09/05/2026
Rzadko staję po drugiej stronie obiektywu, ale czasami naprawdę warto.
Nie tylko po to, żeby mieć własne zdjęcia, ale też po to, żeby przypomnieć sobie, jak to jest być przed aparatem.
To lekkie spięcie na początku, myślenie „co zrobić z rękami”, zastanawianie się, czy dobrze się wygląda i czy ten kadr na pewno będzie „tym” kadrem.
I szczerze?
Fotografując samą siebie, miałam jeszcze level hard 😅
10 sekund na ustawienie samowyzwalacza, szybkie wbiegnięcie w kadr, próba ustawienia się naturalnie i nadzieja, że finalnie będzie to wyglądało tak, jak sobie wyobraziłam.
Ale właśnie dlatego tak bardzo lubię przypominać:
na sesji nie musisz umieć pozować ani wiedzieć, co robić.
To jest moja rola, poprowadzić Cię przez cały proces tak, żebyś mogła po prostu być sobą 🤎