09/08/2026
Czasem zdjęcia mają u mnie trudne życie.
Najpierw wygryzły je bociany. Później w kadr z hukiem weszły burzowe pioruny. Potem doszły nowe pomysły, świeże wyjazdy i nagle okazało się, że ten ujęty dawno temu moment powoli obrastał cyfrowym kurzem w archiwum.
Ale wiecie co? Niektóre kadry po prostu muszą swoje odczekać. Muszą dojrzeć.
Dziś patrzę na nie i wiem, że to już mały klasyk, ale do dziś doskonale pamiętam emocje i ten konkretny moment, kiedy robiłem je po raz pierwszy. Dziś nie ma w nim pośpiechu ani pogoni za tempem minionego tygodnia. Jest po prostu spójna, pełna spokoju historia, która idealnie pasuje na zwieńczenie niedzielnego wieczoru.