25/05/2026
Coraz więcej fotografek wizerunkowych z mojego otoczenia rezygnuje z tego zawodu...
Jak to się dzieje? Czy przez to, że tyle trzeba dźwigać?
Nie tylko z tego powodu, ale dziś akurat o tym.
Zanim "pstryknie" się te kilka ujęć, które sprzedają, nie tylko pięknie wyglądają (chociaż też i to) trzeba dokładnie zaplanować co będzie potrzebne, żeby efekt był zadowalający.
Podczas konsultacji z klientkami i klientami bazuję na moim doświadczeniu i know-how, żeby sesja była dopasowana do potrzeb.
W przypadku sesji, przed którą powstały poniższe zdjęcia dowiedziałam się, że Joannę, bohaterkę sesji, interesują ujęcia naturalne, acz różnorodne.
Podstawą dobrego zdjęcia jest oczywiście sprzęt: aparat, odpwoiednio dobrany obiektyw, światło - to zawsze znajduje się w mojej torbie oraz pomarańczowej walizce plus statywy.
Wynajęte studio było w klimacie glamour, ale Joanna chciała kilka ujęć boho - stąd makrama i stelaż na którym ją zamontowałam. Dodatkowo w przestrzeni nie było roślin - dlatego też wzięłam ze sobą moją piękną palmę i jej elegancką osłonkę.
I wszystko byłoby cudownie, bo na 7 piętro wiozła mnie winda... ale w pobliżu nie było ŻADNEGO parkingu...
i nie było lekko, zgodnie z powiedzeniem:
- ile waży szklanka wody?
- tyle, ile musisz ją trzymać w ręku
Dałam radę, na szczęście ostatnio jestem bardziej fit - zrzuciłam 10 kilo za sprawą diety i więcej się ruszam.
Moje koleżanki fotografki, które zmieniają karierę z fotograficznej na inne, też są zazwyczaj fit, choć często zdrowie mówi "sprawdzam".
Ktoś powie: "weź asystenta" i ma częściowo rację, jednak sama sesja zdjęciowa również wymaga sporego przestawiania, przesuwania, kucania, schylania się itp. To sprawia, że ujęcia są różnorodne, ciekawe i przede wszystkim świetliste.
Bycie fotografem ma wiele blasków... i cieni też.
Jak na razie, po 9 latach robię to z satysfakcją i nie planuję przestać.