Krzysztof Figas Foto • LIVE FUN

Krzysztof Figas Foto • LIVE FUN LIVE FUN!

🏔️🚴‍♂️🌍✈️ W ciągłym ruchu – między szlakiem, treningiem, podróżą a pasem startowym.
📷👟 Łapię momenty w obiektywie i przesuwam granice.

🏃PBs:
5k: 23:40 | 10k: 49:40 | 21k: 1:44:32 |
42k: 4:11:28 | 50k: 5:09:11
📍 W drodze do celu.

LIVE FUN | CYCLING ​Ledwo co zakończyłem bardzo aktywny weekend, a już wpadłem w otchłań tygodnia. 🕳️🗓️​Weekend przypraw...
11/03/2026

LIVE FUN | CYCLING
​Ledwo co zakończyłem bardzo aktywny weekend, a już wpadłem w otchłań tygodnia. 🕳️🗓️

​Weekend przyprawiony:
👉 Spottingiem na Katowice Airport z moim Synem – nie można było odpuścić wizyty B777 Central Airlines w malowaniu Cargo City! 🛬📸

👉 Niedzielnym, konkretnym treningiem biegowym w górach. Wpadł Półmaraton i 900 m 🆙⛰️🏃
​No i co? No i czwórki 🦵 zgłosiły reklamację 🤣:
– Halo? Można chwilę wolnego?

​Mimo "reklamacji", przyznaję, że zimowa praca i treningi siłowe zaczęły przynosić efekty. 💪 Bieg po śniegu, błocie i suchym dał okazję do szlifowania techniki zbiegów na każdej nawierzchni.

​Po dwóch dniach należnego moim kulasom odpoczynku, dziś postanowiłem przewietrzyć nogi na szosie... 🚲

Całkiem żwawe 35 km po pracy 🚴💨 i wybitna jak na marzec pogoda 🌞 sprawiają, że nawet jazda ulicami Katowic może być czystą przyjemnością! 😀

​A jak tam Wasze "czwórki" po weekendzie?
Też zgłaszają błędy systemowe? 😉🤭

LIVE FUN | PHOTOGRAPHY 📸❄️Małe feryjne wspomnienie ze Świnoujścia... ⚓️Ponad tydzień temu, siedząc wieczorem w ciepłym a...
06/03/2026

LIVE FUN | PHOTOGRAPHY 📸❄️
Małe feryjne wspomnienie ze Świnoujścia... ⚓️

Ponad tydzień temu, siedząc wieczorem w ciepłym apartamencie, zagaił do mnie Syn:
– „Tato, jedziemy w plener? Stawa Młyny by night?”

Spojrzałem za okno – po trzech pochmurnych dniach na niebie w końcu tańczyły gwiazdy.
– „Jesteś pewien?”
– „No dawaj, tato, jedziemy!”

Bez większego namysłu wskoczyłem w jeansy, zgarnęliśmy sprzęt, jeden statyw na dwóch i o 21:30 maszerowaliśmy już z parkingu w stronę falochronu. Plan był prosty: szybka akcja, kilka klatek i do domu. Błąd. 🤦‍♂️

Zaczęło się niewinnie – kombinowanie z kadrami. Z prawej, z lewej, z niebem, z promem, od frontu i od boku. Junior zawzięcie walczył ze statywem, próbując zamknąć w jednym kadrze Stawę Młyny i Oriona, który tej nocy dumnie nam towarzyszył wraz z rosnącym Księżycem. 🌙✨

Kiedy on okupował statyw, ja ratowałem się, jak mogłem. Wykorzystując schodki Stawy, próbowałem łapać światła świnoujskiego portu i wypływające w mrok promy do Ystad, jednocześnie szukając jakiejkolwiek osłony przed przenikliwym zimnem.

Wtedy dotarło do mnie jedno: brak warstwy termo to był największy błąd tego wypadu. Dżinsy na gołej skórze przy 2 stopniach i wilgotnym wietrze od morza to sport dla ludzi o stalowych nerwach (albo zamrożonych nogach). 🧊🥶

– „Długo jeszcze?”
– „Jeszcze chwila, tato!”

I z tej „chwili” zrobiły się dwie godziny. Dwie godziny walki z mrozem i ustawianiem ostrości w czarnej d... zamarzniętymi palcami i pilnowaniem, żeby przypadkiem nie poruszyć statywu.

Ale wiecie co? Warto było! Dla takich chwil, wspólnej pasji i tego surowego, nocnego klimatu nad Bałtykiem można trochę pocierpieć.
Stawa Młyny by night i światełko do Bałtyku – to zostaje w pamięci na długo. (A kalesony na następny raz już spakowane! 😂)

*Zaległy post LIVE FUN | PHOTOGRAPHY&ASTROWtorek w biurze niby płynął standardowym rytmem – maile, tickety, szybka kawa,...
04/03/2026

*Zaległy post
LIVE FUN | PHOTOGRAPHY&ASTRO

Wtorek w biurze niby płynął standardowym rytmem – maile, tickety, szybka kawa, kilka spotkań i te same tyczące się Excela twarze – ale pod tą warstwą codzienności tętnił już zupełnie inny plan. Zerkając na zegarek, w głowie układam logistyczną układankę, bo miałem dokładnie dwie godziny, żeby przeskoczyć z trybu „korpo” w tryb „action”. Na 100%.

Cel był prosty: szybki powrót do domu, wskoczenie w ciuchy i test nowego setupu mojej Szosy. Pierwszy wyjazd wiosną, to zawsze święto - bez względu na dystans. Czekały już na mnie świeże opony Vittoria Rubino IV Graphene 2.0 wrzucone na dętkach TPU – zestaw, który ma odmienić to, jak czuję asfalt i dać tę mityczną lekkość w zakrętach. I faktycznie, ten flow na szosie był dokładnie tym, czego potrzebowałem, żeby odciąć się od roboty. Ale to nie był koniec wyścigu z czasem, bo nad horyzontem czaiła się wczorajsza Pełnia Robaczego Księżyca.

Wszystko szło idealnie do momentu, gdy profesjonalizm zderzył się z brutalną rzeczywistością w pokoju syna, z którego postanowiłem focić Łysego. W trakcie mocowania aparatu do teleskopu, jedna mała, złośliwa mikrośrubka z adaptera T2 postanowiła sprawdzić grawitację i zniknęła gdzieś w czeluściach pokoju szesnastolatka. Poszukiwania po omacku między kablami komputera a sprzętem i nerwowy montaż zmieniły moje „zaawansowane podejście” w totalną amatorkę, której nie powstydziłby się turysta z telefonem. Ten nagły stres i walka z uciekającymi minutami pociągnęły za sobą lawinę błędów: zamiast precyzyjnego bracketingu co 1 EV, wbiłem w pośpiechu równe 3 EV. Efekt? Zamiast idealnej tarczy księżyca, mam zestaw kadrów od czarnej dupy po nuklearny wybuch, ponadto większość zdjęć, które były do ocalenia - zjadła na kolację aberracja. Ale wiecie co? Mimo tej wtopy z teleskopem, te dwie godziny na nowych oponach i widok tarczy wschodzącej nad horyzontem wygrały ten dzień. Czasem to właśnie te błędy najlepiej przypominają nam, że w tej całej pogoni chodzi o czysty Fun, a nie tylko o idealny histogram.

Na otarcie Łez - na szybko pstryknięty Łysy już moim zoomem 300 mm, z ręki i bez statywu - więc trochę mi zeszło na znalezieniu najlepszego kadru z wczoraj...

Dobrze że pełnia jest co 28 dni.

LIVE FUN | PHOTOGRAPHY🚢 Shipspotting czy wróżenie z fusów?Nie sądziłem, że niedzielny spacer brzegiem w Świnoujściu zmie...
01/03/2026

LIVE FUN | PHOTOGRAPHY
🚢 Shipspotting czy wróżenie z fusów?
Nie sądziłem, że niedzielny spacer brzegiem w Świnoujściu zmieni się w tak celną przepowiednię mojego jutrzejszego powrotu do pracy. Patrzę na to zdjęcie i już wiem: shipspotting to nie hobby, to brutalny spoiler poniedziałku. 😅

Z tej urlopowej mgły, w której przez tydzień dryfowałem między spacerem po plaży a rybką, wyłania się ON.
Wielki, nieunikniony i płynący kursem kolizyjnym prosto w moje "wolne".

Moja analiza sytuacji:

Gęsta mgła?
To mój obecny stan procesora w głowie. System "Urlop" jeszcze się nie zamknął, a system "Robota" zawiesił się na ekranie powitalnym. 🌫️

Ten biały kolos?
To nie jest prom do Trelleborga. To suma nieprzeczytanych maili, która przez tydzień pęczniała w ukryciu i właśnie wchodzi do portu "Odebrane".

Kierunek?
Prosto na mnie, bez hamulców i z głośną syreną (tą z TEAMSa) w tle.

Ferie, ferie i... po feriach. Było aktywnie, było nadmorsko, a odpoczynek był tak intensywny, że teraz potrzebuję tygodnia, żeby dojść do siebie.

Stoję więc na brzegu i negocjuję z horyzontem: może jak będę stał wystarczająco nieruchomo, to ten Poniedziałek mnie nie zauważy i odpłynie do Szwecji? 🇸🇪🤔

Ktoś jeszcze jutro melduje się na pokładzie "Korpo Express"?
Dajcie znać, że nie płynę tym rejsem sam! ⚓👇
Pamiętajcie: LIVE FUN

LIVE FUN | TRAVEL&PHOTO 🧭📷Operacja: Deszczowy Desant, czyli jak oszukać system w ferie! 🌧️➡️🏰Kiedy ferie w Świnoujściu f...
23/02/2026

LIVE FUN | TRAVEL&PHOTO 🧭📷
Operacja: Deszczowy Desant,
czyli jak oszukać system w ferie! 🌧️➡️🏰

Kiedy ferie w Świnoujściu fundują aurę pod tytułem
„50 odcieni szarości”, a spacer promenadą zamienia się w test na wodoszczelność... nie narzekamy. Odpalamy silnik i ruszamy na zachód! 🚗💨
Nasz cel? Stralsund – hanzeatycka perła, która w deszczu wygląda jeszcze bardziej klimatycznie!

Oto nasz sprawdzony przepis na to, jak zamienić mżawkę w epicką przygodę:

🔵 Głębia spokoju w Ozeaneum 🐟
Zaczęliśmy od błękitnego azylu. Spacer szklanym tunelem, gdy nad głowami majestatycznie przepływają ławice ryb, to czysty chillout.
W sali z modelami wielorybaów 1:1 czas się zatrzymuje – idealny moment, żeby złapać oddech i zapomnieć o tym, co za oknem. Magia światła w akwariach to dla nas zawsze fotograficzny raj! 💙

🧱 Ceglany Gotyk w wersji Premium 🏰
Gdy wyszliśmy na Altstadt, Stralsund pokazał swój prawdziwy charakter. To tutaj ceglany gotyk uderza ze zdwojoną siłą! Czerwone mury Ratusza na Starym Rynku (Alter Markt), pociemniałe od deszczu, nabrały niesamowitej głębi koloru. Te koronkowe, ażurowe fasady to architektoniczny majstersztyk, który z ołowianym niebem w tle tworzy klimat nie do podrobienia.
💧 Złapać odbicie! 📸
Najlepsze kadry? Czekały na nas w... kałużach! Woda na starym bruku stworzyła idealne lustra, w których odbijały się wieże kościołów i gotyckie łuki. Wyglądało to jak drugie, podwodne miasto co idealne korespondowało z naszą wizytą w akwarium.

Klimat portu i spacer wąskimi uliczkami, które pamiętają czasy potężnej Hanzy – to był strzał w dziesiątkę! Udowodniliśmy, że nie ma złej pogody dla Live Fun Travel & Photo, są tylko nowe perspektywy do odkrycia. 🤘✨
System oszukany, baterie naładowane, a karty pamięci pełne klimatycznych ujęć! ✌️📸

Dajcie znać w komentarzach – uciekacie przed deszczem do muzeów czy wolicie spacer z parasolem w poszukiwaniu idealnych odbić w kałużach? 👇

LIVE FUN | PHOTO&ASTRO 🌙Moment, który zdominował wieczór.🌒Standardowy czwartek. Dzień jak co dzień: śniadanie, kawa z ka...
19/02/2026

LIVE FUN | PHOTO&ASTRO 🌙
Moment, który zdominował wieczór.🌒

Standardowy czwartek. Dzień jak co dzień: śniadanie, kawa z kawiarki. Za oknem jeszcze chłód, choć dziś stalowo-szare niebo zaczęło w końcu ustępować miejsca słońcu. To już pozimie? Czy może przedwiośnie?

Praca. Zdalna, a jakże. Z tą różnicą, że młodzież ma ferie, więc dom tętni życiem. Ja dziś z dyżurem w IT do 18:00, więc dzień raczej bez planu. Zbliża się koniec dniówki, za oknem mrok. Wraca żona, chwilę później Junior – wypełniony feryjnym czasem. Koniec pracy, można wreszcie odpocząć.

Szybki look za okno. Niemal bezchmurnie, a na niebie – magia. Cieniutki sierp nowego Księżyca wisi niczym ozdoba, dziś dodatkowo z pięknie zaznaczonym światłem popielatym, co nie zdarza się często. Pod nim wieża SLR Bytków, bliżej znana jako ta od TVP3 Katowice. Fotografowałem ją setki razy, jednak dziś Księżyc przechodzi niemal bezpośrednio nad nią – choć wciąż nie tak nisko, jakbym tego oczekiwał.

Balkon, statyw i ten nieszczęsny aparat, opadający w dół pod własnym ciężarem w pionowym położeniu głowicy. Trochę zawiódł timing, nie jest perfect. Mimo wszelkich środków – statywu, wężyka, podniesionego lustra – wyszło lekkie mydło... Czas naświetlania ponad 1s to jednak nie jest dobry moment na stąpanie po balkonie.

To wszystko jest jednak wypadkową zdarzeń, która sprawia, że czerpiesz Fun z Życia. Catch the moment. Jutro Księżyc będzie większy, zajdzie nieco dalej. Będzie inaczej...

Dlatego LIVE FUN.

Ps. Dajcie Pełny Ekran 😉

LIVE FUN | DRONE❄️ Endorfiny i stalowy lód, czyli Siemianowice po treningu.Plan był prosty: solidny trening biegowy, prz...
15/02/2026

LIVE FUN | DRONE

❄️ Endorfiny i stalowy lód, czyli Siemianowice po treningu.

Plan był prosty: solidny trening biegowy, przewietrzenie głowy i szybki powrót do ciepła. Ale dzisiejsza zima w Siemianowicach przygotowała zbyt dobry spektakl, by go przegapić.

Gdy skończyłem dziś trening z Kompanem, a tętno powoli wracało do normy, stanąłem nad brzegiem - decyzji.
Niebo było zasnute stalową szarością chmur, która działała jak gigantyczna blenda, rzucając na okolicę miękkie a jdnocześnie surowe światło. Wiedziałem, że to idealne warunki dla mojego "Miniacza" od DJI.

Mroźne powietrze, które jeszcze chwilę wcześniej czułem w płucach, teraz towarzyszyło mi przy starcie "malucha". Z góry Siemianowicka Rzęsa i Fazaniec przestały być tylko parkami – stały się płótnem, a na nim czarno-białą kaligrafią. Dzisiaj to pani Zima obnażyła struktury tych terenów - praktycznie w czarno-białych barwach
To był jeden z tych momentów, gdzie sportowa satysfakcja zmieszała się z czystym zachwytem nad estetyką zimy. Czasem warto pobiegać chwilę dłużej, żeby trafić na taką "zimową" magię we własnym mieście.

LIVE FUN| PHOTOGRAPHY&TRAVEL SUN FUN OD ODLICZANIA DO... TOTALNEGO UŚMIECHU SŁOŃCA! 🇪🇸☀️Zaczynamy oficjalne odliczanie! ...
12/02/2026

LIVE FUN| PHOTOGRAPHY&TRAVEL
SUN FUN
OD ODLICZANIA DO... TOTALNEGO UŚMIECHU SŁOŃCA! 🇪🇸☀️

Zaczynamy oficjalne odliczanie!
Dokładnie za 6 miesięcy kalendarz zatrzyma się w jednym miejscu: HISZPANIA. 📍

Dlaczego to dla mnie tak ważne? Spójrzcie na to zdjęcie (powstało z połączenia trzech kadrów z 2015 roku). To nie tylko techniczne ćwiczenie z przeszłości – to był moment, który zdefiniował to, co chcę osiągnąć w tym roku. Pasja, cierpliwość, konsekwencja i upór, które towarzyszą mi od ponad 10 lat doprowadziły mnie do miejsca, w którym szykuję swoją własną, rodzinną wyprawę z polowaniem fotograficznym na? Tak, CAŁKOWITE ZAĆMIENIE SŁOŃCA 📸 🌞🌙

W sierpniu 2026 roku wracam po więcej. W ramach serii LIVE FUN | PHOTOGRAPHY&TRAVEL, podnosimy poprzeczkę jeszcze wyżej.
To nie będzie zwykła relacja - to opowieść o pogoni za cieniem, o radości z każdego ułamka sekundy i o tym, jak fotografia pozwala nam zatrzymać magię wszechświata.
Logistyczna machina już ruszyła.
Pozostaje liczyć że pogoda i niebo będą łaskawe w sierpniu, oferując nam najbardziej nieziemski, a może i kosmiczny spektakl natury, jaki można zobaczyć.

Więcej szczegółów póki co nie zdradzam ;)

Co nas czeka?
🔥 Temperament hiszpańskiego słońca.
🎬 Kulisy przygotowań do "CAŁKOWITEGO ZAĆMIENIA SŁOŃCA" - "TOTAL SOLAR ECLIPSE".
📸 Sprzętowe i fotograficzne wyzwania.
🙌 I przede wszystkim – mnóstwo zwiedzania i dobrej zabawy

Bądźcie ze mną, bo ta podróż zaczyna się... WŁAŚNIE TERAZ.

12.08.2026 Koniecznie zapiszcie tę datę.
Widzimy się w cieniu słońca! 🌑☀️

A dziś puszczam do Was słoneczny uśmiech z marca 2015 ;)

LIVE FUN | RUNNING - BIEGANIE 🏃‍♂️💨Wyszedłem dziś z domu z jasnym planem, ale jeszcze jaśniejszym postanowieniem: NIC NI...
11/02/2026

LIVE FUN | RUNNING - BIEGANIE 🏃‍♂️💨
Wyszedłem dziś z domu z jasnym planem, ale jeszcze jaśniejszym postanowieniem: NIC NIE MUSZĘ. Wygraną był sam fakt podniesienia czterech liter z kanapy.

Przez długi czas pozwalałem, by to mały ekran na nadgarstku dyktował mi, czy mój dzień jest udany. Dziś to zmieniłem. Spojrzałem na zegarek i w duchu powiedziałem: „JEBAĆ TO”.

Pobiegłem wolno. O wiele wolniej niż zwykle – o jakieś 30-35 sekund na kilometr. I wiecie co? To była moja największa wygrana od dawna.
Moje ciało funkcjonowało dziś jak dobrze naoliwiona maszyna, celebrując każdy ruch. Zamiast biegu „na rympał”, byle tylko nabić kilometry, czułem spokój i rytmiczny, głęboki oddech. Moje tętno, zwykle krążące w okolicy i wyżej 160 ud/min, tym razem pokornie trzymało się PONIŻEJ 150. Czułem, że buduję coś trwałego, a nie tylko wypalam kalorie pod dyktando ambicji.

Pas. Zegarek. Tętno. ⌚
Krok. Rytm. Tempo. 👣
Dwa trójkąty. 🔺🔺

CYFRY W BIEGANIU:
Kiedy są naszym Panem, a kiedy tylko sługą? 🧐
W bieganiu liczby są nieuniknione i – nie oszukujmy się – są ważne (życióweczki, wiadomo!), ale ich rola zmienia się diametralnie w zależności od celu.

ZAWODY: Cyfra jako sędzia i strateg 🏁
Na zawodach liczby stają się bezlitosne. Tu każda sekunda ma wagę.
🔹 TEMPO (Pace): To nasz kompas. Pozwala nie „zdetonować się” na starcie. Chroni nas przed błędem nowicjusza.
🔹 CZAS KOŃCOWY: Brutalna, obiektywna ocena dyspozycji dnia. Na zawodach biegniemy po wynik – tam cyfra jest celem.

TRENING: Cyfra jako doradca i hamulec 🧠
W treningu liczby powinny być asystentem, a nie nadzorcą. Dzisiejszy bieg pokazał to idealnie.
🔹 TĘTNO (HR) > TEMPO: To najważniejsza lekcja. Tempo to wynik siły, ale tętno to koszt, jaki płaci organizm. Dzisiejsza średnia

LIVE FUN | SPOTTINGNo i wyciągnął Młody Starego! ✈️Namówił mnie syn, żeby wyskoczyć na Spotting do Katowice Airport  i z...
10/02/2026

LIVE FUN | SPOTTING

No i wyciągnął Młody Starego! ✈️

Namówił mnie syn, żeby wyskoczyć na Spotting do Katowice Airport i zapolować na Boeinga 777F. To nasz regularny „dostawca uśmiechu” z azjatyckich platform zakupowych. 📦

Złapałem go centralnie na tle Królowej KTW – i to w tym idealnym ułamku sekundy, gdy mrugnął mu Beacon. 🚨 Chwilę później poprawka: Ryszard z Manchesteru też zapozował idealnie, dodatkowo ciągnąc za sobą "warkocze" (Flap Vortices). 🛬

LIVE FUN | RUNNING | BIEGANIE-NO FILTER-​Meta to tylko ułamek sekundy. A co z całą resztą?​Wchodzisz na Instagram i widz...
08/02/2026

LIVE FUN | RUNNING | BIEGANIE
-NO FILTER-
​Meta to tylko ułamek sekundy. A co z całą resztą?
​Wchodzisz na Instagram i widzisz: uśmiechnięta twarz, medal na szyi, idealnie skrojony strój i dumny napis „Personal Best!”.
Łatwo uwierzyć, że bieganie to pasmo niekończących się sukcesów i endorfinowych hajów. Ale prawda jest taka, że to zdjęcie to zaledwie 1% całej historii.
​To, czego nie widać na zdjęciach, dzieje się „pomiędzy”. To walka, która nie toczy się na trasie zawodów, ale w Twojej głowie. Na klatce schodowej, gdy po raz trzeci rozwiązujesz sznurówki, byle tylko nie wyjść na zewnątrz.

​Co ukrywa filtr „Success”?
Zanim pojawi się uśmiech na mecie, dzieje się rzeczywistość, która rzadko zbiera tysiące lajków:
​Brak „chciejstwa”:
Te dni, kiedy motywacja wyparowała, a kanapa wydaje się jedynym bezpiecznym portem na świecie.
​Wirtualne pokusy:
Seriale, reelsy i storiski, które tak chętnie przewijasz kciukiem, zamiast pocić się na mrozie. Walka z samym sobą, by odłożyć telefon i wybrać ruch.
​Pogoda pod psem:
Bieganie w zacinającym deszczu, gdy woda wlewa się do butów. Walka z gryzącym smogiem, który sprawia, że każdy oddech piecze w płucach.
​Krew, pot i zmęczenie materiału:
Otarcia, pęcherze i mięśnie błagające o litość po ciężkim interwale.
​Logistyka przetrwania:
Wciskanie treningu między pracę, dom a sen, gdy cały świat wydaje się spiskować przeciwko Tobie.

​Czy cel jest drogą, czy droga jest celem?
Często pytamy siebie: po co to robię?
Czy celem jest ten kawałek ozdobnego metalu na wstążce?
A może życiówka, która za rok i tak straci na znaczeniu?

​Prawda jest brutalna i piękna jednocześnie:
Cel to tylko pretekst, by wyruszyć w drogę.

​Jeśli będziesz żyć tylko dla tych kilku minut po przekroczeniu linii mety, ominie Cię 99% Twojego biegowego życia. To właśnie w dni, kiedy „się nie chce”, buduje się Twój charakter. To wtedy, gdy wychodzisz mimo deszczu, dowiadujesz się o sobie więcej niż podczas jakiegokolwiek startu.

​Prawdziwe bieganie dzieje się wtedy, gdy nikt nie patrzy, nie ma medali, a jedynym świadkiem Twojej walki jest ciemny chodnik i Twój własny, ciężki oddech.

​Droga do celu to moje własne „Live Fun”
W serii Live Fun chcę odczarować ten idealny obrazek. Bieganie to nie tylko piękne widoki. To proces. Nauka akceptacji słabości i świętowanie małych zwycięstw nad własnym lenistwem.
​To fascynująca podróż w głąb siebie i przesuwanie granic. 5 km, dycha, półmaraton… co dalej? Gdzie postawisz kolejną kreskę?
​Doceniaj drogę. Nawet tę błotnistą, pod górkę i pod wiatr. Bo to ona Cię kształtuje. Wynik w tabeli to tylko liczba – to, kim stałeś się w trakcie przygotowań, zostaje z Tobą na zawsze...

Taki właśnie jest dla mnie początek lutego...
Niby za mną 46 km, ale treningów, jakby brakuje 🫣 a do zawodów trzeba się przygotować.
Dziś szybka wycieczka do Katowic, na jakże słynne Bulwary Rawy 😀😂 i powrót do domu.

Stay tuned!

LIVE FUN | SPOTTINGDziś to, Młody wyciągnął mnie na Spotting, mimo paskudnej pogody.Dojazd na lotnisko przywoływał najcz...
07/02/2026

LIVE FUN | SPOTTING
Dziś to, Młody wyciągnął mnie na Spotting, mimo paskudnej pogody.
Dojazd na lotnisko przywoływał najczarniejszy scenariusz, lejące z nieba strugi deszczu, namawiały ochoczo:
-Zawróć do domu!

Nie, nie dzisiaj.

Jechaliśmy w końcu na Lądowanie naszego azjatyckiego gościa - B777 Central Airlines z Chengdu...

No ale bywa tak, że robotę na zdjęciach zrobił Ryszard.
B737-8 EI-DYW z Manchasteru

Adres

Siemianowice Slaskie
41-100

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Krzysztof Figas Foto • LIVE FUN umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Krzysztof Figas Foto • LIVE FUN:

Udostępnij

Kategoria