28/05/2026
- Oczy. Zwierciadło duszy. Tylko że nie Twoje. Rozumiesz? NIE TWOJE. -
Zaciekawiło Cię ? to czytaj dalej ..
Właśnie oglądasz zdjęcia, które nazwałbym:
„Fly me to the moon.”
I ona — prawdziwa kobieta, piękna, która nie boi się być sobą.
Brawo. Dziękuję. Szaleję, gdy patrzę na całą sesję !
A teraz będzie niewygodnie.
Rada Taco Hemingway z koncertu na Narodowym:
„Twórzcie, ... uczcie się cały czas. To jest bardzo ważne.
I wszystko, co zrobicie na początku — nawet jeśli będzie chu***e — będzie CIEKAWSZE niż cokolwiek idealnego, co wypier***li Wam AI.”
Odniosłabym to do fotografii.
Bo zamiast przeżywać siebie, kobiety zaczęły renderować siebie.
Zamiast iść do fotografa, stanąć przed obiektywem, poczuć stres, wstyd, emocje, swoją własną twarz i ciało — wolą wrzucić zdjęcie do aplikacji, która zrobi z nich plastikową wizję człowieka.
I najgorsze jest to, że coraz więcej kobiet zaczyna wierzyć, że ta wygenerowana wersja jest „lepszą nią”.
Większe usta.
Mniejszy nos.
Idealna skóra bez porów.
Oczy jak z anime.
Twarz, która nie istnieje.
Ciało, którego nie ma.
Spojrzenie wygenerowane przez serwer gdzieś w Kalifornii.
Oczy ! zwierciadło duszy ... tylko, że nie Twoje ... ! Rozumiesz ? NIE TWOJE !
To już nawet nie jest fotografia.
To jest powolne zabijanie własnej obecności.
Fotografia zawsze była spotkaniem.
Między fotografem a człowiekiem.
Momentem, w którym ktoś patrzy na Ciebie naprawdę — nie jak algorytm, tylko jak człowiek.
Dziś obserwuję jak ludzie zupełnie bezrefleksyjnie wolą 200 wygenerowanych wersji siebie niż jedno prawdziwe zdjęcie.
Jedno, które może nie będzie idealne. Ale będzie prawdziwe.
I to jest naprawdę smutne.
Bo za chwilę całe pokolenie będzie miało tysiące grafik AI inspirowanych sobą, ale ani jednego prawdziwego wspomnienia własnej twarzy.
W razie czego jesteśmy tu. Ja i mój aparat.
Tylko popatrz na Angelikę. Warto.