16/02/2026
Gdy zaczęłam zajmować się fotografią, kilka osób zapytało mnie, czy nie boję się wszechobecnego AI. Mam pełną świadomość tego, że dzisiaj w kilka sekund można wygenerować „idealne” obrazy. Perfekcyjne światło, nieskazitelna skóra, magiczne kadry — wszystko na kliknięcie.
Tylko że… to nie są prawdziwe zdjęcia.
Te chwile nigdy się nie wydarzyły.
Ci ludzie nie istnieją.
I naprawdę to widać, nawet jeśli niektórzy próbują sobie wmówić, że nie.
Fotografia dla mnie to coś zupełnie innego.
To emocje, które dzieją się tu i teraz.
To drżące dłonie świeżo upieczonych rodziców.
To pierwszy uśmiech, zapach maleństwa, wzruszenie w oczach.
To historia, której nie da się „wygenerować”.
I jasne — AI może stworzyć perfekcyjną fotografkę z idealną fryzurą i nieskazitelną cerą 😜
Ale prawdziwa fotografka po kilku godzinach pracy ma raczej rozwichrzone włosy, kawę, która dawno wystygła i satysfakcję, że właśnie zatrzymała czyjeś prawdziwe wspomnienia.
Dlatego wierzę, że ludzie nadal będą zapisywać się na sesje.
Nie po idealny obraz.
Tylko po przeżycie, emocje i historię, która wydarzyła się naprawdę 💛