05/05/2026
Wyjazd do Puglii był spontaniczny. Potrzebowałam oddechu i wydawało mi się, że nie ma lepszego miejsca niż słoneczne południe Włoch. 🇮🇹
Tydzień przed wyjazdem prognozy zmieniły się diametralnie — zamiast słońca, całodniowe deszcze. I tak przez 3 dni wylewaliśmy wodę z butów. Ale uparłam się, że zobaczę wszystko z mojej listy. I było warto.
Każde miejsce miało w sobie coś wyjątkowego — gaje oliwne w Ostuni, trulli w Alberobello, gwałtowne fale rozbijające się o wybrzeże Monopoli. Wszechobecna śródziemnomorska roślinność, którą znowu nacieszyłam oczy. Opuncje, kaktusy i oliwki.
A potem przyszedł ten jeden, ostatni, słoneczny dzień — i nagle wszystko się zmieniło. Miasto, w którym byłam zakwaterowana, ożyło. Jakby wszyscy turyści wyszli z ukrycia i pojawili się jednocześnie, licznie jak mrówki.
Może właśnie dla takich momentów warto zmoknąć. Kolejny raz. ☔️
podróże • kartka z pamiętnika • zdjęcia podróżnicze • fotograf Kraków