25/05/2026
Ten miesiąc to pierwszy od ponad 2,5 roku bez własnego studia fotograficznego.
Nie żałuję tej decyzji – ale żegnam się z czymś, co naprawdę dużo mi dało. 📸
Studio było miejscem, gdzie uczyłam się. Bez presji klienta, bez zegara w tle – eksperymentowałam ze światłem, sprzętem, aranżacjami. To tam nauczyłam się, jak pracować w warunkach studyjnych. Dziś, wchodząc do dowolnego studia, wiem jakiego sprzętu potrzebuję i jak go użyć. Nie pytam z niepewnością – po prostu działam.
Studio było też miejscem spotkań. Zapraszałam tam potencjalnych klientów i partnerów biznesowych – pokazywałam przestrzeń, opowiadałam o sesjach. To budowało zaufanie lepiej niż niejeden telefon.
Poznałam tam fotografów z Krakowa, z którymi do dziś rozmawiam i wymieniam doświadczenia. Takich kontaktów nie zastąpi żaden networking online.
Teraz realizuję sesje u klientów lub w wynajmowanych przestrzeniach – dopasowanych do konkretnej historii, konkretnej osoby. Biznesowo to dobry kierunek. Ale nie wykluczam, że kiedyś wrócę do własnego studia – szczególnie gdy myślę o fotografii produktowej, która potrzebuje czasu i spokoju.
Niektóre rozdziały zamyka się nie dlatego, że były złe. Tylko dlatego, że czas na następny. ✨
A ty – czy masz za sobą jakąś decyzję biznesową, która wymagała pożegnania się z czymś, co cię rozwinęło? 🧡