17/08/2026
Ostatni poranek w Toskanii
To był mój ostatni poranek w Toskanii podczas wrześniowego pobytu w ubiegłym roku. Kilka dni wcześniej uczestniczyłem w gali wręczenia nagród Siena Awards, a zanim przyszła pora na powrót do domu, chciałem jeszcze raz zobaczyć jeden z tych toskańskich krajobrazów, dla których tak łatwo stracić poczucie czasu. O świcie ruszyłem więc w rejon Crete Senesi.
Poranek od początku zapowiadał się wyjątkowo. Mgła wypełniała obniżenia pomiędzy wzgórzami, przesuwając się nad polami i co chwilę odsłaniając kolejne fragmenty krajobrazu. Gdy słońce znalazło się wyżej, jego światło zaczęło przenikać przez delikatne pasma mgły i wydobywać charakterystyczną rzeźbę Crete Senesi. Pofałdowana ziemia wyglądała wtedy niemal jak zastygłe fale.
Było w tym poranku coś szczególnego także dlatego, że wiedziałem, iż jest to moje pożegnanie z Toskanią. Po emocjach związanych z galą Siena Awards mogłem na kilka godzin wrócić do tego, co w fotografowaniu krajobrazu lubię najbardziej - ciszy, obserwowania zmieniającego się światła i czekania na tę krótką chwilę, kiedy wszystkie elementy zaczynają ze sobą współgrać.
Kilka godzin później opuszczałem Toskanię. Crete Senesi pożegnało mnie dokładnie tak, jak chciałbym je zapamiętać - spokojne, pofałdowane i częściowo ukryte pod poranną mgłą.
Sony Polska
Sony A7RV, FE 100-400 f/4.5-5.6