10/04/2026
Tym dwóm naprawdę nie trzeba wiele,
poza wolnością i czekoladą 😉
Wracaliśmy z Bieszczadów,
z miejsca, gdzie dni kończą się ogniskiem,
a dzieciaki znikają gdzieś między rzeką a lasem
i wracają dopiero wtedy, kiedy naprawdę muszą.
Szczęśliwi, wybiegani, jeszcze tam,
z głową w górach.
Przystanek. Dworzec.
Chwila między jednym pociągiem a drugim.
I ten moment oddechu,
na coś słodkiego, ciepłego, wspólnego.
A oni? - brudne ręce i język w czekoladzie 😜
📍 Sanok