17/08/2026
Artur „Bolek” Pawlak – życie, służba, pasja i pamięć
🖤 Człowiek, który całe swoje życie poświęcił straży i ludziom
Są ludzie, których obecność docenia się jeszcze bardziej wtedy, kiedy nagle ich zabraknie. Dopiero po ich odejściu zaczynamy dostrzegać, ile robili, ilu osobom pomagali, w ilu sprawach uczestniczyli i jak mocno byli związani z życiem swojej społeczności.
Takim człowiekiem był Artur Pawlak, dla rodziny, przyjaciół i druhów po prostu „Bolek”.
Jego życie od najmłodszych lat związane było ze strażą pożarną. Nie była ona dla niego tylko mundurem, służbą czy dodatkowym zajęciem. Z czasem stała się jego wielką pasją i czymś, bez czego trudno było sobie wyobrazić jego codzienność.
Artur był strażakiem zawodowym, druhem ochotnikiem, społecznikiem, instruktorem, wychowawcą młodzieży, organizatorem, człowiekiem, który potrafił wziąć na siebie odpowiedzialność, a przede wszystkim był dobrym kolegą i przyjacielem.
Wszystko to łączyła jedna rzecz – Artur lubił pomagać ludziom i zawsze chciał być potrzebny.
Jak powiedział jego kolega bryg. w st. spocz. Krzysztof Skrzypczak, który przez lata obserwował jego działalność:
„Artur był wielkim społecznikiem, dobrym człowiekiem, przyjacielem strażackich dzieci i młodzieży. Był pozytywnie zakręconym pasjonatem pożarnictwa. Był osobą, która nigdy nie odmówiła pomocy, która zarażała innych pozytywną energią i wprowadzała przyjazną atmosferę podczas różnych wydarzeń.”
Trudno chyba lepiej opisać człowieka, którego dziś wspominamy.
🖤 Straż od najmłodszych lat
Historia Artura i straży zaczęła się naprawdę wcześnie.
Już jako małe, dwu-, trzyletnie dziecko przychodził z tatą do straży. Oczywiście wtedy nie mógł jeszcze wiedzieć, że miejsce, które tak bardzo go interesowało, będzie później obecne w jego życiu przez kolejne dziesięciolecia.
Wszystko, co było strażackie, przyciągało jego uwagę. Czerwony kolor, samochody, mundury, sprzęt – wszystko trzeba było zobaczyć i wszystkiego trzeba było dotknąć.
Jak wspominał jeden z jego kolegów, Artur musiał wszystkiego dotknąć i wszystkiemu się przyjrzeć.
Ta dziecięca ciekawość z czasem zamieniła się w prawdziwą pasję.
Około jedenastego roku życia Artur wstąpił do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej w Ostojach. Od tego momentu nie był już tylko chłopakiem, który zaglądał do strażnicy. Stał się częścią strażackiej społeczności.
Już jako młody druh bardzo poważnie podchodził do tego, czego się uczył. Brał udział w eliminacjach Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej „Młodzież Zapobiega Pożarom”, a swoją wiedzą dochodził nawet do finału wojewódzkiego.
Widać było, że chciał wiedzieć coraz więcej. Interesowało go nie tylko to, jak wygląda straż, ale przede wszystkim, jak działać i jak pomagać innym
🖤 Dwunastoletni Artur i zabytkowa sikawka
Jednym z ciekawych wspomnień związanych z młodym Arturem jest historia zabytkowej sikawki konnej znajdującej się w OSP Ostoje.
Kiedy miał zaledwie 12 lat, z własnej inicjatywy podjął się jej odmalowania.
Nikt nie musiał mu tego zlecać. Sam zauważył, że można coś zrobić, i po prostu się tym zajął.
Dzisiaj może wydawać się to drobnym wydarzeniem, ale dobrze pokazuje, jaki Artur był już jako dziecko. Jeżeli widział coś, co można było poprawić, zrobić albo zorganizować, nie czekał, aż ktoś zrobi to za niego.
Ta sikawka do dziś znajduje się na wyposażeniu jednostki i jest jednym z materialnych śladów jego obecności w historii OSP Ostoje.
🖤 Strażak ochotnik i strażak zawodowy
Artur rozwijał swoją pasję również poprzez służbę zawodową w Państwowej Straży Pożarnej.
To właśnie tam zdobył ogromne doświadczenie, które później chętnie przekazywał innym. Wiedzę zdobytą podczas służby w PSP wykorzystywał również w działalności ochotniczej.
Znał straż nie tylko z ćwiczeń i zawodów. Znał ją z prawdziwych akcji, trudnych decyzji i sytuacji, w których od działania strażaków zależało ludzkie życie i zdrowie.
W służbie zawodowej doszedł do stanowiska zastępcy dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Miliczu.
Przez lata zdobywał doświadczenie, które było później bardzo cenne również dla OSP Ostoje.
Kiedy przyjeżdżał na akcję jako druh ochotnik, jego koledzy wiedzieli, że mają obok siebie człowieka doświadczonego, opanowanego i profesjonalnego.
🖤 Człowiek, który zawsze jechał na alarm
Dla Artura alarm oznaczał jedno – trzeba było jechać.
Jeżeli był w domu i pojawiało się wezwanie, nie zastanawiał się długo. Rzucał wszystko i jechał pomagać.
Nie traktował wyjazdów jako przygody ani okazji do pokazania się. Wiedział, że za każdym alarmem stoi konkretna sytuacja i konkretni ludzie, którzy potrzebują pomocy.
Podczas działań potrafił zachować skupienie. Był opanowany i spokojny, wydawał odpowiednie polecenia i wiedział, co należy zrobić.
Wielokrotnie dowodził działaniami.
Jego koledzy mogli mu zaufać, bo wiedzieli, że doświadczenie zdobyte przez lata służby w PSP przekłada się również na jego działania w OSP.
Miał też umiejętność pracy z ludźmi. Potrafił podzielić zadania, zorganizować działania i sprawić, żeby każdy wiedział, co ma robić.
🖤 Jedna z wymagających akcji – pożar w Ostojach
Jedną z wymagających akcji, którą szczególnie pamięta Krzysztof Łęcki, wieloletni przyjaciel Artura i jego kolega ze straży, był pożar obory w Ostojach.
Sytuacja była trudna, ponieważ w pobliżu nie było hydrantów. Wodę trzeba było ciągnąć na odległość około kilometra ze stawu, wykorzystując do tego motopompę znajdującą się na wyposażeniu OSP Ostoje.
Wymagało to dobrej organizacji, współpracy wszystkich strażaków i sprawnego wykorzystania sprzętu. Doprowadzenie wody z takiej odległości było dodatkowym utrudnieniem podczas prowadzenia działań.
Artur dzięki swojemu doświadczeniu potrafił zachować spokój i skupić się na tym, co w danym momencie było najważniejsze.
Nie chodziło o to, czy akcja była łatwa.
Trzeba było po prostu zrobić wszystko, żeby pomóc.
🖤 Człowiek, który pomagał ratować życie
W życiu strażaka są takie akcje, których nie da się zapomnieć.
Jedną z nich była sytuacja, w której trzeba było ratować człowieka po próbie samobójczej przez powieszenie.
Artur wraz z innymi strażakami brał udział w jego odcięciu i udzieleniu pomocy.
Najważniejsze jest to, że ten człowiek przeżył.
Była to trudna i wymagająca sytuacja. W takich chwilach liczą się sekundy, doświadczenie i opanowanie.
Artur po raz kolejny robił to, co przez całe życie uważał za najważniejsze – pomagał ratować ludzkie życie.
🖤 Pożar, którego Artur nie mógł zapomnieć
Jedno ze wspomnień z czasów służby Artura w Państwowej Straży Pożarnej szczególnie mocno zapisało się w jego pamięci.
Był to pożar stodoły, który zakończył się tragicznym odkryciem.
Po zakończeniu działań strażacy sprawdzali dokładnie pogorzelisko. W jednym z narożników znaleziono dwoje dzieci, które były do siebie mocno wtulone. Niestety oboje poniosło śmierć w pożarze. W swoich dłoniach nadal trzymały zapalniczkę.
Ten widok Artur zapamiętał na zawsze.
Często wracał do tej historii i nie potrafił o niej zapomnieć.
To pokazuje, jak mocno przeżywał ludzkie tragedie. Pomimo wielu lat służby i doświadczenia nigdy nie stał się obojętny na ludzkie cierpienie.
Artur nigdy nie cieszył się z czyjegoś nieszczęścia. Kiedy ktoś stracił dom, dobytek albo bliską osobę, zawsze podchodził do tego poważnie.
Dla niego pożar nigdy nie był tylko kolejnym wyjazdem.
Za każdym zdarzeniem widział człowieka – jego rodzinę, dom, dorobek całego życia, wspomnienia i emocje.
🖤 Artur – społecznik z prawdziwego zdarzenia
Artur nie ograniczał swojej działalności do wyjazdów na akcje.
Był wielkim społecznikiem.
Praktycznie nie było lokalnego wydarzenia, przy którego organizacji nie pojawiłby się Artur.
Pomagał przy akcjach charytatywnych na rzecz chorych dzieci i dorosłych, turniejach sportowych, nocnych zawodach w ćwiczeniu bojowym, halowych zawodach MDP i DDP, dożynkach, jubileuszach OSP, rozbudowie remizy, pozyskiwaniu sprzętu, biwakach i obozach dla młodych adeptów pożarnictwa.
Angażował się również w szkolenia, ćwiczenia, zabezpieczenia różnych wydarzeń i wiele innych inicjatyw.
Jeśli coś trzeba było zorganizować – pomagał.
Jeśli coś trzeba było załatwić – próbował.
Jeśli ktoś potrzebował pomocy – można było do niego zadzwonić.
I nie miało większego znaczenia, czy była godzina w południe, czy środek nocy.
🖤 Człowiek, który budował swoją jednostkę
Jednym z największych śladów działalności Artura jest jego wkład w rozwój OSP Ostoje.
Miał ogromny udział w działaniach związanych z budową i wyposażeniem remizy.
Już jako młody chłopak, w 1996 roku, znalazł się wśród dziesięciu członków MDP i strażaków wyróżnionych za wkład pracy w budowę i wyposażenie remizy.
Później jego zaangażowanie było jeszcze większe.
Pomagał w zdobywaniu środków, przygotowywaniu dokumentacji, organizowaniu różnych przedsięwzięć i rozwijaniu jednostki.
Miał również ogromny udział w pozyskaniu dwóch pojazdów pożarniczych dla OSP Ostoje.
Dla jednostki nie były to po prostu samochody. Każdy pojazd oznaczał możliwość szybszego dotarcia do potrzebujących, większą skuteczność działań i lepsze przygotowanie strażaków.
Artur doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Jak powiedział jego przyjaciel Krzysztof Łęcki:
„Gdyby nie on, to niektórych rzeczy by tu nie było w OSP.”
To jedno zdanie bardzo dobrze pokazuje, jak dużo Artur zrobił dla swojej jednostki.
🖤 Nikola – córka, która pomagała mu w tej działalności
W tej części życia Artura ważną rolę miała również jego córka Nikola.
Pomagała mu w wielu sprawach związanych z działalnością strażacką – przy dokumentach, papierach, wnioskach, dofinansowaniach i całej tej części pracy, której często nie widać, a która jest potrzebna, żeby wszystkie pomysły mogły zostać zrealizowane.
Za wieloma przedsięwzięciami Artura stały godziny spędzone nie tylko w remizie czy przy samochodach, ale również nad dokumentacją i formalnościami.
Nikola pomagała mu w tej pracy.
Dzięki temu była częścią wielu rzeczy, które Artur robił dla OSP i swojej społeczności.
Była blisko jego działalności i dobrze wiedziała, ile czasu i energii poświęcał straży.
🖤 Funkcje, które pełnił
Artur przez lata pełnił wiele funkcji związanych z działalnością strażacką.
W marcu 2006 roku podczas Zjazdu Oddziału Miejsko-Gminnego powierzono mu funkcję wiceprezesa ZOMG ZOSP RP w Jutrosinie. Pełnił ją przez dwie kadencje.
W 2016 roku został wybrany komendantem gminnym ZOSP RP i funkcję tę pełnił aż do końca swojego życia.
W OSP Ostoje był członkiem zarządu i pełnił funkcję sekretarza. W ostatnim roku życia właśnie jako sekretarz nadal aktywnie działał na rzecz jednostki.
Był również członkiem rady sołeckiej.
Nie traktował tych funkcji jako samych tytułów.
Każda z nich oznaczała dla niego kolejne obowiązki i kolejną możliwość działania.
🖤 Przyjaciel dzieci i młodzieży
Jedną z najważniejszych części działalności Artura była praca z młodymi strażakami.
Był instruktorem, opiekunem i przede wszystkim ich przyjacielem.
Szczególnie angażował się w działalność Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych i Dziecięcych Drużyn Pożarniczych.
Uczył młodych ludzi podstaw pożarnictwa, przygotowywał ich do zawodów, pokazywał, jak wykonywać poszczególne zadania i przekazywał im swoją wiedzę.
Jako zawodowy strażak wiedział, jak wiele można nauczyć się podczas prawdziwej służby. Dlatego wykorzystywał swoje doświadczenie, żeby młodzi druhowie byli coraz lepiej przygotowani.
Ale nie chodziło mu wyłącznie o wyniki zawodów.
Chciał, żeby młodzi ludzie nauczyli się współpracy, odpowiedzialności i wzajemnej pomocy.
Potrafił rozmawiać z dziećmi i młodzieżą, zainteresować ich strażą i zachęcić do dalszego działania.
Dlatego dla wielu z nich był kimś więcej niż instruktorem.
Był po prostu Bolkiem, którego znali, lubili i któremu ufali.
🖤 Obozy – miejsce szczególne
Szczególnym elementem działalności Artura były obozy Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych.
Współtworzył je i przez lata uczestniczył w nich jako instruktor, wychowawca i przyjaciel młodych adeptów pożarnictwa.
Dla młodych strażaków nie był tylko szkoleniowcem. Był osobą, którą dobrze znali i z którą można było porozmawiać.
Podczas obozów były szkolenia, ćwiczenia i zawody, ale były też wspólne rozmowy, żarty, śmiech, wędrówki i śpiew.
Artur potrafił połączyć naukę z dobrą zabawą.
Miał też wyjątkową umiejętność integrowania ludzi.
Jak wspominają Krzysztof Łęcki i Krzysztof Skrzypczak, właśnie obozy były jednym z najlepszych przykładów tego, jak Artur potrafił łączyć ludzi.
🖤 Obóz w Ścinawce Średniej – ku pamięci Druha Bolka
W 2026 roku odbył się obóz szkoleniowo-wypoczynkowy Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych w Ścinawce Średniej.
Był to pierwszy obóz bez fizycznej obecności Artura, ale jednocześnie taki, podczas którego jego obecność była bardzo mocno odczuwalna.
Obóz odbył się ku pamięci Druha Artura Pawlaka „Bolka”.
W piątym dniu jego trwania zorganizowano wyjątkowy wieczór – „Noc Wspomnień” poświęconą Arturowi.
Na tę chwilę przyjechała rodzina Artura oraz jego przyjaciele. W spotkaniu uczestniczyło około 85 uczestników obozu MDP.
Był to bardzo emocjonalny wieczór.
Były łzy.
Był płacz.
Było wzruszenie.
Ale były też uśmiechy, bo razem ze wspomnieniami wracały dobre chwile, żarty, wspólne wyjazdy i wszystko to, co młodzi strażacy zapamiętali z kontaktu z Arturem.
Podczas „Nocy Wspomnień” wyświetlono film przedstawiający całe życie Artura – od jego najmłodszych lat, poprzez działalność strażacką, służbę zawodową, OSP Ostoje, pracę z młodzieżą i wspólne chwile z rodziną oraz przyjaciółmi.
W filmie pojawiły się również jego ulubione piosenki.
Dla około 85 młodych ludzi był to wyjątkowy moment.
Artura nie było już fizycznie wśród nich, ale był obecny w opowieściach, zdjęciach, filmie, muzyce i wspomnieniach.
Był obecny w tym, czego ich nauczył.
W tym, jak przygotowywał ich do zawodów.
W tym, jak z nimi rozmawiał.
W jego żartach i powiedzeniach.
W tym wszystkim, co po sobie zostawił.
Dlatego „Noc Wspomnień” była czymś więcej niż tylko spotkaniem poświęconym pamięci.
Była podziękowaniem za lata, które Artur poświęcił młodzieży.
Była również dowodem na to, że jego praca miała sens.
Bo młodzi strażacy pamiętali o swoim instruktorze i przyjacielu.
„Pamiętamy o Tobie, Bolku” – właśnie to było najważniejszym przesłaniem tego wieczoru.
🖤 Artur poza strażą
Choć straż była największą pasją Artura, był też człowiekiem, który potrafił cieszyć się zwykłym życiem.
Był radosny, uśmiechnięty i lubił żartować.
Lubił się pośmiać i spędzać czas z ludźmi.
Interesował się sportem, szczególnie siatkówką.
W wolnych chwilach lubił również przejażdżki rowerowe.
Dla przyjaciół był człowiekiem, z którym można było porozmawiać na każdy temat.
Można było na niego liczyć nie tylko podczas akcji czy spraw związanych ze strażą.
Można było zadzwonić również wtedy, kiedy po prostu potrzebowało się pomocy lub dobrej rady.
🖤 „Jak nie damy rady? Jak damy!”
Artur miał swoje powiedzenia.
Jedno z nich szczególnie dobrze oddaje jego charakter:
„Jak nie damy rady? Jak damy!”
Kiedy ktoś mówił, że czegoś nie da się zrobić, Artur potrafił się z tego śmiać.
Nie lubił się poddawać.
Jeżeli pojawiał się problem, szukał rozwiązania.
Tak było podczas działań strażackich.
Tak było przy organizacji zawodów.
Tak było przy rozbudowie remizy.
Tak było przy pozyskiwaniu samochodów.
Tak było podczas obozów.
I tak było w zwykłym życiu.
Jeżeli ktoś mówił „nie da się”, Artur często odpowiadał po swojemu:
„Jak nie damy rady? Jak damy!”
🖤 „Nigdy nie zagaśnie i pomaszerował dalej”
Wspomnieniem związanym z Arturem jest również jego charakterystyczna przyśpiewka:
„Nigdy nie zagaśnie i pomaszerował dalej.”
Dzisiaj te słowa mają szczególne znaczenie.
Bo choć Artura nie ma już z nami, wiele rzeczy, które robił, nadal trwa.
Trwa jednostka, którą współtworzył.
Trwa remiza.
Trwa sprzęt.
Trwają samochody, których pozyskanie współtworzył.
Trwają młodzieżowe drużyny.
Trwają zawody i obozy.
Trwają wspomnienia.
A przede wszystkim trwa jego pasja, którą przekazał innym.
🖤 Odznaczenia i wyróżnienia
Za działalność zawodową i społeczną Artur był wielokrotnie nagradzany i odznaczany.
W 2021 roku, postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, otrzymał Medal Srebrny za Długoletnią Służbę.
Postanowieniami MSWiA z 2013 i 2019 roku został odznaczony odpowiednio Brązową i Srebrną Odznaką „Za Zasługi dla Ochrony Przeciwpożarowej”.
Uchwałą Prezydium ZOW ZOSP RP w Poznaniu z 2008 roku został uhonorowany Srebrnym Medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa”.
W 2002 roku, decyzją Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa S.A., przyznano mu Odznakę „Zasłużony dla Górnictwa Naftowego i Gazownictwa”.
Było to wyróżnienie za trud i poświęcenie podczas działań ratowniczych związanych z gaszeniem pożaru podziemnego magazynu gazu w Wierzchowicach.
Podczas tego zdarzenia Artur był pierwszym kierującym działaniem ratowniczym.
Te wyróżnienia są ważną częścią jego życiorysu.
Jednak dla ludzi, którzy go znali, najważniejsze było coś innego – to, że można było na niego liczyć.
🖤 Człowiek, który potrafił łączyć ludzi
Artur miał wyjątkową umiejętność integrowania ludzi.
Potrafił stworzyć atmosferę, w której każdy czuł się dobrze.
Był osobą, która zarażała innych pozytywną energią.
Podczas wydarzeń, zawodów czy obozów potrafił połączyć ludzi, którzy wcześniej nie zawsze się znali.
Dzięki niemu łatwiej było współpracować.
Jego działalność wykraczała daleko poza jedną jednostkę.
Był związany przede wszystkim z OSP Ostoje, ale działał na terenie całej gminy i w środowisku strażackim.
Pomagał organizować wydarzenia, zawody, obozy, szkolenia i akcje charytatywne.
🖤 Bolek – przyjaciel
Dla wielu osób Artur nie był tylko druhem.
Był przyjacielem.
Jego przyjaciel Krzysztof Łęcki podkreśla, że zawsze można było na niego liczyć.
Nawet gdyby zadzwonić do niego o dwunastej w nocy, Artur był gotowy pomóc.
Był pomocny i uczynny.
Jeżeli ktoś miał problem, próbował znaleźć rozwiązanie.
Jeżeli ktoś potrzebował rady, doradzał.
Jeżeli ktoś nie wiedział, jak coś zrobić, często potrafił podpowiedzieć.
A jeżeli sam czegoś nie wiedział, próbował znaleźć sposób.
Tak wyglądała jego przyjaźń z ludźmi – nie poprzez wielkie słowa, ale poprzez zwykłą obecność i pomoc wtedy, kiedy naprawdę była potrzebna.
🖤 „Gdy strumyk płynie z wolna”
Artur miał również swoje ulubione obozowe chwile.
Podczas górskich wędrówek potrafił zaintonować harcerską piosenkę „Gdy strumyk płynie z wolna”.
Były to zwykłe chwile, ale właśnie takie rzeczy najlepiej zostają później w pamięci.
Podobnie jak jeden z utworów z obozowej playlisty:
„Nigdy nie znajdziesz takiego pięknego, zdolnego jak ja…”
To właśnie takie drobiazgi sprawiają, że człowieka pamięta się nie tylko jako strażaka, instruktora czy komendanta.
Pamięta się go jako człowieka.
Jako Bolka.
Kolegę.
Przyjaciela.
Człowieka, z którym można było się pośmiać.
🖤 Duma z syna
W życiu Artura bardzo ważne miejsce zajmowała rodzina.
Jednym z największych powodów do dumy był jego syn Adrian, który również wybrał drogę strażackiej służby.
Adrian został kadetem Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.
Dla Artura musiało być niezwykle ważne i wzruszające, że jego syn wybrał podobną drogę.
Artur nie doczekał jednak chwili, na którą z pewnością czekał z ogromną dumą – promocji Adriana na pierwszy stopień aspirancki PSP.
Był w drodze, którą Adrian wybrał.
Był w wartościach, które przez lata przekazywał rodzinie.
Był w szacunku do munduru, odpowiedzialności, pracowitości i gotowości do pomagania innym.
Strażacka droga Artura została w pewnym sensie przedłużona przez jego syna.
🖤 Tłum ludzi jako świadectwo jego życia
Kiedy człowiek odchodzi, czasami nie potrzeba wielu słów, żeby powiedzieć, jakim był człowiekiem.
Wystarczy spojrzeć na tych, którzy przychodzą go pożegnać.
Na pogrzeb Artura przyjechali ludzie z różnych miejsc.
Z Ostój, gminy Jutrosin, powiatu rawickiego, a także z innych części Polski.
Przyjechali strażacy.
Przyjechali przyjaciele.
Przyjechała młodzież.
Przyjechali ludzie, którym pomagał.
Przyjechali ci, z którymi pracował.
Ci, których szkolił.
Ci, z którymi organizował zawody, obozy i różne wydarzenia.
Tak liczna obecność była najlepszym świadectwem tego, jak wielu ludziom Artur był bliski.
🖤 Odejście Artura
Artur odszedł nagle.
Bez pożegnania.
Tak jak strażacy, którzy na dźwięk syreny rzucają wszystko i jadą tam, gdzie ktoś potrzebuje pomocy.
Jak podczas pożegnania powiedział bryg. w st. spocz. Krzysztof Skrzypczak:
„Bolek, opuściłeś nas nagle, bez pożegnania – tak jak czynią to strażacy, którzy na dźwięk dzwonków w jednostce ratowniczo-gaśniczej albo syreny alarmowej w ochotniczej straży pożarnej rzucają wszystko i spieszą na ratunek swojemu bliźniemu.”
Trudno znaleźć lepsze porównanie.
Przez całe życie Artur był gotowy.
Na telefon.
Na alarm.
Na akcję.
Na pomoc.
Na kolejne zadanie.
🖤 Ostatnia służba
4 kwietnia 2026 roku, w Wielką Sobotę, Artur został wezwany do pełnienia wiecznej służby w podziale bojowym w zastępie świętego Floriana.
Tym razem nie był to alarm, na który mogli pojechać razem z nim jego koledzy.
Artur wyruszył sam.
Dla jego bliskich i przyjaciół był to najtrudniejszy alarm.
🖤 Bolek nadal jest obecny
Choć Artura nie ma już fizycznie w remizie, jego obecność pozostała tam w wielu rzeczach.
Jest w samochodach, o których pozyskanie pomagał.
Jest w remizie, której rozwój współtworzył.
Jest w sprzęcie.
Jest w młodych strażakach, których szkolił.
Jest w każdym dziecku, któremu pokazywał, jak prawidłowo wykonać ćwiczenie.
Jest w druhach, którym pomagał.
Jest we wspomnieniach z zawodów.
Jest w obozach.
Jest w żartach.
Jest w piosenkach.
Jest w słowach:
„Jak nie damy rady? Jak damy!”
I jest w przyśpiewce:
„Nigdy nie zagaśnie i pomaszerował dalej.”
🖤 Człowiek, którego trudno zastąpić
Po Arturze została pustka.
Jego koledzy mówią, że bardzo ciężko było przeżyć pierwsze dni po jego odejściu i że do dzisiaj brakuje go praktycznie w każdym miejscu.
Brakuje go w remizie.
Brakuje go przy samochodach.
Brakuje go podczas przygotowań do zawodów.
Brakuje go podczas szkoleń.
Brakuje jego wiedzy.
Brakuje jego żartów.
Brakuje jego głosu.
Brakuje jego rad.
Brakuje jego energii.
Brakuje człowieka, do którego można było zadzwonić o każdej porze.
Ale najbardziej brakuje po prostu przyjaciela.
🖤 Co po nim zostaje?
Po człowieku nie zostają tylko daty, funkcje i odznaczenia.
Zostają ludzie.
Artur pozostawił ich bardzo wielu.
Pozostawił młodych strażaków, których uczył.
Pozostawił druhów, którym przekazywał swoje doświadczenie.
Pozostawił kolegów, z którymi dzielił akcje.
Pozostawił przyjaciół, którzy pamiętają jego żarty.
Pozostawił rodzinę.
Pozostawił córkę Nikolę, która przez lata pomagała mu również w sprawach związanych z dokumentacją, dofinansowaniami i działalnością OSP.
Pozostawił syna Adriana, który kontynuuje strażacką drogę.
Pozostawił swoją jednostkę.
Pozostawił remizę.
Pozostawił sprzęt.
Pozostawił samochody.
Pozostawił wspomnienia z obozów.
Pozostawił setki historii.
I przede wszystkim pozostawił przykład człowieka, który przez całe życie był wierny swojej pasji i ludziom, którym chciał pomagać.
🖤 Dziedzictwo Druha Artura
Trudno wskazać jedną rzecz, którą można uznać za największe osiągnięcie Artura.
Czy była nią jego służba w PSP?
Czy działania ratownicze?
Czy rozwój OSP Ostoje?
Czy praca przy remizie?
Czy pozyskanie samochodów?
Czy szkolenie młodzieży?
Czy organizacja obozów?
Czy pomoc mieszkańcom?
Czy działalność społeczna?
Prawdopodobnie wszystko razem.
Bo największym osiągnięciem Artura było to, że przez całe życie robił coś dla innych.
Nie przez rok.
Nie przez kilka lat.
Przez dziesięciolecia.
Od małego chłopca, który przychodził z tatą do straży, przez MDP, służbę zawodową, działalność w OSP, pracę instruktora, komendanta gminnego, społecznika i sekretarza jednostki, aż do końca swojego życia.
Cała jego droga prowadziła w jednym kierunku.
Do drugiego człowieka.
🖤 Druhu Arturze, Druhu Bolku…
Dziękujemy Ci za wszystko dobro, które zrobiłeś.
Za każdą akcję.
Za każdy wyjazd.
Za każdą godzinę spędzoną w remizie.
Za każdą radę.
Za każdy trening.
Za każde szkolenie.
Za każde dziecko i młodego człowieka, którego nauczyłeś strażackiego rzemiosła.
Za każdy samochód, o którego pozyskanie pomagałeś.
Za każdą godzinę pracy przy remizie.
Za każdy obóz.
Za każde zawody.
Za każdą akcję charytatywną.
Za każdą pomoc udzieloną człowiekowi, który jej potrzebował.
Za wszystkie żarty.
Za wspólne chwile.
Za przyjaźń.
Za przykład.
Za to, że zawsze można było na Ciebie liczyć.
I za to, że w trudnej chwili potrafiłeś powiedzieć:
„Jak nie damy rady? Jak damy!”
🖤 Będziesz z nami
Będziesz z nami, kiedy w remizie rozlegnie się syrena.
Będziesz z nami, kiedy młodzi druhowie będą przygotowywać się do zawodów.
Będziesz z nami, kiedy będą wykonywać ćwiczenia, których ich nauczyłeś.
Będziesz z nami podczas zawodów.
Będziesz z nami przy samochodach, o których pozyskanie pomagałeś.
Będziesz z nami w remizie, której rozwój współtworzyłeś.
Będziesz z nami podczas obozów.
Będziesz z nami w każdej historii, którą będziemy sobie o Tobie opowiadać.
W każdym żarcie.
W każdej piosence.
W każdym wspomnieniu.
I przede wszystkim będziesz z nami w sercach ludzi, którym pomogłeś.
🖤 Na zawsze w służbie
Artur odszedł, ale to, co zrobił dla innych, nie skończyło się razem z nim.
Jego praca trwa dalej w ludziach, których szkolił.
W młodych strażakach, którym przekazał swoją wiedzę.
W druhach, którym pomagał.
W OSP Ostoje.
W rodzinie.
W jego synu Adrianie.
W przyjaciołach.
W każdym, kto pamięta jego słowa, żarty i sposób bycia.
Będą pamiętać go strażacy z OSP Ostoje.
Będą pamiętać go strażacy z całej gminy.
Będą pamiętać go funkcjonariusze PSP.
Będą pamiętać go młodzi druhowie.
Będą pamiętać go uczestnicy obozów.
Będą pamiętać go mieszkańcy.
Będą pamiętać go przyjaciele.
Będzie pamiętać go rodzina.
I będzie pamiętać go jego syn Adrian, który kontynuuje strażacką drogę.
Być może właśnie to jest jednym z najważniejszych świadectw życia Artura – jego pasja nie skończyła się wraz z nim.
Przekazał ją dalej.
⸻
🕯️🖤 Słowa podziękowania od Moniki Pawlak
Na zakończenie tego wspomnienia chciałabym podziękować wszystkim, którzy pamiętają o Arturze i którzy wciąż o nim wspominają.
Jestem bardzo wdzięczna wszystkim, którzy o nim pamiętają, wspominają go i mówią o nim dobre rzeczy.
Dziękuję każdej osobie, która przywołuje wspólne chwile, opowiada historie związane z Arturem, wspomina jego żarty, jego pomoc i jego podejście do ludzi.
Dla mnie i dla naszej rodziny naprawdę bardzo dużo znaczy to, że Artur nie został zapomniany.
Po jego odejściu jest nam bardzo ciężko. Każdego dnia odczuwamy jego brak.
Dlatego tym bardziej jestem wdzięczna za każde wspomnienie, każde dobre słowo, każdą opowieść o nim.
Dziękuję rodzinie, przyjaciołom, strażakom, druhom, młodzieży, mieszkańcom Ostój i wszystkim osobom, które znały Artura.
Dziękuję Wam za to, że byliście przy nim za życia i że pamiętacie o nim również teraz.
Kiedy ktoś opowiada o Arturze, wspomina jakąś sytuację, żart albo wspólnie spędzony czas, jest to dla nas bardzo cenne.
Dzięki temu możemy jeszcze raz usłyszeć o człowieku, którego tak bardzo nam brakuje.
Z całego serca dziękuję Wam wszystkim za pamięć o moim Mężu.
Dziękuję za każde wspomnienie. Za każde słowo. Za każdą łzę. Za każdy uśmiech, który pojawia się wtedy, gdy ktoś wspomina Artura.
Dla mnie i dla całej naszej rodziny znaczy to naprawdę bardzo wiele.
Monika Pawlak
———————-
Szczególne podziękowania kieruję również do Damiana Laskowskiego, bryg. w st. spocz. Krzysztofa Skrzypczaka oraz Krzysztofa Łęckiego za przygotowanie tego wspomnienia o Arturze.
Dziękuję Wam za poświęcony czas, za zebranie tych wszystkich historii, za wspomnienia i za to, że chcieliście zachować jego życie i działalność w takim właśnie wspomnieniu.
Dziękuję, że dzięki Wam pamięć o Arturze „Bolku” Pawlaku będzie mogła zostać z nami na dłużej.
⸻
🖤🕯️ Do zobaczenia, Bolek
Druhu Arturze.
Druhu Bolku.
Przyjacielu.
Dziękujemy Ci za wszystko.
Za Twoją służbę.
Za Twoją pasję.
Za Twoją pracę.
Za Twoje poświęcenie.
Za Twoją wiedzę.
Za Twoją pomoc.
Za Twoją obecność.
Za wszystkie lata spędzone w straży.
Za wszystko, co zrobiłeś dla OSP Ostoje, dla młodzieży, dla strażaków i dla ludzi, którym pomagałeś.
Nie zdążyliśmy Ci powiedzieć wszystkiego.
Nie zdążyliśmy się pożegnać tak, jak byśmy chcieli.
Ale chcemy, żeby zostało jedno.
Twoje dzieło nie zgaśnie.
Będzie żyło w Twoich kolegach.
W młodych strażakach, których szkoliłeś.
W OSP Ostoje.
W remizie, której rozwój współtworzyłeś.
W samochodach, o których pozyskanie pomagałeś.
W Twojej rodzinie.
W Adrianie.
W Nikoli.
W przyjaciołach.
W każdym człowieku, któremu kiedyś pomogłeś.
I w każdym wspomnieniu.
A kiedy ktoś powie, że czegoś nie da się zrobić, być może usłyszymy w pamięci Twój głos:
„Jak nie damy rady? Jak damy!”
I pójdziemy dalej.
Tak jak Ty zawsze szedłeś.
„Nigdy nie zagaśnie i pomaszerował dalej.”
Do zobaczenia, Bolek.
Przyjacielu.
Druhu.
Strażaku.
Spoczywaj w pokoju.
Czuwaj.
⸻
Przygotowali:
bryg. w st. spocz. Krzysztof Skrzypczak
dh. Damian Laskowski
dh. Krzysztof Łęcki
OSP Ostoje
Obóz Szkoleniowo- Wypoczynkowy MDP w Ścinawce Średniej 2026
Ochotnicza Straż Pożarna
Państwowa Straż Pożarna
Zarząd Oddziału Miejsko-Gminnego ZOSP RP w Jutrosinie
Związek OSP RP