21/08/2026
Gdy się rodziłem, w Polsce była jeszcze komuna a w sklepach pustka.
Gdy miałem 10 lat, mój świat mieścił się w kilku domach, kawałku lasu i piłce kopanej na krzywym boisku.
Gdy miałem 20, powstawała Nasza Klasa. O Instagramie nikt jeszcze nie myślał, a ja nie miałem pojęcia, że fotografia stanie się kiedyś tak ważną częścią mojego życia.
Gdy miałem 30, wydawało mi się, że trzeba biec. Szybciej, dalej, więcej. Że gdzieś na mecie tego wyścigu czeka odpowiedź na pytanie, co właściwie znaczy „dobrze żyć”.
Dzisiaj mam 40 lat.
Mam cudowną żonę i córkę. Mam fundamenty domu — tym razem naprawdę z betonu — w miejscu, o którym nigdy nie pomyślałbym, że stanie się moim miejscem na ziemi.
Robię to, co lubię. Fotografuję ludzi, emocje i historie. Jeżdżę w miejsca, o których kiedyś tylko czytałem. A przecież jeszcze 10 lat temu nie wiedziałem nawet, że potrafię robić zdjęcia.
I chyba właśnie tego nauczyło mnie te 40 lat:
życie rzadko wygląda tak, jak je sobie zaplanowaliśmy.
Czasem skręca bez pytania. Czasem każe zaczynać od początku. A czasem zupełnie przypadkiem prowadzi nas dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć.
Dlatego na kolejne lata nie życzę sobie, żeby wszystko szło zgodnie z planem.
Życzę sobie ciekawości. Odwagi do skręcania z wyznaczonej drogi. Miejsc, których jeszcze nie znam. Zdjęć, których jeszcze nie zrobiłem.
I czasu. Dużo dobrego czasu z tymi, których kocham.
Ot, Droga Życia.
40 lat za mną - zabawa trwa 😉