16/03/2026
Są takie chwile, które nie potrzebują słów.
Chwile, które dzieją się w półmroku, w ciszy przerywanej tylko oddechem i drżeniem głosu.
Chwile, które pamięta się na długo.
Byłam tam.
W przestrzeni, w której rodziła się nowa istota.
Widziałam dłonie, które szukały siebie w napięciu i niepewności.
Widziałam oczy, które mówiły więcej niż jakiekolwiek zdanie.
Widziałam siłę, która nie krzyczała, ona pulsowała w każdym skurczu, w każdym westchnieniu, w każdym „dasz radę”.
A potem…
Przyszedł ten moment, który zawsze baaaaardzo mnie wzrusza.
Pierwszy krzyk.
Pierwsze spojrzenie.
Pierwsze spotkanie dwóch światów, które od tej sekundy już nigdy nie będą takie same.
Reportaż porodowy to nie jest fotografia.
To świadectwo.
To pamięć, która nie blaknie.
To historia, którą dziecko kiedyś przeczyta z Waszych oczu.
Jeśli czujesz, że kiedyś chcesz mieć taką opowieść to jestem tu.
Z aparatem.
Z uważnością.
Z sercem ❤
P.S. To była letnia noc, minęło już trochę czasu od tamtego dnia ale wspominam ten poród z ogromnym wzruszeniem. Ze śmiałością mogę powiedzieć, że był to poród rodzinny bo urodziła mi się chrześnica! Dziękuję Kasia i Mariusz za Waszą otwartość i chęć podzielenia się ze światem Waszą historią🥰