02/06/2026
Rovinj.
Patrząc na Istrię, często mam wrażenie, że jest w niej więcej włoskiego klimatu, niż mogłyby sugerować granice na mapie. Rovinj jest tego idealnym tego przykładem. Niby Chorwacja, ale spacerując jej wąskimi uliczkami, co chwilę łapię się na tym, że bardziej przypomina mi ono małe włoskie miasteczka niż „swojskie” Bałkany.
Z roku na rok, co bardziej godzę się z tym faktem, że cholera, ja po prostu lubię takie miejsca. Zmęczenie materiału wjechało mi tak mocno, że cieszę się z chwil, w których nie trzeba niczego odhaczać ani nigdzie się spieszyć. Wystarczy iść przed siebie i obserwować, może to właśnie wtedy wpadną „te” kadry.
Często mam też tak, że poszczególne miejsca zawsze kojarzą mi się z konkretną muzyką. Spacerując po Rovinj, w głowie cały czas grało mi „All I Need” od Air i miałem wrażenie, że nic lepiej w tym miejscu nie wybrzmi.
•••