04/08/2026
🟨 Zrekonstruowano twarz kobiety na podstawie DNA sprzed 5700 lat. Poznaj Lolę
Mieszkała na terenie dzisiejszej południowej Danii, miała hebanową skórę, kasztanowe włosy i błękitne oczy. Choć nie zostały po niej nawet kości, wiemy o niej niemal wszystko. Bo lubiła dziegieć brzozową, ekwiwalent gumy do żucia sprzed tysięcy lat. W przełomowym dla nauki badaniu odczytano DNA osoby żyjącej tysiące lat temu tylko na podstawie czegoś, co trzymała długo w ustach.
Co to jest dziegieć brzozowa? Zwana też smołą brzozową, jest efektem suchej destylacji drewna, kory i korzeni dwóch gatunków brzozy (brodawkowej lub omszonej). To czerwonobrązowa lub czarnobrązowa maź o przenikliwej, ostrej woni.
Od lat używa się jej, na równi z dziegciem sosnowym, w naturalnym lecznictwie (pomaga np. na opryszczkę). Nie tylko jednak, bo już ponad 100 tys. lat temu z jej pomocą łączono ze sobą kamienne narzędzia czy elementy broni. Jako klej działała tylko na ciepło, więc stosująca ją osoba musiała ją wcześniej rozgrzać w ustach. Niektórzy zaczynali robić to dla przyjemności.
Zawarte w smole brzozowej substancje (skład jest bardzo złożony, są w niej m.in. fenole, betulina, czy lupeol) były równie atrakcyjne smakowo, jak w dzisiejszym tytoniu do żucia czy miętowej gumie. Tak było właśnie z opisywaną tu pradawną Dunką, nazwaną przez archeologów „Lola”.
Wypluta przed tysiącami lat grudka, wraz ze śliną kobiety przetrwała do naszych czasów w głębokim błocie. Zachowało się w niej nie tylko DNA osoby, ale i bakterii żyjących w jej ustach oraz tego, co chwilę przed wypluciem „gumy” jadła, zarówno roślin jak i zwierząt.
Tego z kości nie da się odczytać i dlatego sukces naukowców jest tak szczególnie ważny. Teraz już wiadomo, że badanie mazi brzozowej może przynieść wiele informacji o życiu naszych praprzodków.
Czytaj dalej – link w komentarzu 🔗
📷 Ilustracja Tom Björklund