13/04/2026
Dziś coś zupełnie innego niż zazwyczaj i… trochę spóźnionego.
Ale sporo dzieje się w ostatnim czasie w moim życiu, a żeby pozostać z Wami w pełni autentyczną — na chwilę musiałam wcisnąć "offline".
Dziś jednak wracam... także do tych kadrów sprzed kilku tygodni.
Do miejsca, gdzie czas płynie wolniej, a tradycja naprawdę ma znaczenie.
Lipnica Murowana — zatrzymana gdzieś między ciszą, skupieniem i kolorem. Bez pośpiechu. Bez presji.
Dokładnie 10 lat temu, będąc w szkole fotograficznej, nie pojechałam na to wydarzenie i bardzo tego żałowałam. I może właśnie dlatego te zdjęcia mają dla mnie teraz jeszcze więcej sensu.
Dziś wracam tam już inaczej.
Z innym spojrzeniem, inną wrażliwością… i chyba większą gotowością, żeby naprawdę zobaczyć.
To ma dla mnie podwójne znaczenie.
Nie wszystko musi być „na czas”.
Niektóre rzeczy przychodzą dokładnie wtedy, kiedy powinny.