04/07/2026
Są takie sesje, które powstają spontanicznie... i są takie, które powstają po... dwóch latach. 😂
Historia z Jowitą wyglądała mniej więcej tak:
– „Zrobimy sesję?”
– „Pewnie!”..i tak przez dwa lata 😅
Najpierw marzyła nam się sesja nad morzem, ale wakacje przeminęły w mgnieniu oka. Potem znowu próbowałyśmy się umówić, ale każda żyła w swoim tempie i terminy uparcie się mijały.
Pomyślałam więc, że powiedzenie „do trzech razy sztuka” chyba naprawdę ma sens.
W tym roku szukałam dziewczyny na sesję w makach i nagle... wiadomość od Jowity. ❤️ Pomyślałam tylko: „No, w końcu!”
Plan był idealny: ogromne pole maków i piękny zachód słońca. Rzeczywistość? Pole nie do końca takie, jak sobie wymarzyłyśmy, a słońce postanowiło schować się za chmurami dokładnie wtedy, gdy dojechałyśmy na miejsce. Oczywiście wcześniej świeciło jak szalone.
Ale wiecie co? Czasem właśnie takie nieidealne sesje mają w sobie najwięcej uroku. I mimo że natura postanowiła napisać własny scenariusz, my i tak świetnie się bawiłyśmy.
Mam nadzieję, że efekty przypadną Wam do gustu ❤️ Dajcie znać w komentarzu, które zdjęcie podoba Wam się najbardziej.
A jeśli Wy też marzycie o letniej sesji wśród kwiatów – zapraszam!
pozowała: Jowita Rybarczyk