26/03/2026
Jestem wściekła. Naprawdę wściekła i jednocześnie potwornie załamana.
Patrzę na to, ile osób ma dziś ogromne zasięgi, celebryci, influencerzy, ludzie, których słuchają tysiące, a czasem miliony i nie robią absolutnie nic w tak ważnej sprawie, jak pomoc zwierzętom. Naszym braciom mniejszym, którzy sami się nie obronią.
To naprawdę tak wiele? Udostępnić link? Napisać kilka słów? Nagrać krótką rolkę? Poświęcić minutę swojego czasu, żeby nagłośnić temat?Przecież to jest chwila. Jedna chwila, która może realnie coś zmienić.
Czasami trzeba podnieść krzyk, zrobić larum, żeby w tym kraju cokolwiek się zadziało. Żeby przestała dziać się krzywda zwierzętom. Bo cisza nic nie zmienia.
I jeszcze ta cisza ze strony mainstreamowych mediów… To jest dla mnie niewyobrażalne i po prostu karygodne.
Mam wrażenie, że tym światem rządzą tylko pieniądze, układy, korzyści. Że wszystko musi się „opłacać”. A gdzie w tym wszystkim jest zwykła przyzwoitość?
Nie mówię o wszystkich, są ludzie, którzy pomagają, wspierają schroniska, działają i ogromny szacunek dla nich. Ale to wciąż za mało.
My musimy wywrzeć presję. Musimy doprowadzić do tego, żeby rządzący w końcu nas usłyszeli i potraktowali tę sprawę poważnie. Dlatego te podpisy mają znaczenie. Każdy jeden.
Proszę Was 🫶🏼 udostępniajcie ten post, przesyłajcie dalej, podpisujcie. To jest naprawdę ważne. To jest głos w obronie tych, którzy sami o pomoc nie poproszą. Wklejam link do podpisu, zajmie Ci to krótką chwilę: https://actionnetwork.org/forms/apel-dody/