16/08/2026
Miast jednego wyszło pięć, bo na trening byla chęć. Ok, jednak 6...
Łysica
Trzy Kopce
Lubomir
Działek
Śliwnik
Uklejna
27km, czesc marszem, część truchtem.
Zaczęłyśmy przygodę w Pcimiu skąd czarnym szlakiem ruszyłyśmy na Kudlacze (trasa tak@a se, niestety głównie asfaltem, co przy dzisiejszej temperaturze było dość wymagające), pić stop na Kudłaczach, piwo to moje paliwo, siostra Bożenka musiała wlecieć i tyle (Ach priorytety).
Z Kudlaczy postanowiłyśmy ze coś potruchtamy, bo las, bo cień, bo płasko, dość szybko zdobyłyśmy 3 szczyty (Łysina, Trzy Kopce, Lubomir (należący do KGP). Powrót na Kudlacze również truchtem, bo nawierzchniea fajna, But się trzymał ścieżki, elegancko prima sort. Za Kudłaczami zaczęły się schody, bowiem zaczęło nam brakować wody, no upsi w taki skwar, wiadomo trza pić, ale ok, truchtamy dalej, choć już nie tak radośnie jak na początku. Mijamy Działek (4 szczyt) ciśniemy na Śliwnik, już jest serio gorzej, bo wody zero a pić się chce, na Uklejnej to error, dehydration lvl hard, postanowiłyśmy do randomów zagadać czy nas woda poratują, poratowali, później również. Zbawienie wodowe, bo serio już bylo tak se 😆 kurde takie zawodniczki z nas a źle obliczyłysmy płyny, whatever. Udało się zejść że szlaku, sklep, woda, garage, cola (rany boskie, normalnie oaza). Dotarłyśmy na przystanek (nie trza było iść ma dworzec), bus przyjechał od razu. Nie no żyć nie umierać.
Trip zakończony szczęśliwie, wnioski wyciągnięte.
Piękne km na zakończenie długiego weekendu