28/04/2026
Aparat kurzył się w szafie i szczerze mówiąc... wcale mi się nie chciało go dzisiaj wyciągać. 😅
Cały ten powrót to w 100% sprawka mojego osobistego dyrektora artystycznego – Tosi. Zaciągnęła mnie na ten spacer, tak od niechcenia zacząłem robić zdjęcia, a potem złota godzina po prostu zrobiła resztę. Zero wielkich planów, zero ciśnienia, tylko łapanie klimatu.
I wiecie co? Okazuje się, że te wyjścia na największego lenia dają czasem najlepsze efekty. Fanpage oficjalnie wybudzony z zimowego snu (zostałem zmuszony, ale ostatecznie nie żałuję!). Zostawiam Was z tym małym tryptykiem. ✌️