20/07/2026
Och, jak ciężko wraca się do publikowania po takiej przerwie…
U mnie klasyk: „aaa, wrzucę te zdjęcia jutro”. A potem z jutra robią się… tygodnie? A ostatnie miesiące? Szczerze? Dla mnie jakoś inny wymiar kosmosu (i stresu). Praca, dom, urzędy, zakup mieszkania, sprzedaż mieszkania, procedury i sinusoida emocji, którą momentami wywalało w kosmos. Do tego jeszcze rehabilitacja ręki i barku…,a wcześniej operacja. No bo przecież zawsze „coś” musi dojść do kompletu, a ciało pokazuje, że napięcie nie jest mu obojętne.
Ten rok daje mi mocno w kość. Ale te kadry czekały już tak długo, że po prostu musiały w końcu trafić na profil. I poczułam, że dziś jest ten dzień 💕
Do sesji ciążowych mam ogromną słabość. Jest w tym stanie coś niesamowitego - taka piękna tajemnica oczekiwania na kogoś, kto już za chwilę wywróci cały nasz świat do góry nogami. Lubię takie kadry za spokój, który z nich bije (nawet jeśli w moim życiu prywatnym tego spokoju ostatnio bardzo brakuje) 🍀