21/11/2020
Jak to bywa w ratownictwie medycznym, są akcje dobre i złe. Poniższa fotografia została wykonana po nieudanej akcji ratowniczej. Pewnie nasuwa się pytanie, dlaczego do zatrzymania krążenia wysłano tyle jednostek?
Warto zacząć od tego, że system w UK jest dosyć odmienny od tego w Polsce. Poza 450 typowymi karetkami pogotowia, London Ambulance Service posiada ponad 100 pojazdów szybkiego reagowania - wliczamy w to auta, motocykle i rowery. Rozmieszczenie jednostek gwarantuje dojazd w przeciągu 5-7 minut do zgłoszeń o najwyższym priorytecie. Dodatkowo, do najbardziej krytycznych pacjentów dysponuje się tzw "Zaawansowanego Ratownika Medycznego" (APP), którego doświadczenie, sprzęt oraz szereg leków jest niedostępne dla kolegów i koleżanek z ZRM. Nie wspominając o Londyńskim LPR, które w ciągu dnia używa smigłowca, a w nocy szybkiego auta.
Każde połączenie na numer 999 zaczyna się od pytania czy pacjent oddycha. Jeżeli po drugiej stronie słuchawki usłyszy się stanowcze "NIE", to system komputerowy automatycznie wysyła jednostki w okolicy. Zgłoszenie do poszczególnych pojazdów wpływa jako "ECHO1 Predict" - to jedyna informacja, która pojawia sie na monitorze. Dzięki temu, dyspozytor może skupić się na instruktarzu RKO i zbieraniu dodatkowych informacji. Wraz z kolejnymi sekundami, napływa więcej detali.
Dysponuje się zawsze jedną karetkę pogotowia, jedno lub dwa auta szybkiego reagowania oraz dowódcę jednostki. Wysłanie APP zależy od wielu czynników. Na miejscu zdarzenia potrzeba minimalnie 4-5 ratowników, dzięki temu, zwiększamy efektywność.
Po każdej takiej akcji, jest czas na rozmowę, analizę działań i nauki na błędach.