wjechało na całego... bycie "tu i teraz" to ogromny komfort!
Kawa z lokalsami o 6.30 (podczas pierwszego spaceru z córeczką).
Gapienie się w morze.
Dużo czasu na refleksje.
Spacerowanie.
Rozmowy. Milczenie.
Powolne śniadanie na ławce.
Piękne światło do zdjęć.
Piękna żona i przeurocza córka.
Żeby nie było zbyt idyllicznie to pogoda w kratkę, jednego dnia sporo padało, potem w kolejne wiało zimnem ;) Ale chociaż 3 dni były bardzo ciepłe!
No sorry (not sorry) - na Internet nie było czasu w tym napiętym grafiku ;)
Ale wracam! I to intensywnie bo miałem już 2 sesje i 2 reportaże :D