04/03/2016
STRES A SPOSTRZEGANIE RZECZYWISTOŚCI
To jak widzimy świat zależy od filtru przez który patrzymy. Filtr to system przekonań i ocen. Filtry, które pozwalają na dostrzeganie tylko zagrożeń, niebezpieczeństw i barier są niewątpliwie źródłem ogromnego stresu. Te, które pozwalają na pozytywne myslenie, spostrzeganie możliwości i szans źródłem motywacji i dobrego samopoczucia.
Jak to działa w praktyce?
Aparat, który posiadam - a nie jest to fotograficzne cudeńko, wyposażony jest w kilka filtrów: czarnobiały, sepia i jeszcze jakieś inne, których nazw nie znam.Ostatnio chciałam napstrykać kilka fotek czarnobiałych więc z ochota załączyłam odpowiedni filtr. Wielką frajdę sprawiało mi robienie tych zupełnie przypadkowych zdjęć. Póżniej oczywiście oglądałam je, a z minuty na minutę na mojej twarzy pojawiało się coraz większe zdziwienie. Pierwsza moja myśl: „Czy te zdjęcia na pewno ja robiłam”- wydawały mi się nawet ciekawe. Musicie wiedzieć, że moje zdjęcia są naprawdę przypadkowe! Uderzające dla mnie było to, że te zdjęcia pokazywały inną rzeczywistość niż ta, którą fotografowałam. Niby ludzie, krajobrazy, przedmioty te same, a jednak jakieś inne. I długo zastanawiałam się jak to jest, że niby wiem, co fotografowałam, a jednak podczas oglądania tych czarnobiałych zdjeć miałam wrażenie, że to co widzę na nich jest różne od tego, co widziałam przez to okienko do robienia zdjęć. Pomyślałam sobie, że jednak zmiana filtru ma tak ogromny wpływ na ostateczny wygląd i jakość zdjęcia. No i wtedy właśnie pomyślałam o ocenach i osądach.
Oceny są dla mnie jak taki filtr w aparacie, który zniekształca obraz, deformuje jego kolory. Niby odzwierciedlają rzeczywistość, ale jednak nie do końca.
Każdy z nas ma całą gamę różnych filtrów przez które ogląda świat. Skoro te filtry przesłaniają obraz to oczywiste staje się to, że to od użycia konkretnego filtru zależy to co spostrzegamy. W czasie życia produkujemy całkiem sporą liczbę ocen, które łączą się ze sobą tworząc system ocen. Te oceny z kolei budują nasze przekonania, którymi tłumaczymy sobie świat, a w nim zarówno swoje zachowania jak i zachowania innych ludzi. I tak moja rzeczywistość może być czarnobiała. Mogę widzieć ludzi jako geniuszy i skrajnych idiotów. Mogę obdarzyć kogoś ogromną sympatią lub znienawidzić do reszty bez dokładniejszego zapoznania się z nim. Mogę kategoryzować rzeczy jako fascynujące i totalnie nudne i tak bez końca. Ocena pozwala mi dokonać klasyfikacji, pewnego skategoryzowania, a to wszystko po to, by nasz album ze zdjęciami miał pewien stały i określony wygląd. Tak jak zdjęcia z mojego ostatniego albumu - wszystkie czarnobiałe.
Kiedy oceniamy doznajemy uczucia ulgi. To jest tak jakbyśmy odkreślali w organizerze kolejne wykonane zadanie. Spójny system oceniania daje nam poczucie bezpieczeństwa i kontroli.
Zapytacie: w czym zatem problem?
A no problem zaczyna się wtedy, kiedy ten system przekonań jest dla nas krzywdzący, kiedy zabiera nam szczęście, możliwość cieszenia się z prawdziwego doświadczania, pełnego angażowania się w rzeczy dla nas istotne. Ocenianie i osądzanie może odcinać nam dostęp do budowania relacji z ciekawymi, inspirującymi ludźmi. W końcu mogą być źródłem smutku, samotności, strachu i ogromnego destrukcyjnego stresu.
A jak to się ma do rozwoju artystycznego?
Nie odkryję Ameryki, kiedy napiszę, że każdy artysta ma pewien swój system przekonań, według którego spostrzega rzeczywistość, która go otacza. W mojej pracy coachingowej spotykam wielu artystów, którzy borykają się z przeróżnymi trudnościami, a większość z nich to efekt używania filtrów, które zniekształcają ich sposób spostrzegania. Najczęstsze przekonanie to „Nie dam rady” lub „Inni są lepsi”. Kiedy patrzę na siebie przez jeden z tych filtrów to dostrzegam tylko te fakty z mojego życia, które potwierdzają to przekonanie. Dokonuję ocen swojej pracy i pracy innych artystów, z których niepodważalnie wynika, że „inni są lepsi”, albo, że „Ja nie dam rady”. By utrzymać złudne poczucie kontroli i bezpieczeństwa projektujemy i podejmujemy działania w taki sposób, by na końcu została potwierdzona teza: ”Wiedziałam, że nie dam rady” lub „A nie mówiłam, że inni są lepsi?”. W ten sposób możemy wpaść w bardzo niebezpieczną i negatywną spiralę budowania fałszywych przekonań o sobie, o innych i o świecie.
Dobra informacja jest taka że można inaczej :)
Jak to już w następnych postach