27/07/2026
Nie chcę mówić o „wewnętrznym krytyku” takim językiem, od którego człowiek ma ochotę zamknąć poradnik po trzech stronach.
Bo nie jest tak, że siedzisz sobie wieczorem i myślisz: „oho, odezwał się mój wewnętrzny krytyk”.
To wygląda raczej tak: poprawiasz bluzkę piąty raz przed wyjściem.
Kasujesz zdjęcie, mimo że wszyscy mówią, że wyszło ładnie.
Wciągasz brzuch, zanim ktoś w ogóle podniesie telefon.
Mówisz „ja się nie nadaję”, zanim ktoś zdąży Cię zobaczyć.
I właśnie ten głos chcę rozłożyć na części. Nie po to, żeby z nim walczyć, ale żebyś w końcu mogła go rozpoznać, zanim znowu podejmie decyzję za Ciebie.
Jeśli chcesz, żebym dała znać, kiedy eBook będzie gotowy, napisz do mnie słowo GŁOS.