05/11/2025
Świąteczne sesje - zatrzymać dzieciństwo w najpiękniejszym świetle
Kiedy robiłam testowe zdjęcia moim dzieciom na tej świątecznej scence, patrzyłam na nie z zachwytem. Widziałam ich emocje - radość, ekscytację, ciekawość, czasem skupienie. To było jak mała bajka, w której mogły na chwilę być głównymi bohaterami.
I właśnie wtedy pomyślałam: tak chcę, żeby wyglądały zdjęcia, które powstają w przedszkolach.
Fotografując dzieci, które spotykam tam po raz pierwszy, staram się uchwycić to, co w nich najprawdziwsze - szczery uśmiech, błysk w oku, czasem nawet poważną minkę, jeśli właśnie taka najlepiej oddaje ich charakter. Bo każde dziecko jest inne. Każde ma w sobie coś wyjątkowego i moim zadaniem jest to zauważyć.
Choć nie są to moje dzieci, podchodzę do nich z takim samym sercem i cierpliwością, jak do własnych. To zawsze ogromne zaangażowanie - rozmowa, zabawa, oswojenie aparatu, złapanie tego momentu, w którym naprawdę widać ich.
Kiedy patrzę na zdjęcia sprzed lat - nasze z dzieciństwa albo te starszego rodzeństwa - widzę, jak bardzo zmieniła się fotografia. Dziś to już nie tylko szybkie zdjęcie „na tle”.
To mała historia, światło, emocja, klimat, które sprawiają, że fotografia staje się wspomnieniem, do którego wracamy z uśmiechem.
Dla dzieci te świąteczne sesje to często coś więcej niż tylko zdjęcie. To magiczna przygoda - wejście do bajki, w której na chwilę stają się jej bohaterami. Ta scenka, zbudowana z dbałością o każdy detal, robi na nich ogromne wrażenie. Widzisz wtedy ten błysk w oczach, to podekscytowanie, zachwyt i właśnie te chwile są bezcenne.
Bo one też zostają w ich pamięci na lata.
Za każdym takim ujęciem stoi ogrom pracy, dźwiganie sprzętu, budowanie scenki, projektowanie detali, inwestycja w tło, rekwizyty, oświetlenie, w pomysły.
Ale przede wszystkim - inwestycja serca.
Bo wiem, że w czasach, gdy coraz więcej rzeczy można „wygenerować” jednym kliknięciem - prawdziwych emocji nie da się stworzyć sztucznie. Żadne AI nie zastąpi błysku w oczach dziecka, tej chwili, gdy zaczyna się śmiać, albo tej krótkiej pauzy, gdy na moment zatrzymuje się w swoim bajkowym świecie. Tego nie da się zaprojektować - to trzeba poczuć i uchwycić.
Bo każde takie zdjęcie to nie tylko pamiątka.
To zatrzymana cząstka dzieciństwa, pełna ciepła, światła, magii i miłości.
A Wy? Macie jeszcze swoje zdjęcia z przedszkola albo wspomnienia z takich chwil? Jak wyglądały Wasze kadry z dzieciństwa?
Może nie mieliśmy wtedy takich bajkowych scenerii, ale przecież każde zdjęcie ma w sobie swoją magię - tę prostą, prawdziwą i pełną wspomnień...
Ciekawe, kto w tych zabieganych czasach jest w stanie w tym pędzie doczytać do końca?
Jeśli dotrwałeś/dotrwałaś do końca zostaw choć serduszko w komentarzu :)