30/12/2025
Coroczna wrześniowa wędrówka i przelot po wrzosowiskach.
Mam wrażenie (połączone z pewnością) że z roku na rok kwiaty kwitną coraz mniej intensywnie i widowiskowo. Pobliskie Kłomino (miasto widmo) z którego zniknęły już opuszczone zruinowane poradzieckie bloki nie robi już wrażenia. Ale... z powietrza, w oddali widać ciekawą opuszczoną konstrukcję. Oblot zapoznawczy wykonany. Teraz trzeba znaleźć dojazd. Niełatwo. Teraz czas na mały urbex. Wygląda to na blok, ale jakiś dziwny, zamiast okien szerokie witryny. Budynek 60 metrów długi, ze dwanaście wysoki. Jedna wąska kręta klatka schodowa tuż w narożniku bez osłon. Dużo przepustów między piętrami - tak jakby dla lin. Lecąc czułem się pewnie. Chodząc po obiekcie patrzę pod nogi i przełykam ślinę. Wszędzie pułapki, nietrudno o upadek. Na dachu rosną już drzewa. Najniższa kondygnacja zalana wodą co dodaje klimatu.
Następnego dnia czas na poszukanie opisów. To podobno poniemiecki magazyn zbożowy.
Do wieczora jeszcze trochę czasu. mapa wskazuje na jeszcze jedno miejsce którego nie widziałem. Dawna okazała strzelnica. Dziewięć ceglano-betonowych konstrukcji posiekanych pociskami. Ciężko tu było wyprowadzić kulkę w las. Żałuję że nie dojrzałem tego miejsca z góry. Pocieszam się że będzie jeszcze okazja.