15/06/2026
Mam w galerii tysiące zdjęć, które zrobiłam. Piękne kadry. Dopracowane światło. Idealne ułożenie dłoni, spojrzeń, sukienek.
A jednak moje ulubione zdjęcia bardzo rzadko są „idealne”.
To zwykle te momenty pomiędzy. Rozmazany śmiech dziecka wbiegającego w ramiona mamy. Spojrzenie, którego nikt poza mną nie zauważył. Dłoń poprawiająca włosy przed ceremonią. Tata trzymający małą rączkę trochę mocniej niż zwykle.
Lubię kadry, które coś przypominają. Nie tylko jak ktoś wyglądał, ale jak się wtedy czuł.
Dlatego tak często zatrzymuję się przy zdjęciach niepozowanych. Tych cichych. Naturalnych. Prawdziwych. Bo po latach właśnie one mają największą wartość 💚
A Ty? Masz takie jedno zdjęcie, do którego wracasz najczęściej? 🙂