26/05/2026
Dużo dziś płakałam...
Tak po prostu. Bez powodu i z tysiącem powodów jednocześnie.
Płakałam za Mamą, której już nie ma.
Płakałam, bo dziś czułam się niewystarczająca. Krzyczałam za głośno. Przytuliłam za mało.
Znowu poczułam, że inne mamy jakoś to ogarniają, a ja tylko staram się nie zatonąć.
Aż wreszcie płakałam ze wzruszenia.
Pięć par oczu.
Zostałam obdarowana.
Spośród wszystkich serc na tym świecie, właśnie moje zostało wybrane, żeby bić dla nich.
Że gdzieś tam są mamy, które modlą się w ciszy o to, co ja codziennie mam i może nie doceniam.
Może płaczę nie z bezsilności, tylko z miłości, która jest tak ogromna, że moje ciało po prostu nie mieści jej inaczej.
Dla mnie macierzyństwo jest sferą SPEŁNIENIA, ale często też bycia w samotności, doświadczania bólu, rozwoju i ŚWIĘTOŚCI, którą ciężko wyrazić słowami.
Nie ma na to słów w dzisiejszym świecie, bo dzisiejszy świat lubi sukcesy, produktywność, uśmiechnięte zdjęcia i zadbane domy.
A macierzyństwo to często łzy na podłodze kuchennej o 22:00 i wstawanie rano mimo wszystko. To poświęcenie i oddanie, to walka z samym sobą. Walka o dobro tych małych istot. To mnóstwo rozczarowań, wątpliwości , a zarazem też masa radości i uśmiechów.
Dziś płakałam, ale jutro znowu wstanę.
I to jest najodważniejsza rzecz, jaką znam. 🤍
Przytulam Was WSZYSTKIE Mamy. Jesteście tu? Dajcie znać w komentarzu, choćby ❤️.