Marcin Makówka

Marcin Makówka Marcin Makówka fotograf i nauczyciel fotografii, Połączenie pedagoga z miłością do fotografii

Fotografia!
08/05/2024

Fotografia!

Szanowni Kandydaci do klasy pierwszej !

Zapraszamy Was do wstąpienia w mury naszej szkoły. Do wyboru macie 4 specjalizacje: ceramika artystyczna, fotografia artystyczna, renowacja elementów architektury lub tkanina artystyczna.
Przypominamy, że termin dostarczenia wniosku z załącznikami drogą mailową na adres [email protected] lub osobiście upływa 17 maja 2024 r.
Wszystkie informacje związane z rekrutacją dostępne są na stronie internetowej szkoły
https://www.gov.pl/web/plastykwisnicz/zasady-i-terminy-rekrutacji
Zapraszamy i prosimy o udostępnianie.

No i poszli w świat... FotografowieKlasa z największą ilością ciekawych indywidualności, niepokornych, samodzielnych. Bę...
26/04/2024

No i poszli w świat... Fotografowie
Klasa z największą ilością ciekawych indywidualności, niepokornych, samodzielnych. Będzie mnie ich brakować, niech świat będzie dla Was dobry. Do zobaczenia!

Jeśli macie kogoś w podstawówce, kogoś nietuzinkowego, kogoś zdolnego, to niech koniecznie bierze udział!!!https://www.g...
02/02/2024

Jeśli macie kogoś w podstawówce, kogoś nietuzinkowego, kogoś zdolnego, to niech koniecznie bierze udział!!!
https://www.gov.pl/web/plastykwisnicz/x-ogolnopolski-konkurs-plastyczny-dla-uczniow-szkol-podstawowych-swiat-wokol-mnie-2024

Zapraszamy uczniów klas siódmych i ósmych szkół podstawowych do udziału w X Ogólnopolskim Konkursie Plastycznym dla Uczniów Szkół Podstawowych "Świat wokół mnie" 2024.

Cel: rozbudzanie wyobraźni i wrażliwości estetycznej oraz myślenia plastycznego młodego człowieka
Forma: prezentacja wykonanych własnoręcznie prac plastycznych we wskazanych technikach:
malarstwo (format minimum A3)
rysunek (format minimum A4)
grafika (format A4)
fotografia (format A4)
Termin nadsyłania prac: do 12.02.2024 r.
Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród: 21.03.2024 r. w Dniu Otwartym Szkoły.
Regulamin i karta zgłoszeniowa dostępne są na stronie internetowej szkoły https://www.gov.pl/web/plastykwisnicz
Prosimy o udostępnianie.

Jest taki fotograf Elliot Erwitt. To świetny fotograf. 29 listopada zmarł. Miał w sobie to coś, co bardzo lubię w fotogr...
02/12/2023

Jest taki fotograf Elliot Erwitt. To świetny fotograf. 29 listopada zmarł. Miał w sobie to coś, co bardzo lubię w fotografii - dobre oko i dowcip. To zdjęcie co jest poniżej jest w mojej pierwszej dziesiątce ulubionych. Na szczęście zdjęcia wciąż istnieją. Kiedyś popełniłem wielki błąd. Zająłem II miejsce w takim ważnym konkursie światowym - to akurat nie był błąd. Konkurs to 2008 International Photo Award, mówią na to fotograficzne Oskary. Propsy i w ogóle, dostałem zaproszenie na galę wręczenia nagród w Nowym Jorku. Nie wiem czemu ale nie pojechałem, ot po prostu. Później dowiedziałem się, że o moich zdjęciach na gali opowiadał on -Elliot Erwitt i wręczyłby mi nagrodę. Poznałbym go i uścisnął dłoń. D**a ze mnie i tyle...

I znowu, to już nasty dzień nauczyciela, który obchodzę, bokiem go obchodzę. Bo wymuszone podziękowania od uczniów mnie ...
13/10/2023

I znowu, to już nasty dzień nauczyciela, który obchodzę, bokiem go obchodzę. Bo wymuszone podziękowania od uczniów mnie nie przekonują. Wolę jak podejdą i powiedzą po cichutku, że się nauczyli tego czy owego, że w sumie to się im przydaje, że bardziej mogą siebie wyrażać w fotografii i tym podobne.
Uczniów przez moje lekcje przeszło już trochę, część z nich odnajduje się dalej w fotografii, a część w zupełnie innych dziedzinach.
Chyba najbardziej lubię jak mi uczeń mówi coś takiego - "Wie pan, że jak robię zdjęcia, to cały czas czuję, że jest pan za mną i podpowiada mi, a czasami nawet głos podniesie - możesz to zrobić lepiej, no co to za kadr?!? I gadam do nich i gadam, zupełnie jak nie ja. Mam nadzieję, że wpisuję się w nauczyciela, o którym się pamięta.
A dziś zadzwonię do swojego nauczyciela od fotografii, o którym ja pamiętam i podziękuję mu za pracę, za wkład za zaangażowanie, bo i dzięki niemu jestem tu gdzie jestem i robię to co lubię najbardziej.
A Ty podziękowałeś swojemu nauczycielowi? Weź telefon i zadzwoń do niego.
Na zdjęciu trzech nauczycieli z Wiśnicza, grzejących się w październikowym słońcu... eh...

Ta mina to wpływ analogowej fotografii. Serio. W 3 klasie uczę ciemni i fotografii tej z którą startowałem i ja. Niesamo...
02/10/2023

Ta mina to wpływ analogowej fotografii. Serio. W 3 klasie uczę ciemni i fotografii tej z którą startowałem i ja. Niesamowite że fotografia cyfrowa nie robi tego wow, co robi fotografia srebrowa. Czemu? Długo nad tym myślałem... i wymyśliłem.
Od jakiegoś czasu żyjemy w cyfrowym świecie, wokół nas świat stał się obrazkowy, dookoła wszędzie zdjęcia - brzydkich panów kandydujących do sejmu, nierealnie pięknych kobiet zachwalających co popadnie, pieski, kotki, mięso mielone, serek wiejski. Gdzie nie spojrzysz obraz, lepszy, gorszy, kolorowy - świeci i dudni i drenuje nam wyobraźnię gotową odpowiedzią. Wstajesz rano - obraz z komórki, masz co chcesz, w każdej chwili i w każdym miejscu. Chcesz wiedzieć czym jest tromtadracja, pyk - masz. Chesz zjeść "ok google, znajdź mi najbliższą restaurację nepalsko-indyjską" - pyk - masz. Odpowiedź od razu. Zniknęły z półek słowniki i encyklopedie. Kiedyś moja matematyczka w podstawówce mówiła ucz się tabliczki mnożenia, bo przecież nie będziesz miał przy sobie zawsze kalkulatora. I co? Szach-mat facetko. Mamy podane na tacy, tu i teraz.
A jak jest z fotografią analogową? No bo po co ten cały wywód?
Trzeba poczekać, uzbroić się w cierpliwość i wyobrazić sobie jak halogenki srebra ułożą się w obraz. Jak wywoływacz wzmocni ten utajony obraz. , to co zostało zapisane.
Lubię jak dzieciaki po raz pierwszy robią zdjęcie analogiem. Po naciśnięciu (nie kliknięciu) spustu, patrzą na tylną ściankę aparatu i śmieją się do siebie ze swojego odruchu. Mają w ręce mój aparat, to Nikon F4, masywna, piękna konstrukcja. To nie jest tani plastik, to nie jest urządzenie przewidziane na 2 lata. To maszyna do robienia zdjęć, bez udawania, bez kompromisów, zrobiona zanim księgowi weszli do firm. Wszystko w tym aparacie porusza się za pomocą mechaniki, każdy dżwięk jest opatrzony odgłosem sprężynki, tytanu i pocierania metalu o film. Cud techniki lat 80. Mogę o nim opowiadać bitą godzinę - jak siedzi w dłoni, jakie rozwiązania ma by ułatwić zrobienie zdjęcia. Jest starszy od nich, ma 30 lat.
Pokazuję im jak nawinąć film, mówię jaki dzwięk zaraz usłyszą. Nasłuchujemy w ciszy. Ksz, ksz, ksz, cyk-cyk. Film gotowy, nastawiamy iso, można zaczynać, zatem... do dzieła.
Jest takie powiedzenie, że cyfrowym aparatem zrobisz 1000 zdjęć a 6 będzie dobrych, zrobisz analogiem 36 i 6 będzie dobrych. I to prawda, przy analogu włącza im się myślenie, już nie klik, klik bezmyślne, tylko każde zdjęcie przemyślane. Jeden film robią półtorej godziny. Szybka matematyka, tym razem w głowie, 90 minut podzielone przez 36, to się równa 2 i pół minuty na jedno zdjęcie. To sporo, cyfrówką zrobiliby pewnie 36 w tym samym czasie.
Skończyli, idziemy do ciemni. Swoją wiedzę jak wywołać film, zawdzięczam pasjonatom fotografii ze szkoły w Katowicach. Zapamiętałem i podaję dalej moim uczniom. Przychodzi mi to łatwo, bo widzę w ich oczach podobny błysk do mojego. Wywoływanie w ciemni ma klika zasad, swój zapach, a przede wszystkim magię. Opowiadam jak dużo można zepsuć zanim dostanie się gotową odbitkę, jaki wpływ ma temperatura, jak mieszać, jakie odczynniki, jaki czas. To nie jest wiedza tajemna, ale magia alchemiczna. Gaszę światło, nawijam ich film na szpulę. Pytam czy mają otwarte oczy, czy zamknięte. Ja mimo jakiegokolwiek światła mam zawsze otwarte, a Ty? Opowiadam jak kawałek żelatyny z halogenkami srebra zanurzony w wywoływaczu przyciemnia się tam gdzie padnie światło, jak utrwalacz wypłukuje te halogenki, które nie zostały naświetlone. Jak tiosiarczan sodu wypłukuje się z filmu, jak zmniejszyć napięcie powierzchniowe wody i jak wysuszyć film. Wieszamy negatyw, miny takie same jak na tym zdjęciu powyżej...
I najfajniejsze jest to że jeszcze nie robili odbitki, to dopiero będzie mina!
Modelka Julia, fotografowała Ola Mruk

30/08/2023

Zapraszamy na warsztaty u nas w studiu!
3. Światło, uroda i piękno fotografii
Gdzie: studio fotograficzne, sala gimnastyczna I piętro PLSP w Nowym Wiśniczu Bocheńska 6, 32-720 Nowy Wiśnicz
Kiedy: Sobota 09.09 .2023 r, Godzina 10.00
Co: Warsztaty z fotografii studyjnej jak przygotować modela do sesji, jak pracować z modelem, jak oświetlić modela oraz wstępna obróbka zdjęć w programie Photoshop. Zajęcia dla młodzieży 12 – 15 lat. Liczba 12 osób. Czas trwania 2 godziny
Zapraszamy na warsztaty u nas w studiu!
3. Światło, uroda i piękno fotografii
Gdzie: studio fotograficzne, sala gimnastyczna I piętro PLSP w Nowym Wiśniczu Bocheńska 6, 32-720 Nowy Wiśnicz
Kiedy: Sobota 09.09 .2023 r, Godzina 10.00
Co: Warsztaty z fotografii studyjnej jak przygotować modela do sesji, jak pracować z modelem, jak oświetlić modela oraz wstępna obróbka zdjęć w programie Photoshop. Zajęcia dla młodzieży 12 – 15 lat. Liczba 12 osób. Czas trwania 2 godziny
Udział w warsztatach po wcześniejszym zgłoszeniu na adres mailowy: [email protected]

Glasgow School of Art, Katedra Komunikacji Wizualnej, 4 studentów. Z Francji, Polski i Izraela. Świetnie się dogadywaliś...
11/06/2023

Glasgow School of Art, Katedra Komunikacji Wizualnej, 4 studentów. Z Francji, Polski i Izraela. Świetnie się dogadywaliśmy, piękne czasy. 2002, odbitka srebrowa, aparat średnioformatowy, niestety reprodukcja cyfrowa nie oddaje (wciąż) jakości analogowej ;)

23/05/2023

Zapraszamy :)

Był rok 1999, biegałem po mieście z aparatem. To czasy zupełnie analogowe. Robiłem zdjęcia dla magazynu Sztuka Sakralna,...
20/02/2023

Był rok 1999, biegałem po mieście z aparatem. To czasy zupełnie analogowe. Robiłem zdjęcia dla magazynu Sztuka Sakralna, pięknie ilustrowanego i merytorycznego kwartalnika wychodzącego w tych latach. A że był to naprawdę wysmakowany periodyk
to biegałem, nie z Nikonem, a z Sinarem. Dla niewtajemniczonych to jest taki aparat z lat 60. XX wieku, który wygląda jak te z początku roku - Miech, dwie czołówki, statyw. Kawał sprzętu. Zrobienie zdjęcia trwało.
I wtedy zadzwonił telefon z Gazety Krakowskiej.
- Cześć, Ziemianin z tej strony, podjedźże do Onetu na Starowiślnej. Tam Sławomir Mrożek czatuje z internautami. I pamiętaj, bądź grzeczny - on nie lubi fotografów.
Wpadam zdyszany do Onetu, przede mną sam On, komputer i ja z aparatem co najmniej dziwnym. Mrożek niejedno w życiu widział ale na mój widok zamarł tak jak widać na zdjęciu.
Nie odezwałem się nawet, tak zaaferowany byłem całą tą sytuacją. A Mrożek tak siedział. Zapakowałem klisze, zmierzyłem światło, nastawiłem ostrość. Jedna klatka, druga. On siedzi... Skończyłem, wyszedłem.
Obróciłem się, Mrożek wciąż siedział tak jak 5 minut temu kiedy wszedłem. Po latach mam dwie teorie. Zamarł, bo nie widział nigdy fotoreportera z takim aparatem, albo zasnął...
Tak po raz ostatni go widziałem, zapamiętałem i sfotografowałem. I w sumie oddałem prawdę robiąc to zdjęcie, które można by podpisać.
"Sławomir Mrożek w redakcji Onetu ekspresją twarzy i posturą wydaje opinię na temat fotografującego go człowieka"

Spotkania z ludźmi zawsze są dla mnie bezcenne. Nikt nie da ci tyle, ile drugi człowiek może opowiedzieć. Tak, wiem bana...
10/02/2023

Spotkania z ludźmi zawsze są dla mnie bezcenne. Nikt nie da ci tyle, ile drugi człowiek może opowiedzieć. Tak, wiem banał. Sam go wymyśliłem. To zdjęcie powstało
w Filadelfii przy Frankoford i Wishart, jeszcze w latach 90. Tuż przy dzielnicy Kensigton. To zła dzielnica jest. Ale to nie takie gadanie, że to "zła dzielnica", to po prostu jest hardkor!
Jak ktoś nie wie, jak dzielnica wygląda, to tu link https://www.youtube.com/watch?v=Bi1Kf-1qd6Y. Wtedy nie było aż tak źle, ale nie był to Hollywood.
Mieszkałem tam przez lata, w sumie nigdy nie przydarzyło mi się nic złego, ale dzielnica była naprawdę najgorszą jaką widziałem w Stanach.
W nocy budziły pojedyncze strzały oddane gdzieś w okolicy. W oknach świeciło się wtedy na czerwono i niebiesko od kogutów samochodów policyjnych.
I właśnie w jednym z tych domów, w tej zapyziałej dzielnicy mieszkali Jim i Mike. Jim to ten starszy, Mike ten młodszy. Mike'owi spod rękawa wychyla się dziara, a na niej imię kobiety. Później opowie mi skąd się wzięła i jaka była. Jim z kolei jest do rany przyłóż, ewidentnie wciągnięte Schaefery (niedrogie piwo) podbijają mu dopaminę. Siedzą na ganku obserwując wszystko dookoła, po prawej mają "Dollar Store" po lewej dalszy ciąg ulicy Frankford.
Ich front wychodzi na pizzerię.
Kultura siedzenia przed domem w Filadelfii jest tak samo popularna jak te starsze panie uprawiające monitoring w Polsce. Domy są budowane tak, żeby można było siedzieć przed nimi i
doglądać sąsiadów albo dzieci. Poznałem ich, bo widywali mnie codziennie w tej pizzerii, aż w końcu zawołali mnie żebym się przysiadł, napił Schaefera, opowiedział im o sobie. Młody byłem, to i wiele o mnie nie nie dało się powiedzieć. Ale P***k w takim miejscu, to zawsze jakaś atrakcja.
Siedziałem z nimi na ganku i popijałem to piwo. Nie raz, nie dwa. Gadaliśmy godzinami, oni opowiadali o swojej przeszłości, o dziewczynach i o ilości Schaeferów, które potrafią wypić. Spotykałem ich w drodze do pracy.
Siadałem i gadałem. Spóźniałem się do roboty, ale nikt mnie za to nie rozliczał, to i wyrąbane miałem. Mogłem swobodnie napić się dwa, a nawet trzy i doturlać się do pracy. To był ich American Dream.
Oto siedzą sobie na ganku, piją piwo i gadają z przybłąkanym Polaczkiem.
Mieli dobre życie, usłane średnio-ciężką pracą, średnią pensją i równą temu emeryturą. Mike na wojnie, tej z Wietnamem stracił nogę, prawą. Opowiadał, że to była zasadzka, że wpadł we wnyki, takie na zwierzynę, i że musiał sobie odciąć nogę żeby się uwolnić. Trochę mu nie wierzyłem, bo czasami opowiadał, że jednak odgryzł mu ją tygrys. Jim z kolei pokazywał mi dziurę po kuli od Koreańczyków. Przeszła na wylot na wysokości przepony. Także panowie niejedno widzieli, z niejednego stołu jedli. Teraz siedzieli na ganku, na chyba najgorszej dzielnicy
w Stanach Zjednoczonych, pili piwo, i byli szczęśliwi. Według nich szczęściem był ten ganek i ta chwila. I ja też byłem szczęśliwy - ten ganek, ta chwila. Na szczęście mam ją też na zdjęciu...
p.s. Pisząc to, sprawdziłem Schaefera w google, ich hasłem reklamowym jest:
Schaefer is the one beer to have when you're having more than one
czyli
Schaefer to jedyne piwo, które warto mieć, gdy masz więcej niż jedno.
o to to 😃

Adres

Kraków

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Marcin Makówka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria