07/08/2026
Po vel przed i jako fotografka nie powinnam Ci tego mówić, ale nie płacisz mi 900 złotych za samo naciśnięcie migawki i 12 zdjęć, bo to, co w mojej pracy naprawdę kosztuje, dzieje się długo przed nią i jeszcze dłużej po niej.
Drugi kadr jest prosto z aparatu i nie ma w nim żadnego oszustwa, bo tak właśnie wygląda plik, który maszyna zapisała bez niczyjego udziału, z płaskim kontrastem i przypadkowymi kolorami, których żadne oko w studiu nie widziało w ten sposób.
Pierwszy to ten sam kadr ale po mojej pracy i to nie jest wersja prawdziwsza, tylko moja, bo o tym, jaki ma być kolor skóry, jak ciepłe ma być światło i co w tym zdjęciu ma przyciągać wzrok najpierw, ktoś musi zdecydować, a tym kimś jestem ja.
Uczyłam się tych decyzji latami i to jest dokładnie ta część mojej pracy, której nie widać, bo przychodzi po sesji, kiedy siedzę przy ekranie i wybieram również to, czego nie ruszam, i mogę Ci powiedzieć wprost, że nie zwężam nikomu ciała ani nie usuwam kobiecie tego, po czym rozpoznaje samą siebie.
Zanim to jednak w ogóle nastąpi, jest jeszcze cała reszta, czyli pierwsza wiadomość, w której zwykle uprzedzasz mnie, że nie umiesz pozować i boisz się, jak wyjdziesz, oraz kilka godzin, w których prowadzę Cię tak, żebyś nie musiała sama zgadywać, co zrobić z rękami.
Więc kiedy będziesz porównywać oferty i patrzeć głównie na to, ile zdjęć dostaniesz za jaką kwotę, weź pod uwagę, że wybierasz nie liczbę plików, tylko czyjeś oko, doświadczenie, styl pracy i czyjś sposób prowadzenia Cię przez te kilka godzin na wymarzonej sesji.
Jeśli myślisz o własnej sesji i wciąż ją odkładasz, napisz do mnie i po prostu porozmawiajmy, bez zobowiązań.